To lepsza historia od Dudka w Realu! Szalony tydzień „emerytowanego” bramkarza

Masz 35 lat, szukasz klubu, choć nie jest łatwo, bo czasy twoich regularnych występów minęły. Powoli myślisz już o zakończeniu kariery. Bujnej, udanej, choć bez debiutu w Premier League. I nagle otrzymujesz telefon. "Jesteś wolny? Liverpool potrzebuje bramkarza. We wtorek lecisz z drużyną do Stambułu na Superpuchar Europy przeciwko Chelsea. Usiądziesz na ławce".

Choć powyższa narracja to maksymalne uproszczenie tematu, to gdy prześledzimy miniony rok kariery Andy’ego Lonergana, zobaczymy jak szalony obrót przybrały sprawy w ostatnich tygodniach jego sportowego życia.

Latem 2018 roku Lonergan odszedł z Leeds, w którym zaliczył tylko siedem meczów na drugim poziomie ligowych rozgrywek. Podpisał kontrakt z Middlesbrough, jednak już po pół roku został wypożyczonym do trzeciej ligi – do Rochdale. Tam również nie był etatowym bramkarzem. Zaliczył kolejne siedem występów, po czym od lipca pozostawał formalnie bez pracy.

Nagle – 10 sierpnia – dowiaduje się, że Liverpool FC ma poważny kłopot. Uraz odniesiony na inaugurację sezonu przez Alissona Beckera wyklucza go na sześć, może osiem tygodni, a kontuzjowani są również dwaj bramkarze występujący w rezerwach. Zdobywca Ligi Mistrzów pilnie potrzebuje golkipera, który podpisze krótką umowę i zaakceptuje fakt, że prawdopodobnie nie będzie grał. Zostanie tylko back-upem Adriana na czarną godzinę. Trzy dni później poczciwy Andy Lonergan leci z Liverpoolem na mecz Superpucharu Europy przeciwko Chelsea, gdzie zapewne usiądzie na ławce.

Ktoś zapyta, ale dlaczego akurat Lonergan?

Wyjaśniał to już trener bramkarzy LFC John Achterberg podczas przedsezonowego tournee po Stanach Zjednoczonych. „Mamy chwilowe braki na pozycji bramkarza, ponieważ Kamil Grabara odszedł na wypożyczenie do Huddersfield, a Caoimhin Kelleher i Vitezslav Jaros są kontuzjowani”. 16-letni Jakub Ojrzyński poleciał z zespołem na obóz, ale najwyraźniej jest zdecydowanie za wcześnie, by tak poważny klub jak Liverpool rozważał sadzanie go na ławce w spotkaniach o stawkę.

W tej sytuacji po raz pierwszy, cały na biało, wkroczył doświadczony, 35-letni Lonergan. Pozostawał bez klubu, więc Achtenberg zaproponował, by poleciał z Liverpoolem do Stanów. – Pomoże w zajęciach, byśmy nie przeciążyli pozostałych bramkarzy, a my pomożemy jemu w pozostaniu w formie i aktywnym treningu – argumentował opiekun bramkarzy.

Nie za bardzo mógł się wówczas spodziewać, co się wydarzy. Miał solidną karierę. W Championship uważano go za rzetelnego fachowca, choć nigdy nie podpisał kontraktu w Premier League. Nagle, na rok, staje się piłkarzem zdobywcy Ligi Mistrzów.

Jerzy Dudek z Realu Madryt, mode: on!