Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Trade deadline – mocny start od Blake’a Griffina

Adrian Wojnarowski, dziennikarz ESPN, zrzucił na wszystkich fanów NBA typową dla siebie transferową bombę. To nie przypadek, że zwykliśmy nazywać to wojbombami - dziennikarz właśnie ogłosił, że jeden z największych talentów ostatnich lat - choć bardzo podatny na kontuzje - Blake Griffin zmienia klub i ze słonecznego LA przenosi się do Detroit.

W zamian za Griffina, którego Jerry West wysłał w paczce z Willy’m Reedem i Bricem Johnsonem, Detroit Pistons oddało Avery’ego Bradleya, Tobiasa Harrisa i picki w drafcie. Co ciekawe, nazwisko Blake’a Griffina nie pojawiało się w ostatnich transferowych plotkach. 8 lutego będzie miało miejsce tzw. trade deadline. Wówczas drużyny nie będą mogły podejmować żadnych kroków ku reorganizacji swoich składów, dlatego ten okres przed jest tak ciekawy, bo może wydarzyć się absolutnie wszystko. Kto jeszcze może potencjalne zmienić klub?

Mówi się o tym, że Clippers chcą swoją przebudowę wynieść jeszcze poziom wyżej wymieniając DeAndre Jordana i Lou Williamsa. To oznaczałoby, że oddadzą trzech swoich najlepszych graczy (włączając w to już przehandlowanego Griffina). Dla wielu to dyskusyjne i wywołało niemałą burzę w internetowym światku koszykarskim, ale ja wstrzymam się z oceną.

Spójrzmy tylko na to, jak reagowaliśmy na offseasonowe wymiany na linii Pacers-Thunder, czy Bulls-Timberwolves. Okazało się bowiem, że wszystkim ekipom wyszło to na dobre i wcale nie była to jakaś kradzież w biały dzień.

Podobno także Kemba Walker jest dostępny na rynku, ale Michael Jordan nie odda swojej gwiazdy za bezcen. Mówi się o tym, że rozgrywający mógłby zmienić klub tylko pod warunkiem, jeśli Hornets dostaliby w zamian jakiegoś All-Stara. Pistons i Spurs to pierwsze drużyny, które przychodzą mi do głowy, które powinny walczyć o topowych rozgrywających, ale żadna z nich albo nie ma, albo nie chciałaby oddać kogoś wartościowego na tyle, by sprostać oczekiwaniom Jordana.

Marc Gasol pojawia się od niedawna w plotkach transferowych i łączony jest z Cleveland Cavaliers, którzy będą szukać wzmocnień na pozycji środkowego. Na ten moment wiemy, że Tristan Thompson, JR Smith i Iman Shumpert mogą być w różnych konfiguracjach dostępni w paczce, którą Cavs mogliby wysłać za kogoś pokroju Gasola lub DeAndre Jordana.

Kawalerii przydałby się ktoś, kto wprowadzi nową jakość do defensywy. Jeszcze do nie tak dawna, LeBron i spółka chcieli pozyskać George’a Hilla na rozegranie, ale wydaje się, że rozmowy już ucichły i nie wiadomo na jakim są obecnie etapie.

W lidze są zawodnicy, którzy mają bardzo ciężkie kontrakty i tylko prawdziwi desperaci mogliby się o nich pokusić. Jednym z nich jest Joakim Noah z New York Knicks, który ostatnio pokłócił się z Jeffem Hornackiem, a ten postanowił go oficjalnie wystawić na rynek. Tylko czy zespół z Wielkiego Jabłka znajdzie chętnego na środkowego? Center jest bardzo podatny na kontuzje i w tej chwili nie wychodzi na parkiet. Zostały mu jeszcze dwa lata kontraktu, w których zarobi 38 mln dolarów.

Luol Deng fot. Gene Sweeney Jr/Getty Images)

W konferencji zachodniej równie olbrzymią umowę ma Luol Deng. Zawodnik Los Angeles Lakers też grzeje ławę i chodzą słuchy, że Magic gotowy jest spakować go z kimś z młodej „wielkiej trójki” w postaci Balla-Ingrama-Kuzmy. Szczerze? Wydaje mi się to totalnie wyssane z palca, biorąc pod uwagę, że Johnson zapewnił, że to jedyni zawodnicy nie do wymiany spośród całego rosteru Jeziorowców.

Do zmiany klubu na pewno powinien przygotowywać się sixth man Memphis Grizzlies, Tyreke Evans. Dziennikarz Brian Windhorst jest pewien tej wymiany, ale jeszcze nie ma jasnych sygnałów, gdzie mógłby powędrować odbudowujący swoją reputację gracz. Spośród szóstych graczy rotacji w drużynach NBA sporo mówi się o Jordanie Clarksonie z LA Lakers, ale jego potencjalny kierunek także nie jest jeszcze znany.

Obserwujcie to, co wydarzy się w najbliższych dniach. Niewykluczone, że liga znów zrzuci na nas wojbombę w postaci jakiejś nieoczekiwanej wymiany. Gasol, Walker, czy [DeAndre] Jordan, to nie jedyne nazwiska, które mogą zmienić trykot, w którym grają. Właściciele mają czas do przyszłego tygodnia i mogę Wam zagwarantować – jeszcze będzie się działo!

Paweł Mocek, NBA Labs

Kursy LV BET na najbliższe mecze w NBA po kliknięciu w banner