Tkaczyk: To nie jest książka tylko dla fanów szczypiorniaka

Grzegorz Tkaczyk to wicemistrz świata w piłce ręcznej i jeden z najlepszych szczypiornistów w historii naszej reprezentacji. Jego biografia, czyli "Niedokończona gra", to pierwsza książka w naszym kraju, która opisywała będzie życie przedstawiciela piłki ręcznej. Spotkaliśmy się z Grzegorzem i zapytaliśmy o jego odczucia związane z tą lekturą. Zapraszamy do obejrzenia naszego wywiadu.

Grzegorz Tkaczyk to wicemistrz świata w piłce ręcznej i jeden z najlepszych szczypiornistów w historii naszej reprezentacji. Jego biografia, czyli „Niedokończona gra”, to pierwsza książka w naszym kraju, która opisuje życie przedstawiciela piłki ręcznej. Spotkaliśmy się z Grzegorzem i zapytaliśmy o jego odczucia związane z tą lekturą. Zapraszamy do obejrzenia naszego wywiadu.

 

Grzegorz, jakie są twoje wrażenia po przeczytaniu tej książki?

Przeczytałem ją trzy razy i jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego. Dziennikarze, którzy już mieli okazję ją przeczytać, również komplementują i mówią, że bardzo im się podoba. To miłe.

Czy było ryzyko, że ta książka się nie przyjmie? Szczypiorniak to nie piłka nożna.

Nie mam pojęcia. Książka nie jest tylko skierowana do osób, które interesują się piłką ręczną. Jeden z rozdziałów dotyczy dramatu rodzinnego, o którym początkowo nie chciałem mówić, ale ostatecznie zdecydowałem się opowiedzieć. Sporo historii pozaboiskowych, kulisy szatni – każdy znajdzie coś dla siebie.

Szczere książki czyta się najlepiej, a wiele autorzy książki mówili o tym jednym, szczerym rozdziale o życiu osobistym.

Trudno mi było o tym wszystkim opowiadać, bo gdy tylko zacząłem mówić, to się rozklejałem. Serio, nie było łatwo. Myślę, że wiele osób zszokuje to, co będzie w tej książce. Na pewno nigdy nie mówiłem o tym ani słowa.

Niektórzy ludzie myślą, że wy tylko zdobywaliście medale, ale nie zawsze było tak kolorowo nawet z drużyną Bogdana Wenty.

Nie było kolorowo, a kibic dostaje gotowy produkt. Zanim były medale, to była ciężka praca i masa problemów na drodze. Wszystko doskonale opisze książka, każdy z tych okresów.

Z opaską kapitańską trzeba się urodzić?

Nie, broń Boże. Narodziłem się jako kapitan. To była kluczowa decyzja w mojej karierze. Dzięki temu nie bałem się podejmować ważnych i trudnych decyzji. Byłem z tego dumny. To mi pomogło w dalszym graniu. Zbudowało mnie jako zawodnika.

Jakubowi Błaszczykowskiemu opaska kapitańska nie służyła, Roberta Lewandowskiego zbudowała. Tobie też pomogła.

Zdecydowanie.

Który moment w twojej karierze pamiętasz najbardziej? Medale z 2007 i 2009 roku czy porażka na igrzyskach?

Igrzysk w Pekinie i porażki z Islandią nie wybaczę sobie nigdy.

 

Jakub Borowicz