stójka
59%
41%
Jest to konfrontacja techniki z siłą. Polka jest o niebo bardziej techniczna, ale siła ciosu idzie na konto Brazylijki. Andrade ma dobrą, agresywną i mocną stójkę. Operuje zamachowymi, które jak trafią to czynią znaczne spustoszenie. Jędrzejczyk z kolei kłuje ciosami do momentu, aż zmiękczy tak rywalki, że może pójść na całość. Dwie różne szkoły walki, ale przewagę daję tajskiej stójce mistrzyni świata w tej dziedzinie. Jeśli będzie boksować zza dystansu i nie wdawać się w bijatyki, to stójka powinna iść na korzyść naszej zawodniczki.
parter
35%
65%
Obie raczej nie słyną z gier parterowych, ale częściej obala i w tym parterze znajduje się jednak Jessica. Co ciekawe to właśnie poddania dominują w bilansie Andrade (7 poddań i 5 nokautów). Na pewno to ona będzie starała się przenieść walkę na ziemię. Tam jednak woli obijać rywalki ciosami, a gdy widzi okazje, to idzie po gilotyny i duszenia zza pleców.
zapasy
30%
70%
Jessica Andrade jest potężnie zbudowana. Przyszła do słomkowej z koguciej i zarówno Calderwood, Hill czy Penne, odstawały od niej jeśli chodzi o fizyczność. Brazylijka podnosiła je i rzucała o matę. Widać było, że brakuje jej techniki, ale nadrabia siłą. Nie jest to jednak poziom Claudii Gadelhy, która nie dość, że jest silna, to jeszcze posiada technikę. Skoro "JJ" przeżyła zapasy rodaczki Andrade, to i przeżyje teraz.
doświadczenie
75%
25%
Doświadczenie jest bardzo ważne, a tego Joanna Jędrzejczyk ma aż za dużo! Kadra Polski, dziesiątki zawodów tajskiego boksu. Mistrzostwa świata, Europy - a przede wszystkim sporo walk na dystansie pięciu rund jako mistrzyni. Takiego doświadczenia nie da się łatwo nadrobić, nawet mając więcej walk jak to jest w przypadku Andrade.
wytrzymałość
45%
55%
Twardsza mimo wszystko wydaje się Brazylijka, która idzie na wymiany z własnej inicjatywy i woli. Andrade potrafi wymieniać się tak długo w stójce (nie zważając na własną obronę), aż rywalki miękną i uciekają. Jessica stara się wytworzyć barowe bójki w oktagonie i potrafi przyjąć cios. Ilość ciosów jakie "zjadła na śniadanie" w wymianach z Hill świadczą, że szczękę ma z granitu. Joanna Jędrzejczyk też umie przyjąć cios (pamiętny nokdaun z Karoliną Kowalkiewicz), ale hardość w przyjmowaniu ciosu jest większa u pretendentki.
forma
50%
50%
Mistrzyni zawsze jest w znakomitej formie, ale i pretendentka w ostatnim boju prezentowała się naprawdę świetnie! Poprawiła kondycję, egzekwowała gameplan na walkę. Andrade naprawdę dorosła w oktagonie i prezentuje formę życia. Czy owa forma życia zbliży się do "normalnej" formy Joanny Jędrzejczyk? Przekonamy się już w niedzielę!
czynnik x
50%
50%
Kolejny raz bardzo ciężko mi wybrać który "czynnik X" zadecyduje w tej walce. Jeśli Joanna Jędrzejczyk wda się w bójkę z Andrade, to istnieje szansa, że przegra z operującą potężnymi ciosami pretendentką. Jeśli natomiast skrupulatnie będzie realizowała plan, jak w starciu z Letourneau, to zwycięstwo będzie jej. Która pierwsza przystosuje się do stylu walki oponentki, ta przegra,

Dla Joanny Jędrzejczyk będzie to piąta obrona pasa mistrzowskiego UFC. Polka udowodniła swoją klasę jeszcze przed zdobyciem tytułu, gdy po raz pierwszy biła się z Claudią Gadelhą. Claudia wówczas miała już na swoim koncie takie osiągnięcia jak trzykrotne mistrzostwo świata BJJ, czterokrotne mistrzostwo Rio International Open, siedmiokrotne mistrzostwo Brazylii i wiele, wiele więcej podobnych tytułów w sportach parterowych. Brazylijka była i jest do tej pory najlepszą grapplerką w kategorii słomkowej. Jednak w tym zderzeniu styli, górą była stójka. Tajska stójka innej mistrzyni świata: Joanny Jędrzejczyk. Od tego sukcesu, dla Polki zaczął się maraton zwycięstw i w dominującym stylu nie tylko wywalczyła, ale i wybroniła wszystkie próby odebrania jej pasa. O klasie “szefowej” nie trzeba pisać. Wszyscy wiemy jakie są jej atuty: techniczna stójka, kopnięcia, kłujące uderzenia, niesamowita kondycja i serce oraz wola walki. Jednak zupełnie inaczej jest z Jessicą Andrade. Tak naprawdę zawodniczka ta do niedawna była jeszcze przeciętną fighterką wagi koguciej. Jak to się stało, że tak szybko stała się pretendentką w zupełnie nowej dla niej dywizji? Prześledźmy karierę Jessici i zastanówmy się czy faktycznie Asia ma się czego obawiać.

