Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

UFC Fight Night 111: Andrei Arlovski vs. Marcin Tybura

Przed Marcinem Tyburą nie lada wyzwanie! Już w tę niedzielę na gali UFC w Singapurze, zmierzy się z legendą MMA i byłym mistrzem wagi ciężkiej Andreiem Arlovskim. Jakie szanse ma Polak w tym starciu? Odpowiemy na to pytanie w analizie! Bukmacherzy faworyta widzą w Marcinie i to dość sporego, bo kursy na niego wahają się

Przed Marcinem Tyburą nie lada wyzwanie! Już w tę niedzielę na gali UFC w Singapurze, zmierzy się z legendą MMA i byłym mistrzem wagi ciężkiej Andreiem Arlovskim. Jakie szanse ma Polak w tym starciu? Odpowiemy na to pytanie w analizie!

Bukmacherzy faworyta widzą w Marcinie i to dość sporego, bo kursy na niego wahają się od 1.35 do 1.42. Jednak nic w tym dziwnego. Tybura przed podpisaniem kontraktu z UFC, był jednym z najlepszych ciężkich w Europie! Jego angaż w największej na świecie organizacji MMA był wyczekiwany i specjaliści wróżyli, że zajdzie daleko. W debiucie co prawda powinęła mu się noga, ale już w kolejnych walkach pokazał to, czego się po nim spodziewano. Dwa nokauty, z czego jeden nagrodzony bonusem „występu wieczoru”, dzięki czemu Marcin wzbogacił się o dodatkowe 50.000 dolarów.

Tybura jest wszechstronnym zawodnikiem, który czuje się dobrze w każdej płaszczyźnie walki. Jest dynamiczny, dobrze pracuje na nogach, a jego kopnięcia są bardzo mocne, zwłaszcza te wyprowadzane z lewej, wykrocznej nogi. Upodobał sobie obijanie korpusu, ale nie obce są mu wysokie kopnięcia – jednym takim znokautował Viktora Pestę:

Jednak tak samo – jak nie lepiej – Tybura czuje się w parterze! Żeby jednak do niego zejść, trzeba umieć obalić rywala, a to Marcinowi wychodzi bardzo dobrze. Szczególnie upodobał sobie podcięcia, którymi przewraca rywali. Podobną technikę kilkukrotnie już zaobserwowaliśmy u niego wiele razy:

Polak ma też świetną obronę zapaśniczą. Luis Henrique mimo niewielkich sukcesów, raczej przegrywał gdy szedł po jego nogi i nie umiał ostatecznie przygwoździć Marcina do maty. W samym parterze Marcin szuka poddań, kluczy na rękę, duszeń zza pleców – często właśnie zachodzi na plecy przeciwników. Gdy widzi okazje to rezygnuje z technik kończących na rzecz ciosów. W ten sposób zmasakrował Henrique, którego sędzia uratował kończąc walkę i przyznając zwycięstwo przez TKO Marcinowi. Tybura jest metodycznym zawodnikiem i też bardzo spokojnym, nie ma w nim jakiejś przesadnej agresji, a ta przydałaby mu się w walce z Arlovskim.

Z drugiej strony oktagonu ujrzymy legendę sportu, byłego mistrza wagi ciężkiej Andreia Arlovskiego, który najlepsze lata ma już za sobą, ale który w dalszym ciągu jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem.

Białorusin przede wszystkim jest kickboxerem i uważam, że boks w jego wykonaniu jest o wiele lepszy niż u Tybury. Jednak lata wojen w klatce sprawiły, że jego szczęka nie jest w najlepszej kondycji i jest dziś bardzo podatna na ciosy. Od naprawdę wielu lat szczęka Arlovskiego jest obiektem drwin, a ostatnie walki tylko to potwierdzają. Cztery porażki z czego trzy przez TKO/KO!

Choć Arlovski jest bardziej techniczny, to spokojnie może przegrać, gdy choć jeden cios Tybury przejdzie jego gardę. Dlatego właśnie weteran jest tak wysokim underdogiem. Choć uczciwie trzeba przyznać, że porażki te zaliczył z bardzo dobrymi przeciwnikami. Uściślając: Mocno bijącymi, bardzo dobrymi przeciwnikami, na chwilę obecną lepszymi od Tybury. Zawodnicy tacy jak Stipe Miocic (obecny mistrz), Alistair Overeem (mistrz K-1 i Strikeforce) czy Francis Ngannou (nowa gwiazda wagi ciężkiej) są o wiele wyżej w hierarchii niż Marcin i porażka z nimi to naprawdę żadna ujma. Dlatego też mimo tak wielu klęsk z rzędu, należy mieć na uwadze, że Andrei miał bardzo trudnych oponentów i Tybura jest najsłabszy z tej trójki, która została wymieniona. Warto jednak odnotować, że przegrał też z Joshem Barnettem, który go poddał, ale wcześniej praktycznie po pierwszej wymianie prawie leżał na deskach – a Josh podobnie jak i on sam, daleko jest od formy życia. Absolutnie nie będzie niespodzianki jeśli Tybura znokautuje mistrza w pierwszej rundzie. Jednak trzeba też mieć na uwadze to, że stary wilk jeszcze nie do końca ma stępione kły. Arlovski to w dalszym ciągu bardzo niebezpieczny przeciwnik, który też może znokautować jak trafi. Jeśli Marcin nie znajdzie jego szczęki, nie obali – to może przegrać przez decyzję z bardziej technicznym weteranem.