Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

UFC Fight Night 110: Tim Elliott vs. Ben Nguyen

W nocy z soboty na niedzielę, Ben Nguyen zmierzy się z Timem Elliottem na UFC Fight Night 110. Nazwiska tych zawodników nie przebiły się do świadomości niedzielnych fanów, ale nie oznacza to, że szykuje się nieciekawy pojedynek. Wprost przeciwnie! Fani w przypadku tych zawodników, mogą spodziewać się niezłego show! Zacznijmy od przedstawienia sylwetki faworyta tego starcia.

W nocy z soboty na niedzielę, Ben Nguyen zmierzy się z Timem Elliottem na UFC Fight Night 110. Nazwiska tych zawodników nie przebiły się do świadomości niedzielnych fanów, ale nie oznacza to, że szykuje się nieciekawy pojedynek. Wprost przeciwnie! Fani w przypadku tych zawodników, mogą spodziewać się niezłego show!

Zacznijmy od przedstawienia sylwetki faworyta tego starcia. Tim Elliott ma zwariowaną i chaotyczną stójkę. Najlepiej sobie radzi w tej płaszczyźnie gdy idzie do przodu i napiera na rywali, nie dając im żadnego wytchnienia. Jego boks jest niepoukładany oraz zawiera sporo defensywnych dziur – w zasadzie sprowadza się do presji z rękami przy pasie i głową do przodu.  Elliott jest silnym muszym. Grapplingowo prezentuje się również przyzwoicie, choć gdy znajdzie się w parterze, to woli stosować ground’and’pound. Zapaśniczo również jest dobrze. Obalał Louisa Gaudinota, Jareda Papaziana, Jensem Pulvera czy Benavideza.

Obalał ich aż miło i robił to finezyjnie oraz… siłowo. Sam Tim wstaje szybko z obaleń, których nie uda mu się zastopować. Josepha Benavideza trzykrotnie obalił bez większego problemu. Do tego obronił siedem z dziewięciu obaleń Aliego. Jest więc przyzwoity w zapasach.

Ben Nguyen wydaje się trochę lepiej ułożonym w stójce kickbokserem, który potrafi walczyć z obu pozycji. Brakuje mu nieraz techniki, ale nadrabia siłą ciosu. Swoją moc w rękach stara się pokazać w niemal każdym wyprowadzonym ciosie – większość uderzeń wyprowadza z pełną siłą, a jego celem jest znokautowanie oponenta. W tym aspekcie ma imponujące jak na swoją kategorię wagową osiągnięcia – większość zwycięskich walk kończył przed czasem ciosami.

Jest też druga strona medalu – Ben w swoich agresywnych atakach często zapomina o obronie i zbiera sporo na twarz, czego efektem bywały porażki przez nokaut. Nguyen w tej materii w ostatnich latach nieco się poprawił, ale wciąż przyjmuje zdecydowanie za dużo niepotrzebnych ciosów.

Obaj panowie mają w stójce atuty i dzięki przyzwoitej pracy nóg i nieortodoksyjnemu stylowi w płaszczyźnie kickbokserskiej są stanie zdobywać kolejne rundy na kartach sędziowskich. Tym, co wyróżnia Elliotta są zapasy. Tim lubi się odwoływać do obaleń, podczas gdy jego rywal… nie robi tego wcale. I właśnie to może być kluczowe w najbliższym starciu. Defensywa zapaśnicza Nguyena nie jest zła, ale nie na tyle dobra, by obronić wszystkie próby przeniesienia walki na ziemię przez silnego Elliotta.

Kolejnym aspektem, który działa na niekorzyść Bena, jest odporność szczęki jego rywala. Tim potrafi przyjąć naprawdę mocne „bomby” i przeć do przodu jakby nigdy nic.

Szansą dla Nguyena w najbliższym starciu jest przewaga kondycyjna. Ten zawodnik potrafi przewalczyć pełne trzy rundy w szybkim tempie, podczas gdy Elliottowi zdarza się zwalniać w późniejszych fazach pojedynków. Mimo to, ciężko tutaj nie faworyzować właśnie Tima, który jest po prostu bardziej wszechstronnym fighterem. Elliott najpewniej dużą część czasu spędzi w pozycjach dominujących w parterze, co pozwoli ma na zwycięstwo w co najmniej dwóch z trzech rund, a może i skończenie przed czasem. W kursie bukmacherskim na wygraną Nguyena nie ma większej wartości. Osobiście rozważyłbym obstawienie jego zwycięstwa tylko w wypadku, gdy kurs przy jego nazwisku przekraczałby wartość 3.00.