stójka
40%
60%
Ross ma bardziej techniczną stójkę i wydaje się, że większą siłę ciosu. W stójkę wchodzi też garda, której Dan nie posiada. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie trafiany przez mającego krótszy zasięg Pearsona.
parter
50%
50%
Obaj są posiadaczami tylko niebieskich pasów w brazylijskim jiu-jitsu. Groźniejszy na macie wydaje się jednak Hooker. Pearson z kolei dość dobrze radzi sobie defensywnie. Jeśli walka zejdzie do parteru, obaj powinni niwelować atuty przeciwnika.
zapasy
49%
51%
W oktagonie spotka się dwóch stójkowiczów, czyli zapewne jeden z nich będzie chciał obalać. Co ciekawe ta sztuka częściej ostatnio udawała się Pearsonowi. Jednak nie daję mu jakiejś znaczącej przewagi. Kto lepiej wykorzysta pęd nacierającego przeciwnika, ten zapewne zdobędzie obalenie.
doświadczenie
20%
80%
Dan to młodzik w MMA. Zawodowo walczy od 2009 roku i nie miał jeszcze żadnej wielkiej walki. Pearon zaczynał w 2004 i ma 13 pojedynków więcej w karierze, co jest sporą różnicą. Ross miał nawet galę, która była sygnowana jego nazwiskiem. Walczył ze znanymi w świecie MMA personami, zatem doświadczenie będzie po jego stronie. Nie mówiąc już, że jest oswojony z medialną otoczką (np. z racji, że brał udział w TUF-ie).
wytrzymałość
40%
60%
Mimo porażek Pearson trzymał się w bojach, które przegrywał. Bardziej podatny na ciosy wydaje się być Hooker.
forma
45%
55%
Forma u obu zawodników nie zachwyca, choć bardziej nie spodobało mi się to co pokazał Hooker w swoim ostatnim boju. Brak agresji, brak werwy, dynamiki czy jakiejkolwiek chęci wygranej. Ross daje z siebie więcej w walkach.
czynnik x
50%
50%
Czynnikiem X będzie stójka - obaj najbardziej lubią w niej walczyć. Technika i doświadczenie Rossa zapewne pozwolą mu znaleźć drogę do szczęki Dana, a wtedy wszystko potoczy się z górki. Problemem tutaj może jednak być zasięg, który jest aż o 16 cm dłuższy u Hookera. Nawet mając najlepszą technikę czasami ciężko się przebić przez dystans tworzony przez osobę z długimi rękami.

Na drugiej nowozelandzkiej gali UFC, do oktagonu powróci Ross Pearson, który zmierzy się z Danem Hookerem. Kto okaże się lepszy w tej konfrontacji? Zapraszamy do analizy!

Pearson jest zawodnikiem, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Prawdziwy weteran angielskiej sceny MMA. 33 walki na koncie, wygrana w 9. sezonie reality show The Ultimate Fighter i rozpoznawalne nazwisko. Zawodnik ten miał wzloty i upadki, a obecnie ma trzy porażki z rzędu i grozi mu zwolnienie z największej na świecie organizacji MMA. Jest też underdogiem w tym zestawieniu, na którego bukmacherzy “płacą” w okolicach 2.20. Jeśli to te porażki wpłynęły tak bardzo na odbiór Rossa, to trzeba sobie je przypomnieć. Pearson przegrał ostatnio z: Willem Brooksem, Jorgem Masvidalem i Steviem Rayem. Z miejsce chcę zaznaczyć, że są to większe nazwiska niż te, z którymi mierzył się Hooker! Brooks był mistrzem Bellatora, Masvidal jest bardzo mocnym zawodnikiem, a Ray to szkocka gwiazda MMA! Żaden z nich nie jest słaby; Z Brooksem Pearson wygrał rundę, z Masvidalem również, a z Rayem o mało co nie wygrał całej walki (przegrał tylko niejednogłośną decyzją)! Przyjrzyjmy się bliżej Anglikowi.

Presja. Pearson jest zawodnikiem walczącym w dwojaki sposób. Czasem prezentuje się statycznie czekając na ruch przeciwnika, a czasem wywiera presję. To właśnie w wywieraniu presji Ross jest bardzo dobry. Potrafił naciskać nawet na najbardziej agresywnych zawodników. A kontrolowanie środka oktagonu oraz zmuszenie do cofania się tak agresywnego i znanego z bardzo mocnej stójki Edsona Barbozy czy Paula Feldera, to nie lada wyczyn.

Ciosy. Anglik jest ‘power puncherem’, znaczy to tyle, że ma mocne ciosy w które wkłada sporo energii. Stosuje pojedyncze uderzenia lub całą serię mocnych sierpów. Pearson często używa też sztywnych lewych prostych, którymi stopuje akcje przeciwnika. Od czasu do czasu używa podbródkowych, które są równie skuteczne. Jednak najbardziej efektywne są krótkie sierpy oraz prawe proste w które Ross wkłada pełną moc.

Kondycja/dystans. Wydolność u Rossa jest na więcej niż przyzwoitym poziomie. Zarówno w pierwszych jak i w trzecich rundach potrafi wykrzesać z siebie pokłady energii zdolne do znokautowania przeciwnika. Jest to spory atut. Równomiernie rozkłada siły na wszystkie rundy. Do tego dochodzi też świetne czucie dystansu. Pearson dobrze pracuje na nogach. Co prawda nie jest na nich ‘lekki’ i nie porusza się tak dobrze po oktagonie jak inni, ale potrafi zadać cios, będąc sekundę później poza zasięgiem ciosów rywali. Analogicznie łatwo skraca dystans po czym znowu wraca poza zasięg. W ten sposób mało kiedy daje się porządnie trafić w akcjach typowo bokserskich.

Z pomniejszych atutów na pewno trzeba wypunktować szybkość z jaką wyrzuca z siebie ciosy, wytrzymałość oraz w miarę przyzwoitą obronę przeciw obaleniom.

Wady Rossa:

Anglik jest ułożony stójkowo, jednak grappling w jego wykonaniu nie błyszczy. Sam bardzo rzadko obala, woli bić się na nogach. Pomimo dobrej obrony przed obaleniami, na matę powalali go George Sotiropoulos, Ryan Couture, Maynard, Trinaldo, Brooks, Ray czy Dunham (który go zapaśniczo rozłożył). W parterze woli stosować ground’and’pound. Dodatkowo gdy akcje bokserskie przechodzą w bójkę, to zaczyna się gubić. Zdecydowanie preferuje techniczną stójkę w której każdy cios jest wykalkulowany.

Faworyt Dan Hooker od 2014 roku walczy w kratkę i zastanawia mnie czemu tak właściwie jest faworytem? W swojej ostatniej walce nie pokazał się z dobrej strony. Był trafiany, gardę (w swoim stylu) trzymał bardzo nisko – co też szybko się zemściło:

Hooker nie atakował za często w boju z Jasonem Knightem, a sam Knight wypompował się już na początku drugiej rundy. W starciu z tak sprawnym stójkowiczem z dobrą kondycją jakim jest Ross, Dan będzie miał spore trudności, tak właśnie jak to było w jego ostatnim pojedynku gdzie nacierający rywal zmuszał go do cofania się. Kurs na Pearsona jest zatem bardzo kuszący i warto rzucić kilka groszy na jego zwycięstwo. Trzy porażki, trzema porażkami, ale to nadal niebezpieczny zawodnik, który przegrywał tylko w czołówką.

Komentarze