stójka
58%
42%
Stójka idzie do Bena, który mocnymi i często nieszablonowymi technikami, potrafi zakończyć pojedynek. Jest bardziej ułożony od chaotycznego Tima, choć w MMA czasami chaos pomaga i techniczni kickboxerzy przegrywali z osobami, które miały niekonwencjonalny styl walki. Bez jednak korzysta z większego arsenału technik i jest naprawdę dobry w tym co robi.
parter
30%
70%
W ogólnopojętym grapplingu, prym wiedzie Tim, który potrafi solidnie przygrindować rywali na macie. Parter zdecydowanie należeć będzie do faworyta.
zapasy
30%
70%
Tak jak i w przypadku Brazylijskiego Jiu Jitsu, tak i w zapasach Tim będzie mocniejszy od Bena. Jeśli ktokolwiek będzie chciał przenieść walkę do parteru, to będzie to Elliott. Nguyen z pewnością nie raz znajdzie się na plecach w tym pojedynku.
doświadczenie
45%
55%
Nieznacznie bardziej doświadczony jest Elliott, ale tylko z racji tego, że występował w reality show The Ultimate Fighter. Tak to mają nawet podobną ilość stoczonych walk i znaczącej przewagi w tym aspekcie nie ma żaden.
wytrzymałość
50%
50%
Obaj nie wyróżniają się zupełnie niczym jeśli chodzi o podatność na ciosy czy poddania.
forma
50%
50%
Kolejna bardzo ciekawa kategoria w której jest remis. Obaj wyglądali świetnie w swych ostatnich bojach. Ben w stójce bez problemów rozprawił się z Geane Herrerą a Tim zapaśniczo zdominował Louisa Smolkę.
czynnik x
50%
50%
Czynnikiem X są naturalnie zapasy. W starciu stójkowicz vs. grappler, bardziej pewny wydaje się być typ na grapplera. Walkę na nogach jest o wiele trudniej utrzymać, a prędzej czy później do klinczu dojdzie, z którego może narodzić się obalenie. Ważnym elementem będzie też kondycja. Nawet jeśli pierwsze rundy Ben zostanie "przygrindowany" w parterze, to w ostatnich 5 minutach może zmienić oblicze pojedynku nokautując słabszego kondycyjnie Elliotta. Zatem kondycja po stronie underdoga, ale zapasy po stronie faworyta - kolejny raz parametry się równoważą!

W nocy z soboty na niedzielę, Ben Nguyen zmierzy się z Timem Elliottem na UFC Fight Night 110. Nazwiska tych zawodników nie przebiły się do świadomości niedzielnych fanów, ale nie oznacza to, że szykuje się nieciekawy pojedynek. Wprost przeciwnie! Fani w przypadku tych zawodników, mogą spodziewać się niezłego show!

Zacznijmy od przedstawienia sylwetki faworyta tego starcia. Tim Elliott ma zwariowaną i chaotyczną stójkę. Najlepiej sobie radzi w tej płaszczyźnie gdy idzie do przodu i napiera na rywali, nie dając im żadnego wytchnienia. Jego boks jest niepoukładany oraz zawiera sporo defensywnych dziur – w zasadzie sprowadza się do presji z rękami przy pasie i głową do przodu.  Elliott jest silnym muszym. Grapplingowo prezentuje się również przyzwoicie, choć gdy znajdzie się w parterze, to woli stosować ground’and’pound. Zapaśniczo również jest dobrze. Obalał Louisa Gaudinota, Jareda Papaziana, Jensem Pulvera czy Benavideza.

Obalał ich aż miło i robił to finezyjnie oraz… siłowo. Sam Tim wstaje szybko z obaleń, których nie uda mu się zastopować. Josepha Benavideza trzykrotnie obalił bez większego problemu. Do tego obronił siedem z dziewięciu obaleń Aliego. Jest więc przyzwoity w zapasach.

Ben Nguyen wydaje się trochę lepiej ułożonym w stójce kickbokserem, który potrafi walczyć z obu pozycji. Brakuje mu nieraz techniki, ale nadrabia siłą ciosu. Swoją moc w rękach stara się pokazać w niemal każdym wyprowadzonym ciosie – większość uderzeń wyprowadza z pełną siłą, a jego celem jest znokautowanie oponenta. W tym aspekcie ma imponujące jak na swoją kategorię wagową osiągnięcia – większość zwycięskich walk kończył przed czasem ciosami.

Jest też druga strona medalu – Ben w swoich agresywnych atakach często zapomina o obronie i zbiera sporo na twarz, czego efektem bywały porażki przez nokaut. Nguyen w tej materii w ostatnich latach nieco się poprawił, ale wciąż przyjmuje zdecydowanie za dużo niepotrzebnych ciosów.

Obaj panowie mają w stójce atuty i dzięki przyzwoitej pracy nóg i nieortodoksyjnemu stylowi w płaszczyźnie kickbokserskiej są stanie zdobywać kolejne rundy na kartach sędziowskich. Tym, co wyróżnia Elliotta są zapasy. Tim lubi się odwoływać do obaleń, podczas gdy jego rywal… nie robi tego wcale. I właśnie to może być kluczowe w najbliższym starciu. Defensywa zapaśnicza Nguyena nie jest zła, ale nie na tyle dobra, by obronić wszystkie próby przeniesienia walki na ziemię przez silnego Elliotta.

Kolejnym aspektem, który działa na niekorzyść Bena, jest odporność szczęki jego rywala. Tim potrafi przyjąć naprawdę mocne “bomby” i przeć do przodu jakby nigdy nic.

Szansą dla Nguyena w najbliższym starciu jest przewaga kondycyjna. Ten zawodnik potrafi przewalczyć pełne trzy rundy w szybkim tempie, podczas gdy Elliottowi zdarza się zwalniać w późniejszych fazach pojedynków. Mimo to, ciężko tutaj nie faworyzować właśnie Tima, który jest po prostu bardziej wszechstronnym fighterem. Elliott najpewniej dużą część czasu spędzi w pozycjach dominujących w parterze, co pozwoli ma na zwycięstwo w co najmniej dwóch z trzech rund, a może i skończenie przed czasem. W kursie bukmacherskim na wygraną Nguyena nie ma większej wartości. Osobiście rozważyłbym obstawienie jego zwycięstwa tylko w wypadku, gdy kurs przy jego nazwisku przekraczałby wartość 3.00.

Komentarze