To tylko sparing

Piłka nożna to piękna nie tylko dyscyplina sportu, ale także opowieść. Leszek Milewski porównał ją kiedyś do ulubionego serialu – w pewnym momencie przestajesz zwracać uwagę na to, że ktoś źle przyjął, nie trafił na pustą bramkę, przez cały mecz nie wychodzi z autobusu i broni dostępu do bramki. Po prostu chłoniesz otoczkę, historię, kulisy. Oglądasz, bo jesteś ciekawy dalszego ciągu. Następnego odcinka piłkarskiej story.

Dlatego o piłce rozmawia się nie tylko na stadionie. Futbol potrafi dominować w dyskusjach przy stole, w barze, na ulicy, w tramwaju, metrze, samochodzie i przed kościołem. Czasami, a taki czas zbliża się właśnie teraz, potrafimy rozmawiać o piłce w wydaniu mniej istotnym. Choć nie popieram wchodzenia piłkarzom z buciorami w życie prywatne, rozmowa o skandalach, kontrowersjach i wpadkach ma jakiś pierwiastek logiki, bo życie pozaboiskowe ma wpływ na to, co dzieję się na murawie.

Za najbardziej jałowe uważam natomiast emocjonalne dyskusje o meczach towarzyskich. Spotkaniach, w których trener sprawdza, testuje, analizuje i ostatnimi ludźmi, których powinien przejmować ów czas eksperymentów, to dziennikarze i kibice.

Zagra Lewandowski? Nie zagra? Wyjdziemy 3-5-2, 8-5-4 czy 12-2-1? Wilczek wejdzie z ławki? Jak trener ustawi Grosickiego? Wypada Pazdan, kto go zastąpi? W bramce Szczęsny czy Fabiański? Czy trener da szansę zmiennikom? Czy da odpocząć etatowym reprezentantom w jednym meczu, w dwóch, a może w żadnym? Jak długo będzie eksperymentował z nowym ustawieniem, a jak długo będzie zgrywał zespół przed Mistrzostwami Świata? Jakie znaczenie będzie miała absencja kręgosłupa kadry?

Podpowiem wam: w meczach z Urugrajem i Meksykiem – żadne. Na niemal rok przed rosyjskim turniejem, co prawda bardzo ważnym i dla wielu ostatnim, kompletnie żadnego znaczenia nie będzie miał zarówno przebieg, jak i wynik tych spotkań. Co się stanie, gdy reprezentacja złapie trójkę od Cavaniego, a w poniedziałek po dwa strzelą nam Chicharito i dos Santos? Ano nic się nie stanie.

Na stadionie i przed telewizorami powinniśmy wziąć przykład z nastroju duetu Krychowiak-Szczęsny.

Pamiętam przed Euro2016 wielkie oburzenie w narodzie, przejawiające się w 90% komentarzy pod tekstami o kadrze na portalach piłkarskich i w mediach społecznościowych. Na kilkanaście dni przed francuskimi mistrzostwami przyjechała do nas Holandia, która dokonała rzeczy dość trudnej: nie pojechała na turniej, na który pojechało pół Europy. Z Albanią, Rumunią, Austrią i Irlandią na czele.

Ta Holandia pokonała nas 2:1 na stadionie w Gdańsku, a my graliśmy fatalnie. Cztery dni później było jeszcze gorzej, bo z dużo gorszą Litwą zagraliśmy taki piach, że jeśli po pamiętnym meczu Polska-Anglia nazwaliśmy nasz największy obiekt Basenem Narodowym, tak ten Wisły zamienił się wówczas w Krakowską Piaskownicę.

Szok, tragedia, niedowierzanie. Na kilka dni przed mistrzostwami nie pokonaliśmy drużyny, w której ataku szalał duet Cernych-Novikovas, a Sport.pl po tym meczu napisał tekst o tytule „Straszydło przed Euro”. I na tym Euro otarliśmy się o medal. Ktoś pamięta teraz o sparingach na chwilę przed wylotem? W takim razie jaki sens ma przejmowanie się meczami rozgrywanymi osiem miesięcy wcześniej?

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie zniechęcam do obejrzenia tego towarzyskiego dwumeczu. Wręcz przeciwnie: warto przeanalizować to, co Nawałka nawywija w tych spotkaniach, a nawet dzielić się wnioskami, przemyśleniami, spostrzeżeniami. Absolutnie nie polecam się jednak denerwować. Szkoda zdrowia. Jako kibice reprezentacji Polski mieliśmy w przeszłości lata irytacji, takich chwil będzie mnóstwo w najbliższych latach. Piątkowy i sobotni sparing to nie jest jedna z nich.

Bartłomiej Stańdo

 

*
Stawki LV BET:
Polska 2.65, remis 2.95, Urugwaj 2.7

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze