stójka
55%
45%
Paradoksalnie większe szanse na nokaut w tej walce ma Marcin i to on jest faworytem na nogach. Wszystko za sprawą szczęki Andreia i jej podatności na ciosy. Tybura ma świetne kopnięcia i mocne ciosy, którymi może posłać na deski starego weterana. Arlovski jednak całościowo ma o wiele lepszy boks, którym też może napsuć sporo krwi Polakowi. Choć przewagę dałem Białorusinowi, to jest to tylko przewaga techniczna. Jedna wymiana i Polak może zakończyć bój z ręką podniesioną w górze.
parter
30%
70%
Marcin świetnie sobie radzi w parterze. Szuka poddań i zna zaawansowane techniki, którymi straszy na macie swych rywali. Uduszenie takiego specjalisty parterowego jakim jest Damian Grabowski, duszeniem północ-południe, mówi samo za siebie. Jeśli walka trafi na matę, znaczącą przewagę powinien mieć Tybura.
zapasy
30%
70%
Tak jak i parter, tak zapasy będą domeną Marcina. Ofensywnie powinien kilka razy przewrócić Andreia. Polak ma świetne wyhaczenia i potrafi też zejść typowo zapaśniczo po nogi.
doświadczenie
67%
33%
Przewaga po stronie weterana, ale niezbyt znacząca. Marcin Tybura był przecież mistrzem organizacji M-1, wie więc czym są duże walki i zdołał przyzwyczaić się już do rozmachu UFC. Arlovski przeżył jednak więcej i jest na szczycie lub walczy z czołówką od bardzo dawna. Dla Marcina będzie to pierwsza tego typu walka tuż przed pojedynkiem wieczoru, mimo wszystko więc nie wiemy jakim będzie to dla niego obciążeniem psychicznym.
wytrzymałość
20%
80%
Z racji wielu brutalnych bojów jakie Andrei Arlovski przeżył w MMA, jego szczęka stała się bardzo podatna na ciosy. Bywał nokdaunowy/nokautowany we wszystkich ostatnich walkach. Jest więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że i w tej zbliżającej się konfrontacji będzie leżał na deskach.
forma
35%
65%
Marcin Tybura w ostatnim boju zaprezentował się porządnie. Nie był to wybitny występ, ale robił to co miał robić, nie dawał się obalać, nie dawał się trafiać w stójce, a sam obalał i punktował. Arlovski za to od roku nie może znaleźć swojego rytmu, a 38 lat na karku zaczyna powoli mu ciążyć, co widać przez to, że jest wolniejszy i jeszcze gorzej jego szczęka reaguje na ciosy.
czynnik x
20%
80%
Wszystko zależeć będzie od Marcina Tybury. Ma dwie opcje: zapasy na Andreia (bo Białorusina da się obalić - może nie łatwo, ale też trudno nie jest go wywrócić) oraz wyiany w stójce. Czynnikiem X będzie więc to czy któryś cios dosięgnie szczęki Arlovskiego oraz czy któreś obalenie dojdzie skutku. W obu przypadkach, skuteczne realizacja techniki, przybliży znacząco Marcina do zwycięstwa.

Przed Marcinem Tyburą nie lada wyzwanie! Już w tę niedzielę na gali UFC w Singapurze, zmierzy się z legendą MMA i byłym mistrzem wagi ciężkiej Andreiem Arlovskim. Jakie szanse ma Polak w tym starciu? Odpowiemy na to pytanie w analizie!

Bukmacherzy faworyta widzą w Marcinie i to dość sporego, bo kursy na niego wahają się od 1.35 do 1.42. Jednak nic w tym dziwnego. Tybura przed podpisaniem kontraktu z UFC, był jednym z najlepszych ciężkich w Europie! Jego angaż w największej na świecie organizacji MMA był wyczekiwany i specjaliści wróżyli, że zajdzie daleko. W debiucie co prawda powinęła mu się noga, ale już w kolejnych walkach pokazał to, czego się po nim spodziewano. Dwa nokauty, z czego jeden nagrodzony bonusem “występu wieczoru”, dzięki czemu Marcin wzbogacił się o dodatkowe 50.000 dolarów.

Tybura jest wszechstronnym zawodnikiem, który czuje się dobrze w każdej płaszczyźnie walki. Jest dynamiczny, dobrze pracuje na nogach, a jego kopnięcia są bardzo mocne, zwłaszcza te wyprowadzane z lewej, wykrocznej nogi. Upodobał sobie obijanie korpusu, ale nie obce są mu wysokie kopnięcia – jednym takim znokautował Viktora Pestę:

Jednak tak samo – jak nie lepiej – Tybura czuje się w parterze! Żeby jednak do niego zejść, trzeba umieć obalić rywala, a to Marcinowi wychodzi bardzo dobrze. Szczególnie upodobał sobie podcięcia, którymi przewraca rywali. Podobną technikę kilkukrotnie już zaobserwowaliśmy u niego wiele razy:

Polak ma też świetną obronę zapaśniczą. Luis Henrique mimo niewielkich sukcesów, raczej przegrywał gdy szedł po jego nogi i nie umiał ostatecznie przygwoździć Marcina do maty. W samym parterze Marcin szuka poddań, kluczy na rękę, duszeń zza pleców – często właśnie zachodzi na plecy przeciwników. Gdy widzi okazje to rezygnuje z technik kończących na rzecz ciosów. W ten sposób zmasakrował Henrique, którego sędzia uratował kończąc walkę i przyznając zwycięstwo przez TKO Marcinowi. Tybura jest metodycznym zawodnikiem i też bardzo spokojnym, nie ma w nim jakiejś przesadnej agresji, a ta przydałaby mu się w walce z Arlovskim.

Z drugiej strony oktagonu ujrzymy legendę sportu, byłego mistrza wagi ciężkiej Andreia Arlovskiego, który najlepsze lata ma już za sobą, ale który w dalszym ciągu jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem.

Białorusin przede wszystkim jest kickboxerem i uważam, że boks w jego wykonaniu jest o wiele lepszy niż u Tybury. Jednak lata wojen w klatce sprawiły, że jego szczęka nie jest w najlepszej kondycji i jest dziś bardzo podatna na ciosy. Od naprawdę wielu lat szczęka Arlovskiego jest obiektem drwin, a ostatnie walki tylko to potwierdzają. Cztery porażki z czego trzy przez TKO/KO!

Choć Arlovski jest bardziej techniczny, to spokojnie może przegrać, gdy choć jeden cios Tybury przejdzie jego gardę. Dlatego właśnie weteran jest tak wysokim underdogiem. Choć uczciwie trzeba przyznać, że porażki te zaliczył z bardzo dobrymi przeciwnikami. Uściślając: Mocno bijącymi, bardzo dobrymi przeciwnikami, na chwilę obecną lepszymi od Tybury. Zawodnicy tacy jak Stipe Miocic (obecny mistrz), Alistair Overeem (mistrz K-1 i Strikeforce) czy Francis Ngannou (nowa gwiazda wagi ciężkiej) są o wiele wyżej w hierarchii niż Marcin i porażka z nimi to naprawdę żadna ujma. Dlatego też mimo tak wielu klęsk z rzędu, należy mieć na uwadze, że Andrei miał bardzo trudnych oponentów i Tybura jest najsłabszy z tej trójki, która została wymieniona. Warto jednak odnotować, że przegrał też z Joshem Barnettem, który go poddał, ale wcześniej praktycznie po pierwszej wymianie prawie leżał na deskach – a Josh podobnie jak i on sam, daleko jest od formy życia. Absolutnie nie będzie niespodzianki jeśli Tybura znokautuje mistrza w pierwszej rundzie. Jednak trzeba też mieć na uwadze to, że stary wilk jeszcze nie do końca ma stępione kły. Arlovski to w dalszym ciągu bardzo niebezpieczny przeciwnik, który też może znokautować jak trafi. Jeśli Marcin nie znajdzie jego szczęki, nie obali – to może przegrać przez decyzję z bardziej technicznym weteranem.

Komentarze