Trzecie zwycięstwo z rzędu – teraz walka o pas UFC?

Wielki sukces Jana Błachowicza w weekend nie pozostał bez echa. Z całego świata spływają od sobotniego wieczora gratulacje do polskiego zawodnika, który zanotował trzecie zwycięstwo z rzędu. Jaka teraz czeka go przyszłość?

Błachowicz udanie zrewanżował się za porażkę sprzed niemalże trzech lat, kiedy to podczas gali UFC w Krakowie uległ Jimi’emu Manuwie. Przez cały ten czas Cieszyński Król deklarował, że rewanż jest jego obsesją i bardzo chce się odgryźć za to, co miało miejsce w stolicy Małopolski. Gdy rozmawialiśmy z Jankiem ostatnim razem, czyli kilka chwil po tym, jak UFC ogłosiło oficjalnie, że o rewanżu dojdzie, Polak mówił tak:

Pierwsza walka pokazała, że to była zła taktyka i teraz muszę wziąć wszystko w swoje ręce. Nie mogę czekać na szczęście i liczyć, że uda mi się wygrać na jego zasadach. Zdaje sobie sprawę, że muszę wyjść do klatki i pokazać wszystko, co potrafię i zrealizować swój plan. Tylko w ten sposób mogę go pokonać.

Planem Błachowicza była walka w stójce, choć wiadomo było, że Manuwa też właśnie w ten sposób będzie chciał rozgrywać ten pojedynek. W Warszawskim Centrum Atletyki Polak trenował zatem głównie umiejętności bokserskie, a pomóc w tym mieli mu zawodowi pięściarze, czyli Mateusz Masternak, Izu Ugonoh i Artur Szpilka. Cała trójka zgodnie podkreślała, że Błachowicz poziomem wiele od nich nie odstaje. Janek pytany w jednym z wywiadów o swoją przyszłość nie wykluczał, że właśnie w boksie może w ostatnich latach spróbować swoich sił.

Rewanż chodził mu po głowie bardzo długo

Błachowicz po swoim występie w UFC w Krakowie był bardzo niezadowolony. To była jego druga walka pod szyldem amerykańskiej federacji, pierwszą wygrał. Chciał pokazać się ze znakomitej strony przed własną publicznością, a wyraźnie przegrał i sędziowie byli przy podejmowaniu werdyktu jednomyślni. Po prawie trzech latach od tamtych wydarzeń doszło do rewanżu, który udało się wygrać. Nazwisko Manuwy w amerykańskiej federacji dużo waży, a zwycięstwo może pomóc przybliżyć się do walki o mistrzowski pas. Kiedy do tego dojdzie? Z uśmiechem na ustach Błachowicz będzie czekał na oferty, które zostaną mu zaproponowane.

Złe miłego początki

Początek 2017 roku nie był dla Błachowicza udany, gdyż już w styczniu nabawił się kontuzji dłoni, przez co odwołany został jego pojedynek z Ovince Saintem Preuxem na gali w Houston. Polaka zastąpił Vilkan Oezdemir. Potem Janek szykował się do pojedynku z Patrickiem Cumminsem, w którym wypadł bardzo słabo i przegrał wyraźnie na punkty. Wiele osób mówiło, że ostatnią szansą na odbudowanie się w UFC dla naszego reprezentanta będzie gala w Gdańsku, podczas której miał wystąpić. Ostatecznie bez problemu pokonał Devina Clarka i już niespełna dwa miesiące później po raz kolejny wyszedł do klatki. Tym razem w Kanadzie zwyciężył przez jednogłośną decyzję sędziów Jareda Cannoniera. Polak stoczył zatem w 2017 roku trzy walki, dwie wygrał i jedną przegrał. Jego ówczesny rekord w UFC to cztery zwycięstwa i cztery porażki.

https://twitter.com/JanBlachowicz/status/975141663176839168

Mistrzostwo UFC obsesją

Błachowicz w wywiadzie, którego udzielił naszemu portalowi, przyznał, że małe sukcesy go nie cieszą i jego obsesją jest zdobycie mistrzowskiego pasa UFC. Co Polak zrobiłby, gdyby nagle dostał propozycję walki dla amerykańskiej federacji?

Nie odmawia się takiej szansy, bo drugi raz może ona się ona nie pojawić. Wszystkie sprawy organizuję w ten sposób, by ta walka mi pasowała i by wszystko zostało ułożone pod nią. Czekam na ten telefon, naprawdę wierzę, że on w końcu zadzwoni. Odbiorę, ustalę szczegóły, wyjdę do klatki i zdobędę w końcu pas. To będzie kolejny krok na tej drabinie, o której już rozmawialiśmy. Potem to już ja będę dzwonił. Wtedy to ja będę rozdawał karty.

Cierpliwość popłaca

Błachowowicz przegrywając z Manuwą w Krakowie rozpoczął kiepską dla siebie serię. Z pięciu pojedynków przegrał aż cztery i wiele osób widziało go już poza UFC. Nawet wtedy jednak był przekonany, że robi sportowy progres i nic nie jest w stanie go powstrzymać przed dojściem na szczyt.

U mnie cel i postanowienie zostało podjęte już bardzo dawno temu. Realizuję je stopniowo. Wczoraj byłem na treningu i zrobiłem mały krok ku temu, by kiedyś móc świętować swój sukces. Dziś też trenowałem i znowu jestem o kilka centymetrów bliżej marzeń. Jeżeli nie wydarzy się nic złego, to za dwa tygodnie dystans do celu, który sobie obrałem, będzie jeszcze krótszy, bo taka jest kolej rzeczy. Mam postanowienie, które kilkanaście lat temu wbiłem sobie do głowy i do którego w dalszym ciągu zmierzam. Po mału, stopniowo, ale zmierzam.

Co teraz czeka Błachowicza? Na pewno odpoczynek i… kolejne oferty. Może rewanż z Gustafssonem. Swoją drogą to byłaby niesamowita historia, gdyby Janek zrewanżował się drugiemu rywalowi i dostał mistrzowską próbę, z której udałoby się wyjść zwycięsko.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem