Tomasz Hajto już nie będzie komentował reprezentacji Polski. Zaskakująca zmiana u boku Borka

Kamil Grosicki powiedział kiedyś, że autor jego pseudonimu („TurboGrosik”) ma swoje pięć minut. Hajto w swoim stylu odpowiedział, że jego pięć minut trwa już 25 lat. Programy rozrywkowe, kontrakty reklamowe, miliony memów – „Gianni” stał się kimś więcej, niż tylko telewizyjnym ekspertem. Meczu Polski z Austrią jednak nie skomentuje.

Gdy Polsat stracił przed mundialem w Rosji prawa do transmisji spotkań biało-czerwonych, większość kibiców zaczęła tęsknić za „Giannim” przy mikrofonie. Większość, a konkretnie 70 procent z 40 tysięcy osób, które wzięły udział w ankiecie polsatsport.pl i przyznały, że komentarz byłego piłkarza Schalke im się podoba.

Jasne, językowo bywało źle. Lapsusy, z których Hajto robił znaki firmowe i sugerował, że robi to specjalnie były jak żarty opowiedziane zbyt wiele razy, ale mają też swój urok. Często ratował go też genialny Mateusz Borek, który sam przyznał, że przed meczem zwracał uwagę Hajcie na wymowę pewnych słów czy też akcent. Trzeba przyznać jednak, że tych wszystkich tekstów o 23% wzrostu jakości Kamila Glika, turboprzyspieszeniu Grosickiego, detalach, antizipieren i „jak ja to mówię, on to ma” trochę brakowało.

W meczu Polski z Austrią ich nie usłyszymy. Mateusz Borek skomentuje spotkanie biało-czerwonych w towarzystwie innego eksperta, Artura Wichniarka.

Jak można ocenić tę zmianę? Wielu komentarz „Gianniego” kupowało dlatego, że pachnie on szatnią. Wszystkim, którzy kopali piłkę – choćby na najbardziej amatorskim poziomie – przypomina się magia dnia meczowego, w którym sami uczestniczyli. To „podejdź bliżej”, „graj z kija”, „nie bój się, kiwnij” działa jak widok gumy turbo, pegasusa czy walkmena dla dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków.

Pod tym względem więc niewiele się zmieni, bo Wichniarek to też były reprezentant Polski i piłkarz Bundesligi, który w Niemczech był nazywany „Królem Arturem”. Zapach szatni i piłkę od podszewki zna bardzo dobrze.

Hajto stracił miejsce w pierwszym składzie prawdopodobnie przez mnogość mniejszych i większych wpadek od czasu, gdy przestał komentować mecze reprezentacji. A to wyszedł blady ze studia w trakcie Cafe Futbol, innym razem życzył selekcjonerowi, by mu ziemia lekką była, później potrafił się przyznać, że grając w piłkę umyślnie zrobił krzywdę rywalowi ostrym wejściem. Nazbierało się trochę. Ktoś, kto decyduje o składzie komentatorskim uznał, że nazbierało się zbyt wiele. Że czas na coś nowego.

O tym, jak kibice przyjmą nowego komentatora reprezentacji Polski decydować może to, jak zagra kadra Jerzego Brzęczka. Choć wydaje się to niedorzeczne, Tomasz Hajto zaczął u boku Mateusza Borka w meczach biało-czerwonych najlepiej, jak tylko się dało – od zwycięskiego, historycznego meczu z Niemcami (2:0). Po tym starciu para komentatorów Borek-Hajto, podobnie jak zakaz cofania autokaru kadry podczas jazdy, stała się jednym z przesądów selekcjonera Adama Nawałki.

Tym samym były reprezentant rósł razem z kadrą. Jego głos zaczął się kojarzyć ze zwycięstwami i radością.

Dariusz Szpakowski też się mylił za mikrofonem, ale jako że reprezentacja Polski wówczas raczej dostawała lanie niż dostarczała kibicom radości, każdy lapsus językowy i przekręcone nazwisko Szpaka było obiektem kpin, a nie sympatycznych żartów. Polacy mieli takie samo poczucie humoru jak teraz, ale powodów do jego okazywania nie było zbyt wiele. Słyszysz: „Poszedł mu w sukurs”, „Wyłuskał!”, „Jak wyliczył Tygodnik Kibica…” i masz przed oczami 0:1 z Łotwą, klęskę z Ekwadorem na MŚ 2006, #KoniecPZPN i pusty stadion ze Słowacją, 0:6 z Hiszpanią, przegrane Euro2012…

Arturowi Wichniarkowi życzymy nie tylko udanych zdań, czujnego i analitycznego oka czy odpowiedniego oddania emocji, ale też przede wszystkim sukcesów reprezentacji Polski – wtedy na każdą pomyłkę kibice przymkną oko. Poza tym o jakość komentarza w duecie, w którym znajduje się Mateusz Borek jesteśmy spokojni. Jego nowy partner za mikrofonem też wydaje się być nieoszlifowanym diamentem i zwierzęciem medialnym, który powinien dać radę.