Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

To najinteligentniejszy piłkarz świata

Futbol to sprawa życia i śmierci dla wielu, ale przede wszystkim: doskonała forma rozrywki. Jak w każdej z jej gałęzi, tak i w piłce nożnej wszyscy mają swoje upodobania. Zaczyna się pewnie od pierwszego meczu, na który zabiera ojciec, brat lub kolega, albo od pierwszej koszulki – kupionej w dawniejszych czasach gdzieś na bazarze za 15 złotych. Jej wartość była jednak dużo większa w młodych, zarażonych futbolem głowach, w których na boisku między bramą i trzepakiem zamienialiśmy się w bohatera noszonego na plecach.

Tak rodziły się sympatie, z biegiem czasu każdy z nas zaczynał też kogoś nie lubić. Svena Hannavalda czy Miroslava Klose nienawidzili wszyscy, Emmanuela Olisadebe i Adama Małysza – kochał (niemal) każdy. Spieranie się o klasę zawodników i ich poziom ze znajomymi, opierając się głównie na uczuciach, bo przecież rzecz jasna nie na statystykach i analizach, to jedna z soli futbolu. Tak zostało do dziś – jednych lubisz, innych nie. Czasem nawet nie bardzo wiedząc, dlaczego.

Firmino cieszący się z bramki – standardowy widok od jakiegoś czasu.

40 milionów wyrzuconych w błoto?

Czas najwyższy się przyznać: nie trawiłem Roberto Firmino. Chyba w każdej drużynie świata mam kogoś, na kogo grę patrzę z cieknącą ślinką, a na widok niektórych na czole wyskakuje mi żyła. Firmino irytował jak mało kto. Ponad 40 milionów euro kosztował on klub z Anfield, który „robił” ten transfer już pod kątem Jurgena Kloppa. Chociaż miałem w pamięci kilka jego niezłych występów w Hoffenheim, po pierwszym takim w Premier League miałem pewność: on tu nie pasuje.

Wolny, bez przyspieszenia, bez siły i warunków fizycznych. Irytująco niedokładny, przerażająco niechlujny. Każde jego zagranie zdawało się być zilustrowaniem kompletnej niechęci do gry. Sprawiał wrażenie, jakby ktoś obudził go o trzeciej w nocy, kazał założyć strój, zawiązać korki i biegać za piłką po murawie. No i ciągle ten sam schemat rozegrania akcji, na tzw. „dwa kontakty”: przyjął-stracił.

Nie bez znaczenia był też jego wygląd i sposób prezentowania się w życiu codziennym, co – jeśli już mówimy o sympatii i antypatii – ma niewielkie, ale jednak znaczenie.

Styl Firmino odbiega nieco od tego prezentowanego przez piłkarzy sprzed lat.

Być może nie mam poczucia stylu, być może świat mi odjechał. Mimo wszystko wolałem ubrudzonego po siedemnastym wślizgu Roya Keane’a, cieszącego się z bramki ślizgiem na kolanach Stevena Gerrarda, będącego turem w środku pola Patricka Vieirę czy walczącego jak lew Gennaro Gattuso. Gladiatorów, a nie modela z Instagrama.

Odczucia na bok

Największą sztuką jest przyznanie się do błędu lub złej oceny, a najlepszym miejscem na udowodnienie swojej klasy – zielona murawa. Roberto Firmino przekonywał niedowiarków i sceptyków już od dawna, a tą przepiękną wcinką w meczu z Manchesterem City przestawił wajchę sympatii także u mnie.

Do Barcelony odszedł Philippe Coutinho, a wściekłość fanów z Anfield mieszała się z myślami: dobrze, że nie wzięli Firmino. Jego byśmy nie zastąpili. Nikt chyba nie pasuje do taktyki Jurgena Kloppa bardziej, niż brazylijski piłkarz. Niemiecki trener wyciska z tego zawodnika maksimum, niczym z owoców pracownik produkcji w hurtowni soków. Trudno się dziwić, dlaczego akurat jemu – nadal nie będącemu piłkarskim wcieleniem Usaina Bolta, ani nawet Miłosza Przybeckiego – zaufał tak bezgranicznie.

Firmino jest jednym z najbardziej niedocenianych graczy w Premier League. Mocno ceni go trener Klopp, ale poza Liverpoolem nie wspomina się o nim, gdy mówi się o najlepszych napastnikach świata. W tym sezonie ma przecież 17 bramek, a jego gra tyłem do bramki, umiejętność stwarzania sytuacji kolegom z drużyny czy praca bez piłki czyni go jednym z najlepszych graczy atakujących w Premier League – napisał dzisiaj w SkySports.com legendarny obrońca The Reds, Jamie Carragher.

Gra na jednen kontakt, nieprawdopodobna skuteczność i trafność w podejmowaniu decyzji – tego nie da się wycenić ani zmierzyć. Dużą zagwozdkę mają zawsze w takich sytuacjach producenci piłkarskich gier komputerowych. Pamiętam, jak „robili” Thomasa Muellera z Bayernu. Szybkość, technika, siła, przyspieszenie, drybling – wszystko przeciętne, więc w sumie wyszedł im piłkarz na miarę Ekstraklasy. Musieli sztucznie pompować statystyki, by sztucznie nadrobić jego geniusz w odnajdywaniu się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.

„Jesteśmy debilami”. W przeciwieństwie do Firmino

Podobnie może być z Firmino, bo nigdzie nie ma kryterium „inteligencja”, a to były piłkarz Hoffenheim ma na najwyższym poziomie na świecie. Pamiętam jeden z legendarnych, polskich filmików na YouTube związanych z piłką nożną, gdzie trener jeden z drużyn w niższej lidze rozprawia się ze swoimi zawodnikami. Rozbawiło to miliony widzów, ale ten trener – chociaż formę wypowiedzi wybrał bardzo dosadną – miał dużo racji w tym, co mówił.

Trzeba bowiem odróżnić inteligencję boiskową od tej pozaboiskowej. – To dwie zupełnie różne rzeczy. Włodek Smolarek Nobla z fizyki nigdy by nie zgarnął, ale na boisku nie było bardziej inteligentnego i mądrzejszego od niego. Jak wychodzisz z tunelu i przekraczasz linię boiska, twoje fakultety i dyplomy nic nie znaczą. Mądry masz być z piłką lub czekając na piłkę – powiedział mi kiedyś Andrzej Możejko.

Nie wiem, jaki jest Firmino poza boiskiem – może jechał na samych piątkach i świadectwach z czerwonym paskiem, a może ślizgał się z klasy do klasy tylko dlatego, że dobrze grał w piłkę, a pan od wychowania fizycznego miał dar przekonywania pozostałych nauczycieli. To nieistotne, bo już na samej murawie wskaźnik jego piłkarskiego IQ rozsadza skalę. Głowa i technika w parze nawet z przeciętnymi warunkami i szybkością jak widać wystarczy, by być absolutnie nieprzeciętnym.

Bartłomiej Stańdo

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.