Joanna Jędrzejczyk powinna realizować scenariusz ataków zza dystansu – jak w starciu z Letourneau – i pod żadnym pozorem nie wdawać się w bijatykę z Andrade

Dywizja kogucia:

Jessica Andrade vs. Liz Carmouche


W pierwszej walce w UFC, Andrade była bardzo spokojna, opanowana i wręcz oszczędna w ciosach. Dała się ten taki styl kontrolować i obalać przez Liz Carmouche.

Pokazała się przy tym z bardzo słabej strony. Brak pomysłu na walkę, brak obrony przed obaleniami. Szarżowała i ciosy które zadawała, nawet nie przypominały tych, którymi dziś nokautuje rywalki – bez ładu i składu czy techniki. W parterze było jeszcze gorzej. Choć założyła gilotynę Liz, to nie umiała nawet jej dobrze zapiąć, a gdy znalazła się na dole, była bezradna. Jednak na jej usprawiedliwienie można rzec, iż była to jej pierwsza walka w największej na świecie organizacji MMA i wiadomo jak jest z debiutami – potrafią człowieka przytłumić i odebrać mu moc. Tak też najpewniej stało się z Andrade, która od samego początku sprawiała wrażenie osoby, która nie za bardzo wiedziała co się wokół niej dzieje.

Jessica Andrade vs. Rosi Sexton

Gdy Jessica oswoiła się z oktagonem, w końcu pokazała na co ją stać. Zaczęła agresywnie i już do skończenia nie dała wytchnienia Rosi, którą niemiłosiernie obijała. To była egzekucja, brutalna jednostronna bójka, której wynik można było przewidzieć już po 30 sekundach walki. Jednak trzeba też powiedzieć, że Sexton była wtedy w fatalnej formie i kończyła karierę. Dominacja choć wizualnie robiła wrażenie, to jeśli chodzi o klasę przeciwniczki, nie była już tak zachwycająca. Zwycięstwo to więc traktuję bardziej jako “missmatch”, czyli zestawienie starzejącej się przeciętnej zawodniczki z nowym narybkiem żeńskiego MMA, które musiało skończyć się źle dla tej pierwszej. Starcie dwóch światów, w którym zwycięzca mógł być tylko jeden. Co ciekawe kolejną walkę Rosi stoczyła właśnie z Joanną Jędrzejczyk przez którą również została znokautowana. Nasza zawodniczka potrzebowała jednak na to rundę mniej (Andrade skończyła Angielkę w 3 rundzie, a Jędrzejczyk w 2).

Jessica Andrade vs. Raquel Pennington

Jest to bardzo ważny bó, bo po raz pierwszy Andrade stanęła do walki z kimś, kto umie bić się w stójce. Choć “umie” to za dużo powiedziane. Główną płaszczyzną walki Raquel jest stójka, ale nie jest w niej wybitna, ani nawet bardzo dobra, a tylko przyzwoita. Bój ten toczył się w dość ślamazarnym tempie. Między Pennington a Jędrzejczyk zieje przepaść, a mimo to ta pierwsza zdołała niemalże wygrać z Andrade. Dlaczego? Bo stopowała natarcia Brazylijki i jej chęć do szarż z ciosami. Wykorzystywała też jej ogromne dziury w gardzie. Na poniższym gifie widać jak kilka ciosów Pennington trafia atakującą Jessice.

Jest to wręcz przykład, że atak bez dobrej gardy jest tyle wart co nic. Joanna Jędrzejczyk jest nie tylko szybsza, ale i celniejsza od Pennington i takie okazje dla mistrzyni kończą się dewastacją pretendentek. Jeśli więc robiła to Raquel, to o niebo lepiej będzie to robić Polka. Jessica Andrade wygrała tylko z racji tragicznej obrony przed obaleniami Pennington.

Drugi bój z Pennington pokazał, że Andrade jest bardzo podatna na tajskie techniki, co dobrze wróży przed konfrontacją z mistrzynią świata w tajskim boksie…

Jessica Andrade vs. Larissa Pacheco

O tym boju ciężko cokolwiek powiedzieć z powodu samej Larissy. Przed UFC wygrywała z samymi, nikomu nieznanymi rywalkami, a w organizacji Dany White’a, przegrała z Andrade, później z Germaine de Randamie i… zniknęła z MMA. Larissa była fatalna w oktagonie i nie jest żadnym wyznacznikiem przy ocenie poziomu.

Jessica Andrade vs. Marion Reneau

W tej walce Jessica Andrade pokazała, że jest totalnym przeciwieństwem Joanny Jędrzejczyk jeśli chodzi o inteligencję w oktagonie. Nasza zawodniczka jest czujna, skoncentrowana i atakuje przemyślanie. Brazylijka natomiast popisała się wyjątkową głupotą praktycznie sama oddając zwycięstwo w ręce Marion. Gdy Marion Reneau znalazła się na dole, z dużą łatwością założyła trójkąt nogami Jessice. Gdy ta wydostała się z niego i wróciła do stójki, pierwsze co zrobiła to… ponownie wpakowała się w tą samą technikę kończącą, z której tym razem już nie wyszła odklepując duszenie! Brak doświadczenia i inteligencji oktagonowej spowodował, że bój przegrała na własne życzenie. Pojedynek ten więc pokazał, że Andrade nie myśli w walce i często daje się ponieść emocjom (zgubna chęć dobicia), nie zważając na czyhające zagrożenia.

Warto wspomnieć też, że Marion jednym z pierwszych ciosów uszkodziła nos Jessicy, z którego już do końca lała się krew. Był to cios prosty. Cios, który Jędrzejczyk stosuje bardzo często.

Jessica Andrade vs. Sarah Moras

Kolejna walka z rywalką o której nawet nie ma co napisać. Grapplerka bez stojki, kondycji i jakiejkolwiek iskry. Sarah dostała 158 ciosów na głowę (sic!) i sama trafiła 23! Turlała się po macie ze zmęczenia:

Podobnie jak z Larissa Pacheco, nie ma co tu się rozpisywać, bo Sarah nie jest żadnym papierkiem lakmusowym w ocenie poziomu walki.

Jessica Andrade vs. Raquel Pennington II

Rewanż z Raquel Pennington nie przebiegł po myśli Brazylijki. Jest to kolejna bardzo ważna walka bo pokazała, że Jessica jest podatna na tajskie techniki. Raquel ją niszczyła z tajskiego klinczu kolanami i łokciami. Kolejny raz Pennington zyskuje przewagę nad Andrade w czymś, w czym Jędrzejczyk jest o wiele lepsza!

Była to ostatnia walka Jessici przed przejściem do dywizji słomkowej.

Dywizja słomkowa

Jessica Andrade vs. Jessica Penne

Waga do 52 kg okazała się być strzałem w dziesiątkę dla Andrade. Zawodniczka ta była już dość silna w wadze do 61 kg, ale dopiero teraz, po zrzuceniu prawie 10 kg, pokazała na co ją tak naprawdę stać. Pokazała to w starciu z Jessicą Penne, którą – podobnie jak Jędrzejczyk – zdewastowała w stójce. Jednak warto zaznaczyć, że Penne wróciła do oktagonu po roku nieobecności i nigdy nie była dobrą zawodniczką. Przykładowo walkę o pas z Polką dostała po niejednogłośnej decyzji z Randą Markos (która jest jej największym skalpem – co też mówi samo za siebie).

Jessica Andrade vs. Joanne Calderwood

Tuż po rozpoczęciu walki, Jessica próbowała obalić Joanne Calderwood. Jest to bardzo ciekawa rzecz, bo znaczy to, że starała się wykorzystać swoją przewagę (siłę) w stosunku do słabszej fizycznie oponentki. O ile wcześniej obalała często, tak wynikało to raczej z pozycji w jakiej się znalazła z rywalkami (najczęściej klincz) – tutaj jednak poszła jak rasowa zapaśniczka po nogi i chciała wykonać obalenie. Konsekwentnie starała się przewrócić Calderwood i sztukę tę osiągnęła dzięki swojej fizyczności. W parterze zdominowała odstającą w fizycznych atrybutach Joanne. Już nie tylko cepy i “do przodu”, ale pokazała, że potrafi się trzymać planu taktycznego. Istnieje ryzyko, że również ten sam element będzie chciała wykorzystać przeciwko Jędrzejczyk, ale skoro Gadelha nie ugrała nic na macie, Andrade również będzie miała ciężką przeprawę.

Jessica Andrade vs. Angela Hill

Najlepsza jak do tej pory walka Jessici Andrade. Widać było ogromny progres jaki Brazylijka zaliczyła od czasu pierwszych walk w UFC. Jej kombinacje były tak samo chaotyczno-zamachowe, ale była w tym metoda. Nie szarżowała już bezmyślnie, ale szukała luki w grze Angeli Hill. Można powiedzieć, że wydoroślała i od poprzedniej walki nie ryzykowała aż tak. Nadal angażowała się w szalone wymiany, ale jak do tej pory wymiany zawsze szły na jej konto i nic dziwnego: sierpy ma najmocniejsze w całej dywizji. Joanna Jędrzejczyk powinna realizować scenariusz ataków zza dystansu i pod żadnym pozorem nie wdawać się w bijatykę z Andrade.

