Tragedia byłej gwiazdy NBA. Derrick Rose opuści nas na dobre?

W ten sposób docieramy do "tu i teraz". Rose opuścił właśnie swój obecny klub – Cleveland Cavaliers, a pod jego nieobecność drużyna zaliczyłą serię 7 zwycięstw

Zawsze wzbraniałem się przed poruszaniem tej wyjątkowo feralnej historii i choć reakcja łańcuchowa, która swój początek miała jeszcze w 2012 roku to doskonały materiał na czarną komedię, dziś mogę śmiało przyznać, że scenariusz przerodził się w dramat tragiczny. Ale zacznijmy od początku, cofając się do ciepłej czerwcowej nocy Draftu 2008.

Derrick Rose i legendarny David Stern podczas nocy Draftu 2008

Derrick Rose, bo to on jest bohaterem tej opowieści, staje na scenie przy aplauzie publiczności. Właśnie został wybrany z numerem 1 przez Chicago Bulls, którzy od odejścia Michaela Jordana bez skutku szukali swojego nowego franchise playera. Nieświadomi fatalnego losu, który miał zawitać w progi wietrznego miasta już za parę lat, wiwatują i zacierają ręce z powodu pozyskania nowego zawodnika. Nic dziwnego. Przez pierwsze lata swoich występów, okraszonych tytułem Pierwszoroczniaka Roku i występami w All-Star Game, Derrick Rose zyskuje renomę najbardziej atletycznego gracza ligi. Jak niewiarygodny był to wówczas gracz, najlepiej zobrazuje Wam próbka jego możliwości.

Najbardziej przełomowy okazał się sezon 2010/11, który nie tylko przywrócił Chicago Bulls na szczyt tabeli, ale przede wszystkim przyniósł statuetkę MVP bohaterowi tego tekstu, zapraszając go do panteonu legend jako najmłodszego gracza w dziejach, któremu przyszło dostąpić tego zaszczytu. Klub i kibice omamieni wizją mistrzostwa po długich latach posuchy, byli w stanie zrobić wszystko dla swojego nowego boga. Rose zaczyna kolejny sezon ze świeżutkim, pachnącym jeszcze zielonymi dolarami 5-letnim kontraktem opiewającym na 95 milionów dolarów. Los jednak chciał, że gwiazda Chicago Bulls miała już nigdy nie powtórzyć żadnego ze swoich dotychczasowych osiągnięć

Playoffs 2012, Game 1 przeciwko Philadelphii 76ers. Minuta do końca wygranego już zresztą meczu. Derrick Rose z poharatanym ACL upada po raz pierwszy w swojej karierze. Takich upadków będzie jeszcze kilka, a każdy kolejny okaże się powodem dzisiejszego tekstu. Krótko mówiąc, Rose wrócił na parkiet po 513 dniach absencji. Nie jest już tym samy graczem co kiedyś, ale kto oczekiwałby natychmiastowego powrotu do formy po tak długim okresie karencji?

Kontuzje to nie tylko zdrowie mechaniczne, ale i psychika, która raz po raz hamuje przed bardziej ryzykownym skokiem, tudzież przyspieszeniem w tłoku.

Protekcjonizm nie zapewnił jednak bezpieczeństwa i po zaledwie 48 dniach Rose uszkadza drugie kolano. Kolejny rok absencji, w zasadzie od feralnego 2012 roku wszystkie sezony to na przemian co najwyżej średnie występy i większe lub mniejsze kontuzje. Scena memowa miała używanie. Wybrałem te mniej okrutne. Serio.

Rose stał się niestety „wdzięcznym” obiektem memów

W ten sposób docieramy do „tu i teraz”. Rose opuścił właśnie swój obecny klub – Cleveland Cavaliers, a pod jego nieobecność drużyna zaliczyłą serię 7 zwycięstw. Sytuacja zaczęła się zwichniętą kostką 7 listopada tego roku – kontuzja to żadna, ot parę dni odpoczynku, jednak od tamtej pory ani widu, ani słychu o Derricku. Przepadł jak kamień w wodę.

Przypominamy, że rok temu w barwach New York Knicks sytuacja była bardzo podobna, gdy Rose wyparował bez wyraźnego uprzedzenia.

Dziś zawodnik rozważa czy w ogóle jeszcze ma siłę i chęci grać. Niewątpliwie przydałby się jeszcze niejednej drużynie, ale co zrobić, gdy psychika pogrywa sobie z Tobą na własnych zasadach i robi z ciebie jeńca twoich obaw i demonów? Dziś cały koszykarski świat zastanawia się, gdzie podziewa się Derrick Rose i czy naprawdę nadeszła już na niego pora?

Pozostaje tylko jeszcze jedno pytanie, bowiem byliśmy świadkami zbyt wielu karier zakończonych przez brak zdrowia. Penny Hardaway, Tracy McGrady czy Chris Webber. A jak dobry byłby Derrick Rose, gdyby feralna kontuzja z 2012 tak naprawdę nigdy nie miała miejsca?

Przemysław Prusinowski

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem