Tydzień, który wstrząsnął Mediolanem. I brawa dla Szczęsnego!

Nie można Interowi autorstwa Antonio Conte odmówić jakości. Nnie wypada stwierdzić, że ten projekt zmierza w niewłaściwym kierunku albo że chińscy właściciele klubu budują go w sposób ewidentnie niewłaściwy. Choć nie możemy potwierdzić żadnej z tych tez, nie jest to bynajmniej równoznaczne z faktem, że Inter wreszcie znajdzie sposób na wygrywanie - największych meczów oraz trofeów. Właśnie przegrał drugie bardzo ważne i prestiżowe spotkanie w odstępie czterech dni, tracąc pozycję lidera Serie A.

Tydzień, który wstrząsnął Mediolanem: najpierw porażka w Lidze Mistrzów z FC Barceloną – która z całą pewnością nie musiała się zdarzyć. Raczej mecz, w którym to Inter zapłacił za niewykorzystane okazje. I dzisiaj przegrana w tych samych rozmiarach – 1:2 – w Derbi Italia z Juventusem. Na własnym boisku, wobec 80 tysięcy kibiców, znów tracąc punkty w końcowych dziesięciu minutach.

Czy Inter był dziś ewidentnie słabszy od Juve? Nie w całej rozciągłości, ale w decydujących momentach. Piłkarze Antonio Conte mieli prawo czuć w nogach trudny mijającego tygodnia. Mieli o jeden dzień mniej na skuteczną regenerację, a na rozkładzie bardziej wymagającego rywala. Juventus według recepty Maurizio Sarriego zgotował Interowi bardzo agresywny pressing i starcie na wysokim poziomie dynamiki i intensywności. Fakty są takie, że Inter stracił w niedzielny wieczór tyle samo goli, co w sześciu dotychczasowych występach w Serie A i przestał być w nich jedynym niepokonanym zespołem.

Ekipa z Turynu prowadziła od czwartej minuty, dzięki Paolo Dybali, który wreszcie przyłożył swój stempel w starciu wagi najcięższej. Interowi dość szybko stan rywalizacji udało się wyrównać, ale nie zapewniło mu to żadnej punktowej zdobyczy. Gole tego wieczoru strzelali wyłącznie Argentyńczycy – dla Interu: Lautaro Martinez z karnego, decydującego dla Juve – niezniszczalny Gonzalo Higuain, wprowadzony z ławki po przerwie, po szybkiej, błyskotliwej wymianie piłki na niewielkiej przestrzeni.

Gra Interu wyraźnie załamała się po wymuszonej, wczesnej zmianie Stefano Sensiego, który będąc na boisku jest niczym jedenasty i kawałek dwunastego piłkarza dla swojej ekipy. Jego utrata okazała się stratą zęba trzonowego, bez którego trudno kąsać tak wymagającego rywala jak Juve. Słowa krytyki z pewnością spadną też na Romelu Lukaku, który zagubiony między stoperami z Turynu zupełnie nie dał w tym meczu oczekiwanej jakości.

https://twitter.com/koltonroman/status/1180947052278231040?s=21

Na koniec słowo o Wojciechu Szczęsnym, który może nie miał w tym spotkaniu bardzo wielu okazji do interwencji, ale niedługo przed końcem świetnie wybronił piłkę, którą śmiało można uznać za dogodną okazję bramkową na 2:2. Z pewnością zbierze za niedzielny występ pozytywne oceny. Jak i cały Juventus, który wraca na świetnie znane sobie miejsce: lidera rozgrywek Serie A.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem