Organizatorzy niektórych konkursów Pucharu Świata w skokach najwyraźniej mocno pozazdrościli Turniejowi Czterech Skoczni, który choć nadal uznawany jest za niezwykle prestiżowy, to powoli traci na znaczeniu. Przynajmniej pod kątem wysokości nagród, gdzie na głowę biją go kolejne nowe cykle. Jak chociażby Titisee-Neustadt Five, który w tym sezonie zadebiutuje w ramach PŚ.

Turniej Czterech Skoczni przed laty był jedną z najważniejszych cyklicznych imprez sezonu. A gdy nie było akurat mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich, to najważniejszą. Bo jedyną. Sponsorzy nie szczędzili pieniędzy na nagrody, zawodnicy walczyli więc nie tylko o prestiż, ale i wysokie premie. Niestety tamte czasy minęły i prędko nie wrócą.

Obecnie TCS to praktycznie już tylko prestiż.

Gratyfikacje za zwycięstwo w całym cyklu są coraz niższe, o czym niedawno przekonał się Dawid Kubacki, który wygrał ostatnią edycję. Słabnące zainteresowanie sponsorów akurat tym turniejem wynikać może z faktu, że w ostatnich latach wręcz – brzydko mówiąc – namnożyło się imprez, w których skoczkowie mają coś do wygrania.

Tą najpopularniejszą w tym momencie wydaje się Raw Air, która pod kątem prestiżu zapewne niebawem zepchnie Turniej Czterech Skoczni z piedestału. Zawody w Norwegii cieszą się większym zainteresowaniem dlatego, że są po prostu dużo ciekawsze. I to z kilku względów. Po pierwsze rywalizacja na norweskich skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund rozgrywa się już w marcu, kiedy sezon zbliża się ku końcowi, a w klasyfikacji generalnej mają miejsce ostateczne przetasowania i walka o najwyższe cele.

Po drugie są ciekawsze dlatego, że imprezę zamykają zmagania na mamucie w Vikersund, a te zawsze będą bardziej widowiskowe, niż rywalizacja na normalnych czy dużych skoczniach. O finansach wspominać nie trzeba, bo zwycięstwo w tym cyklu wiąże się z zarobkiem 60 tys. euro, czyli 3x więcej, niż w przypadku TCS!

Ale Raw Air to tylko jeden z kilku stosunkowo nowych tworów w skokach. Poza tym są też przecież Willingen Five i Planica 7, a w tym sezonie w cyklu Pucharu Świata debiutuje kolejny – Titisee-Neustadt Five. Zawody odbędą się w dniach 17-19 stycznia na skoczni Hochfirstschanze, a zawodnicy rywalizować będą łącznie w pięciu seriach – jednej kwalifikacyjnej (piątek) i czterech konkursowych (w sobotę i niedzielę).

I także w tym przypadku nagroda jest dużo bardziej interesująca, niż w będącym do niedawna punktem odniesienia Turnieju Czterech Skoczni.

Otóż za zwycięstwo w całym Titisee-Neustadt Five można zarobić 25 tys. euro. W TCS – „zaledwie” 20 tys. franków szwajcarskich, czyli około 18,5 tys. euro. Trzeba mieć też na uwadze, że TCS jest dużo bardziej wymagający – wszak wysoką formę należy utrzymać przez ponad tydzień, na przestrzeni czterech konkursów. W Titisee-Neustadt wystarczy trafić z dyspozycją akurat w weekend, by już w niedzielę mieć powody do świętowania.

Czy Titisee-Neustadt Five okaże się sukcesem? W tym momencie trudno wyrokować, choć patrząc na rosnącą popularność pozostałych cyklicznych imprez wydaje się to nieuniknione. Skoczkowie też raczej narzekać nie powinni – wszak to kolejna okazja do godziwego zarobku. Pozostaje więc z uwagą śledzić poczynania zawodników, szczególnie polskich, którym na Hochfirstschanze idzie wyjątkowo dobrze. Start już dziś o 18:00!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem