Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

„Tragedia, zima stulecia, katastrofa.” Real przegrywa na Santiago Bernabeu!

Rzadko zdarzają się spotkania, w których lepszy zespół przegrywa spotkania. Rzadko zdarza się, żeby Real Madryt przegrywał na swoim boisko. Nigdy natomiast nie miało miejsca zwycięstwo Villarrealu nad Realem Madryt. 13 stycznia 2018 roku - zapiszcie sobie tę datę w zeszycie. Historia napisała się na naszych oczach.

Mieliśmy prawdę mówiąc nadzieję, że od pierwszego gwizdka piłkarze Realu będą chcieli nas zaprosić do wesołego miasteczka i zaproponują przejażdżkę rollercoasterem. Po tym, co Królewscy pokazują w ostatnich tygodniach, nawet nie obrazilibyśmy się na właśnie takie spędzenie sobotniego popołudnia. Z tym że od pierwszych minut to piłkarze Villarreal byli bardziej aktywni i to oni lepiej prezentowali się na murawie. Zgoda, nie było zbyt wielu sytuacji podbramkowych, ale korzystniejsze wrażenie po kilku minutach mogliśmy obserwować właśnie patrząc na zawodników ubranych w żółte koszulki. W 11. minucie spotkania do tego samego wniosku doszli kibice gospodarzy, którzy zaczęli gwiżdżeć na swoich ulubieńców. Efekt? Szybkie zabranie się do roboty.

Pierwszą połowę można podzielić na dwie części – przed gwizdami i po gwizdach. Później do pracy wzięli się Blancos, a znak do ataku dał w 18. minucie meczu bardzo przeciętnie prezentujący się w tym sezonie Marcelo. Gdyby jego uderzenie wpadło do siatki… mielibyśmy gola kolejki. Tak – mamy interwencję Asenjo, który wyciągnął się jak struna i wybronił coś, co pewnie dziewięciu na dziesięciu bramkarzy wpuściłoby i nikt nie miałby do nich o to pretensji.

Potem  toczył się pojedynek pomiędzy własnie Asenjo a całą ofensywą Królewskich. Próbował Ronaldo, który miał trzy znakomite szanse, ale raz nie trafił w światło bramki, drugim razem przycelował, ale tylko w boczną siatkę, tuż przed zejściem do szatni jego uderzenie wyciągnął golkiper Żółtej Łodzi Podwodnej. Gdy do tego dodamy próby Bale’a, niecelne strzały Kroosa i sporą aktywność na boku Marcelo, to aż trudno uwierzyć, że mieliśmy do przerwy bezbramkowy remis. Jedna z kontr gości mogła zakończyć się golem, ale błyskotliwe podanie Fornalsa nie wykorzystał Bacca, który zbyt długo zbierał się z oddaniem strzału i ostatecznie futbolówkę zabrał mu Varane.

Villarreal pokonał na Santiago Bernabeu Real po raz pierwszy w historii /PressFocuss

Po zmianie stron mieliśmy nadzieję, że zobaczymy kontynuację tego, co działo się w pierwszych trzech kwadransach. Dobrze oglądało się skomasowane ataki gospodarzy i ofiarną obronę gości, którzy liczyli tylko na pojedyncze kontry. Zamiast tego, Real zagrażał bramce Villarreal, ale… niewiele z tego wynikało. O ile w pierwszej połowie naprawdę było kilka setek, o tyle w drugiej Asenjo miał kiedy napić się wody, gdyby dobrze zarządzał wolnym czasem, to pewnie zdążyłby skoczyć do toalety lub odpisywać na sms-y swoim znajomym. Działo się, nie można powiedzieć, ale to już nie było to. Żółta Łódź Podwodna natomiast bardzo fajnie wyprowadzała piłkę, co jakiś czas przesuwając ciężar gry pod pole karne Królewskich. Znowu – nie można powiedzieć, że z tego mogły paść trzy lub cztery gole, ale pewne argumenty goście mieli, co samo w sobie musiało w głowach defensorów Realu spowodować pewien niepokój.

Real, jak to Real – grał o pełną pulę, więc w ostatnich minutach wszyscy piłkarze Królewskich powędrowali w pole karne gości przy stałym fragmencie gry. Zapędzenie się zawodników w białych koszulkach na teren Asenjo spowodowało, że goście mieli kontrę. Pierwsze uderzenie zdołał jeszcze obronić Navas, ale przy dobitce znakomicie prezentującego się dzisiaj Fornalsa był już bezradny, gdyż ten w ekwilibrystyczny sposób postanowił przelobować golkipera Realu. Efekt? 1:0 na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem.

Do końca meczu to Real miał piłkę przy nodze, ale niewiele z tego wynikało. Wszystko było zbyt wolne, zbyt schematyczne i szablonowe. Zamiast wielkiego powrotu Królewskich do tego, co oglądaliśmy w poprzednim sezonie, mieliśmy wbicie łopaty i wykopanie jeszcze większego dołku, w którym obecnie znajduje się drużyna z Santiago Bernabeu.

Jeżeli Barca jutro pokona Real Sociedad to z jednym meczem rozegranym więcej będzie miała 19 punktów przewagi nad Realem. Strata Królewskich do Atletico będzie wynosiła 11 oczek, do Valencii 9. Wiadomo, że ktoś z czołówki może się wykoleić, ale na ten moment nie wygląda to dobrze. Coś czujemy, że gdyby na ławce Realu siedział kto inny, to pewnie już musiałby pakować manatki. Choć niewykluczone, że cierpliwość Fiorentino Pereza skończy się nawet w stosunku do traktowanego na specjalnych warunkach Zinedine’a Zidane’a.

Real Madryt – Villarreal 0:1 (0:0)

Bramka: Fornals 87′

Real: Navas; Carvajal, Varane, Nacho, Marcelo; Modric, Casemiro, Kroos, Isco (Lucas 70′); Bale (Asensio 70′), Ronaldo

Villarreal: Asenjo; Mario Gaspar, Bonera, Alvaro, Costa; Hernandez, Castillejo (Rukavina 83′), Fornals, Trigueros; Raba (Cheryshev 46′), Bacca (Unal 76′)

 

14 stycznia o godzinie 20:45 mecz Real Sociedad – FC Barcelona.

Zwycięstwo Sociedad: 6.4

Remis: 4,75

Zwycięstwo Barcelony: 1,47