Tottenham może pogrążyć Liverpool, Le Classique we Francji

Starcia Tottenhamu Hotspur z Liverpoolem oraz Olympique Marsylii z PSG to najciekawsze piłkarskie spotkania tej niedzieli. Niepokonane od dwóch miesięcy Koguty postarają się wybić z głowy ekipie The Reds marzenia o podbiciu Premiership w tym sezonie. Podopieczni Rudiego Garcii z kolei porwą się na coś, co jeszcze nikomu w tym sezonie się nie udało – spróbują pokonać Neymara i spółkę we francuskim Le Classique.

 

Spotkanie Tottenhamu z Liverpoolem nie jest może takim klasykiem, jak starcie tych pierwszych z Arsenalem, bądź tych drugich z Manchesterem United czy Evertonem, ale na pewno dziś oczy całej piłkarskiej Anglii zwrócą się ku Wembley. Tak, na Wembley, bo właśnie na najsłynniejszym z londyńskich stadionów Koguty grają wszystkie mecze domowe w tym sezonie. Obiekt na White Hart Lane jest modernizowany i zespół wróci tam dopiero na rozgrywki 2018/19. W każdym razie zarówno aktualna forma Spurs, jak i przeciwnik z najwyższej ligowej półki powinien pomóc po raz kolejny zapełnić legendarny stadion. A Tottenham rzeczywiście gra ostatnio wyśmienicie.

Harry Kane jest w świetnej formie, czy w meczu z Liverpoolem znów wpisze się na listę strzelców?

Wystarczy wspomnieć, że podopieczni Mauricio Pochettino przegrali w tym sezonie tylko raz, w derbach Londynu przeciwko Chelsea, po golu straconym w przedostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Oprócz tego w Premiership przeważnie wygrywali, chociaż trzeba przyznać, że oprócz Chelsea, nie mierzyli się jeszcze z najlepszymi ekipami ligi. Dlatego też pojedynek z Liverpoolem jest dla nich tak istotny. Pytanie tylko, czy będziemy mieli dwóch rannych, czy jednak jednego zabitego? Żeby być sprawiedliwym wobec Kogutów, trzeba jednak przypomnieć, że wyjątkowo mocnych rywali wylosowali w Lidze Mistrzów i tam na razie nie zawodzą. Remis na wyjeździe z Realem Madryt każdy wziąłby z pocałowaniem reki, podobnie jak pewne zwycięstwo nad Borussią Dortmund 3:1. Liderem zespołu jest oczywiście bramkostrzelny Harry Kane i to na niego będą musieli przede wszystkim uważać piłkarze Liverpoolu.

Podopieczni Jurgena Kloppa świetnie rozpoczęli bieżący sezon, ale gra drużyny posypała się po porażce 0:5 z Manchesterem City. Od tego czasu zespół z miasta Beatlesów ma problemy z wygrywaniem, czy to w Premiership, czy to w Lidze Mistrzów. Wspomniana klęska, plus podziały punktów w meczach z Burnley, Newcastle czy Manchesterem United w poprzedniej kolejce sprawiły, że The Reds do lidera tracą już 9 punktów! To oznacza, że jeśli nie chcą odpaść z wyścigu o mistrzostwo już na samym początku sezonu, nie wolno im pogubić punktów w meczu z Tottenhamem. Być może impulsem dającym nadzieję na pokonanie londyńczyków w ligowym hicie była ostatnia wygrana Liverpoolu w Champions League. Wyjazdowe zwycięstwo 7:0 w Mariborze to rekord tych rozgrywek. Czy strzelanina ze słabeuszem oznacza zwyżkę formy piłkarzy Kloppa? Tottenham zweryfikuje to dziś na Wembley.

Od pewnego czasu Liverpool pod wodzą Jurgena Kloppa ma problemy z odnoszeniem zwycięstw w Premiership.

Po drugiej stroni kanału La Manche będziemy mieli za to Le Classique, czyli najbardziej elektryzujące kibiców we Francji ligowe starcie. Co ciekawe, w Ligue 1 brakuje derbów z prawdziwego zdarzenia, w wielkich metropoliach najczęściej jest jeden, bardzo mocny klub, któremu brakuje lokalnego rywala. A wiadomo, że żeby spotkanie przyciągało tłumy, potrzebny jest antagonista, wróg, przeciwko któremu trzeba się zjednoczyć, na którego trzeba specjalnie się zmobilizować i z konfrontacji takiej wyjść górą. Podobno na pomysł, żeby wielkiego rywala dla swojego Olimpigue uczynić właśnie ze stołecznego PSG, wpadł w czasach świetności klubu z Marsylii jego ówczesny właściciel, Bernard Tapie. Od tamtego czasu spotkania z udziałem tych dwóch klubów charakteryzują się pozaboiskowymi prowokacjami, bójkami kibiców oraz pełnymi trybunami zarówno Parc des Princes jak i Stade Velodrom. Zapewne i tym razem drugi z wymienionych obiektów wypełni się do ostatniego miejsca.

Stawką spotkań drużyn z dwóch największych miast Francji zawsze było coś więcej, niż tylko ligowe punkty. Bez względu na to, czy mecz decydował o mistrzostwie kraju, czy był jedynie pojedynkiem o prestiż, zawsze na boisku walczono do upadłego. Na dzień dzisiejszy bilans tych zmagań jest idealnie równy! Obie ekipy wygrały po 23 razy, 16-krotnie padł remis. Po równo jest także w bramkach – po 70. To oznacza, że w Le Classique padają średnio niewiele ponad 2 gole na mecz…

W Le Classique Zlatan Ibrahimović (po lewej) wpisywał się na listę strzelców aż 11 razy. Teraz kibice PSG liczą na Neymara…

W meczach rozgrywanych na Stade Velodrome oczywiście korzystniejszy bilans ma Olimpigue, ale to nie gospodarze będą faworytami dzisiejszego starcia. Mimo czwartej pozycji w tabeli o piłkarzach Rudiego Garcii ciężko powiedzieć w tym sezonie, że zachwycają. Natomiast PSG to, od chwili dołączenia do zespołu Neymara, prawdziwa maszynka do wygrywania. 12 zwycięstw w dotychczasowych 13 spotkaniach o stawkę robi wrażenie, podobnie jak 43 strzelone gole. Bilans bezpośrednich starć obu klubów w ostatnich latach również jest bezlitosny dla marsylczyków, którzy ostatnio wygrali prawie…6 lat temu!  W międzyczasie zaledwie 2 razy zremisowali i zaliczyli aż 12 porażek. I sensacją będzie, jeśli dziś nie zanotują kolejnej…

Komentarze