stójka
46%
54%
Stójka jest domeną obu zawodników, obu są w niej bardzo skuteczni, ale też na swój sposób koślawi. Oliveira zdemolował Hallmanna i miał znaczne sukcesy w walce na nogach z innymi rywalami, a Means również znany jest z precyzyjnego boksu i - podobnie jak Alex - śmiercionośnych kolan.
parter
40%
60%
Choć obaj lądują na plecach, to z dołu bardziej niebezpieczny jest Tim. Amerykanin ma długie kończyny i potrafi czasami zaskoczyć stwarzając zagrożenie trójkątami czy innymi technikami z dołu. Ofensywa również idzie dla Meansa.
zapasy
45%
55%
Ciężko tu jednoznacznie wskazać zwycięzcę. Obaj są wywracani i obaj obalają. Ich specjalność to stójka. Alex obala brutalną siłą, Means jest bardziej techniczny, ale też jakoś w zapasach nie zachwyca. Jednak w ich ostatnim boju obaj obalili się nawzajem i było po 1-1, dlatego tylko lekka przewaga w stronę faworyta.
doświadczenie
30%
70%
Tutaj Tim zdecydowanie wygrywa. Zawodnik ten walczy od 2004, a od 2012 związał się z UFC podejmując wielu mocnych rywali. Alex zawodowo bije się od 2011 roku i tak naprawdę dopiero teraz zaczyna walczyć z mocnymi nazwiskami.
wytrzymałość
45%
55%
Obaj są bardzo twardzi i wytrzymali. Potrafią przyjąć cios i przeć dalej naprzód. Jednak w ich ostatnim boju kolana, jakimi Tim uraczył Alexa sprawiły, że ten nie był w stanie nawet siedzieć na krzesełku pomiędzy rundami.
forma
50%
50%
O tym kto jest w lepszej formie, zadecyduje rewanż. Zarówno Alex jak i Tim wygrali swoje dwie ostatnie walki. Oliveira zdołał pokonać byłego mistrza Bellatora wagi lekkiej Willa Brooksa, a Tim też miał całkiem niezłe zwycięstwa nad Howardem i Homasim.
czynnik x
20%
80%
Czynnikiem X w tym pojedynku będzie to jak potoczyła się walka poprzednim razem, a raczej jak się rozstrzygnęła. Pomijając niezrozumiałe no-contest, to Alex został znokautowany i będzie tym faktem dodatkowo dociążony psychicznie. Tim wychodzić za to będzie z przeświadczeniem, że już raz pokonał swego rywala.

Na UFC Fight Night 106 będziemy mogli oglądać Brazylijczyka Alexa “Kowboja” Oliveirę, który polskim fanom znany jest z tego, że zdewastował Piotra Hallmanna, wyrzucając go wręcz z UFC. Tym razem Alex podejmować będzie twardego Tima Meansa w rewanżu za poprzednie starcie, które zakończyło się no-contest. Kto ma większe szanse na zwycięstwo w tej konfrontacji?

Alex  zadebiutował w UFC na gali “Maia vs. LaFlare”. Jego rywalem był nie byle kto, ale jeden z najlepszych grapplerów i talentów w MMA Gilbert Burns. W tej walce Alex startował z pozycji ogromnego underdoga. Co ciekawe jednak – ku zdumieniu większości – Oliveira bardzo ładnie sobie radził z Gilbertem. Tak ładnie, że mógł wygrywał na kartach sędziowskich i jedynie niesamowite poddanie w trzeciej rundzie, uratowało Burnsa przed pierwszą porażką w karierze.

Jednak trzeba wziąć na poprawkę to, że być może to nie Alex był wtedy lepszym zawodnikiem, a Gilbert miał słabszy dzień. Zauważył to jego trener Henri Hooft, który prosto z mostu swemu zawodnikowi zakomunikował, że nie robi tego co trenowali i pytał go wręcz “co on robi?” – a pytać miał prawo, gdyż Burns przez sporą część walki cofał się z bardzo sztywną gardą, przez którą przechodziły podbródkowe “Kowboja”.

Alex walczy dosyć dziwnie. Ma sprawną stójkę, ale jest przy tym dość koślawy. Ta koślawość objawia się podczas zadawania ciosów. Wyrzuca ręce dynamicznie do przodu i szybko, ale też dość sztywno – zamiast skręcać się i atakować z tułowiem krótkimi sierpami, to wali z prawie całej rozciągniętej ręki potężne “bomby”.

Koślawość można też zauważyć w defensywie. Zawodnik ten praktycznie nie broni się w stójce. Polega na swej pracy nóg – którą ma dość dobrą. Jednak podczas szarży zostawia ręce bardzo nisko, nie dba o ochronę twarzy. Jest to nonszalancja, która go kiedyś zgubi. W miarę regularnie kopie low/middle oraz high kicki, a od pewnego czasu bardzo efektywnie boczne kopnięcia obrotowe! Jeśli o Tima chodzi on również jest dość sztywny w ofensywie, ale długi zasięg nóg i rąk niweluje tę sztywność. Tim świetnie operuje kolanami i jest to jego bardzo groźna broń. Zadaje też mnóstwo ciosów, bo aż 4,35 na minutę (co jest dobrym wynikiem biorąc pod uwagę trzy płaszczyzny na której walka się zawsze toczy).

Na pewno problemem Alexa jest to, że bywa obalany. Nie ma najlepszej defensywy zapaśniczej. To, że Burns go obalał, to nie jest żadna ujma, ale obalali go również zawodnicy mniejszego kalibru.

Czasami to on jednak idzie po obalenie. Często wchodzi w klincz w którym pracuje kolanami. Nie jest techniczny w zapasach, ale bardzo silny i gdy złapie na kimś klamrę, to po prostu podnosi i rzuca o matę. Means też jakoś specjalnie nie jest wykwalifikowany w zapasach i mimo okazyjnych sukcesów w wywracaniu rywali, sam też ląduje na plecach.

Alex miał sukcesy z Timem w stójce w pierwszym pojedynku. Przypominając sobie przebieg tej walki z 2016 roku, ciężko jest zrozumieć czemu kursy na Brazylijczyka są tak wysokie. Fakt faktem Alex został znokautowany, ale sam przebieg nie faworyzował aż tak Tima – obaj zawodnicy mieli w boju swoje momenty, a Oliveira też mocno trafiał Meansa. Kurs powyżej 2.50 można więc potraktować jako kuszący.

Komentarze