stójka
30%
70%
Różnica w stójce nie jest aż tak kolosalna jak przedstawiają to liczby, ale różnica polega na sile. Anthony jest ekspertem od nokautów i to takich najbrutalniejszych w całym MMA. No i miał już Daniela na widelcu. Zatem należy się mu spora przewaga w punktach.
parter
80%
20%
Tutaj z goła inna sytuacja. To Cormier jest "grinderem", czyli osobą, która wyciska siódme poty z rywala, który znajduje się pod nim. W ich pierwszej walce w ten sposób wymęczył, aż w końcu poddał "Rumble'a".
zapasy
95%
5%
Bez żadnych wątpliwości Daniel Cormier jest jednym z najlepszych zapaśników jakich kiedykolwiek mogliśmy oglądać w oktagonie UFC. Udział w Igrzyskach mówi sam za siebie. Zresztą przebieg walk Cormiera również. Obalał każdego w spektakularny sposób.
doświadczenie
50%
50%
Pomimo mniejszej ilości walk, Daniel Cormier doświadczenie nadrabia reżimem treningowym jakiemu był poddawany gdy trenował do Igrzysk Olimpijskich. Anthony Johnson teoretycznie ma więcej walk stoczonych w samym MMA, ale Daniel miał z profesjonalną rywalizacją do czynienia zanim jeszcze przeszedł do MMA, także zostawię tu znak równości.
wytrzymałość
60%
40%
To jak Daniel dzielnie zniósł cios na czaszkę i jak szybko wstał po nim, świadczy o jego wytrzymałości. Johnson w parterze był łamany, łamany, aż w końcu pękł i musiał odklepać duszenie.
forma
40%
60%
Lepszą formę prezentuje ostatnio "Rumble" i jest to zauważalne. Nokauty są coraz szybsze i coraz bardziej dewastujące.
czynnik x
40%
60%
Jest wiele czynników mogących wpłynąć na walkę. Wiek Cormiera, to czy Anthony wyciągnął naukę z błędów jakie popełnił w 2015 roku. Wie już, że jakikolwiek kontakt z matą (poza stójką) to dla niego morderstwo, bo Daniel go nie wypuści do czasu, aż opadnie z sił. Sądzę więc, że jego stójka będzie o wiele bardziej ostrożna i nie będzie już staram się podpalać gdy któryś jego cios dojdzie szczęki mistrza.

Dzisiejszy rewanż między Danielem Cormierem a Anthonym Johnsonem, jest jednym z najbardziej wyczekiwanych w całym MMA. Pierwsza ich walka była emocjonująca i porywająca. Najpierw przewagę miał Anthony , a później, gdy ten się już wypompował, pole zaczął zdobywać Daniel. Już w pierwszej rundzie “Rumble” zdołał zamroczyć mistrza i niewiele brakowało by tę walkę wygrał, gdyby tylko umiejętnie skończył to co zaczął!

Jednak w późniejszych fazach pojedynku Anthony totalnie się wypompował a zapasy Cormiera okazały są silniejsze niż chęć tego pierwszego do walki w stójce. No właśnie, skupmy się może na mistrzu.

Daniela Cormiera pamiętam jeszcze z czasów, gdy był rezerwowym zawodnikiem w Grand Prix wagi ciężkiej w Strikeforce. Gdy udało mu mimo wszystko wziąć udział w turnieju, a później znokautować Antonia Silvę, świat mieszanych sztuk walki mocno się zdziwił. Później w finale z Joshem Barnettem również nie dawano mu szansy, a mimo to wygrał jednogłośną decyzją. Od tego momentu ludzie zaczęli podejrzewać, że mają przed sobą kogoś wyjątkowego, a bukmacherzy zrozumieli, że nie można już umieszczać Cormiera w roli underdoga. Od wygrania tego Grand Prix, tylko raz ponownie był “underem”, w walce z Jonem Jonesem.

To jeden z najlepszych zapaśników jacy kiedykolwiek przeszli do MMA. Dwukrotnie zakwalifikował się na Igrzyskach Olimpijskich. W 2004 roku zajął 4 miejsce, a w 2008 z powodu zaburzenia pracy nerek, nie mógł uczestniczyć w zawodach. Pomijając przygodę z Igrzyskami, to ma na koncie tyle osiągnięć i prestiżowych tytułów związanych z zapasami, że ciężko zliczyć. W przeciwieństwie do wielu innych zawodników, Daniel bardzo dobrze przeniósł tę płaszczyznę do MMA. A od jakiegoś czasu nie jest tylko jednowymiarowym zapasiorem i wykazuje zrozumienie parteru oraz stójki.

Z cech mniej wspominanych: Cormier ma dobrą szczękę. Potrafił przyjąć potężny cios na szczękę od Anthony’ego Johnsona i momentalnie wstać po tym nokdaunie, który nie jednego by położył. Jest to bardzo twardy zawodnik. W drugiej rundzie z Johnsonem, ten atakował go z całej siły – kopał i uderzał pięściami, a Daniel nadal stał w tym samym miejscu, blokując i nie ustępując pola nawet o krok. “DC” jest z kolei mistrzem w męczeniu rywali. Nie tylko próbami obaleń wyciska siódme poty z przeciwników, którzy starają się za wszelką cenę je powstrzymać, ale i w samym parterze morduje kondycje oponentów. Idealny przykład był ponownie w walce z Johnsonem. Daniel specjalnie atakował kimurą tak, by Anthony ją z całych sił bronił, pompując się jeszcze bardziej. W ten sposób “Rumble” do trzeciej rundy wyszedł wykończony.

Jak potoczy się teraz ten bój? Rewanże są bardzo ciężkie do oceny bo zawodnicy się już znają. Pokonany wie dlaczego został pokonany, a wygrany zna słabe strony przegranego. Pytanie kto bardziej pracował nad sobą. Johnson mógł katować defensywne zapasy i rozpisać lepszy gameplan, a Daniel nastawić się na jeszcze większe męczenie w parterze. Do czasu walki plany zawodników są tajemnicą, zatem można skupić się jedynie na tych drobnych różnicach od czasu ich poprzedniej walki. Na pewno Cormierowi przybyło lat. Różnica między 35, a 38 w świecie MMA jest naprawdę spora. Z kolei Anthony wydaje się być coraz lepszy i lepszy. Nokautuje swych rywali bez litości:

Jeśli wtedy Johnson był blisko znokautowania Cormiera to i nic nie stracił swojego morderczego instynktu, to i teraz scenariusz może być podobny. Rozwój Johnsona jako zawodnika MMA i ostatni wiek Cormiera zaczynają być zauważalne w branży. Dlatego też tym razem to “Rumble” jest faworytem i słusznie. Przegrany ma takie szczęście w nieszczęściu, że może wynieść naukę z porażki i podszkolić elementy przez które przegrał. Zwycięzca natomiast będzie robił to samo co wcześniej pozwoliło mu wygrać. Wierzę, że Anthony wyniósł naukę z poprzedniej walki i tym razem nie “wystrzela” się ciosami i ostrożniej podchodzić będzie do niesamowitych zapasów mistrza. Dlatego też wielu obserwatorów sportu tym razem obstawia inny wynik starcia i typuje “Rumble’a” jako tego, który dopnie swego i znokautuje Daniela. Kursy na ten bój rozkładają się mniej więcej po: 1.70 na Antka oraz 2.00 na Cormiera. Aż takich różnic nie ma, więc teoretycznie opłaca się typować zarówno mistrza, jak i pretendenta.

Komentarze