Podsumowując:

Jessica podobnie jak Joanna, najbardziej lubi walczyć w stójce. W tej płaszczyźnie jak jeden jej cios trafi, to potrafi wręcz nieprzyzwoicie długo iść dalej z kombinacją, jak czołg.


Jest to jedna z jej głównych broni, czyli mocny cios i “heja do przodu”. Ma instynkt zabójcy, którego brakowało poprzednim rywalkom Joanny Jędrzejczyk. Z racji, że Jessica wkłada mnóstwo siły w swoje ciosy, szybko się pompuje i jest to drugi najważniejszy atut Polki w tej walce. Mistrzyni ma żelazną kondycję, a Andrade pompuje się już w trzecich rundach. Można mówić, że świetnie wypadła wydolnościowo w ostatnim boju z Hill, ale Angela to nie Jędrzejczyk, która non-stop podkręca tempo. Mamy tutaj schemat podobny jak z Claudią Gadelhą. Claudia wygrała dwie rundy z Jędrzejczyk, ale spompowała się i wtedy do głosu doszła Joanna. Nawet jeśli Andrade trafi jakimś mocnym ciosem w szczękę naszej rodaczki i będzie wygrywać wymiany, to dalsze odsłony pojedynku będą należeć do technicznej Joanny, która już nie da się trafić (ciosy Jessicy będą tak wolne i tak zamachowe, że łatwo je będzie omijać) i sama będzie rozbijać twarz Andrade.

Jędrzejczyk jest bardzo inteligentną zawodniczką i doskonale wykorzystuje słabości rywalek. Gameplan na Andrade jest naprawdę prosty: unikać bliskiego dystansu, rozbijać zza dystansu i pozwolić rywalce się wystrzelać ciosami. Zmęczone ręce nie będą stanowiły zagrożenia i w dalszych odsłonach pojedynku, powinna nastąpić deklasacja. Typuję dwa scenariusze na ten bój:

a) Andrade trafia Joannę mocnymi cepami na początku walki i wygrywa przez nokaut
b) Walka przechodzi do 2-3 rundy (po ciężkiej pierwszej rundzie), a wtedy Joanna zaczyna krwawo rozbijać słabo broniącą się Brazylijkę

A poniżej skrót tego co napisałem wyżej i wypisanie w punktach dlatego Joanna Jędrzejczyk powinna piąty raz obronić pas:

1) Inteligencja: Jessica Andrade w przeciwieństwie do Joanny Jędrzejczyk nie myśli w oktagonie. Dwukrotnie sama wpakowała się w trójkąt nogami w walce z Marion Reneau.
2) Garda: Brazylijka ma słabiutką gardę. Owszem, jest mocna w ataku, ale bardzo słaba w obronie. Ciosy proste (ulubione uderzenia Polki), wchodzą jak w masło.
4) Doświadczenie: Mimo że Joanna ma mniej walk na koncie niż Andrade, to jest bardzo doświadczona. Nie tylko walczyła z lepszymi niż Jessica (Claudia Gadelha), ale na tajskim ringu spędziła całe swoje życie.
5) Tajska stójka: Jessica Andrade pokazała, że nie radzi sobie z tajską stójką. W drugiej walce z Pennington, ta ją niszczyła właśnie tajskimi technikami (kolana w klinczu, łokcie z tajskiego klinczu).
6) Słabe rywalki: Brazylijka nie walczyła z dobrymi przeciwniczkami, z którymi walczył Joanna. Sama Gadelha jest o klasę wyżej od wszystkich przeciwniczek Andrade. A jest jeszcze Letourneau, Kowalkiewicz.
3) Kondycja (?): Andrade nie ma kondycji by walczyć w mistrzowskich rundach. Choć w ostatniej walce prezentowała się jak milion dolarów to wcześniejsze występy pokazały, że kondycja nie jest jej najmocniejszą stroną. Jędrzejczyk cały czas podkręca tempo i to może być problemem dla pretendentki.

Bukmacherzy do tej konfrontacji podeszli dosyć ostrożnie i nie zrobili z Joanny mocnej faworytki. Kurs na mistrzynię waha się mniej więcej na pułapie 1.60, a na pretendentkę 2.30. Lepiej już nie będzie jeśli chodzi o Jędrzejczyk i jeśli ktoś gra faworytów, to 1.60 na Polkę wygląda bardzo kusząco zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę ile atutów na szarżującą Brazylijkę ma Joanna Jędrzejczyk.

Komentarze