Time-out. Bogusław Kaczmarek: Ta liga nie jest słaba, ta liga jest…

…bardzo słaba – mówi bez ogródek Bogusław Kaczmarek. Uwielbia rozmawiać o piłce, na każdy temat ma wyrobione własne zdanie, swoje poglądy wyraża w sposób bezpośredni, nigdy nie wycofuje się z wcześniej wypowiedzianych słów. Były szkoleniowiec, mimo że na ławce trenerskiej nie zasiada już od kilku dobrych sezonów, w piłkarskiej przestrzeni publicznej funkcjonuje cały czas, o czym świadczy jego ostatnia wizyta w popularnym programie Cafe Futbol oraz komentowanie spotkania w Pucharze Polski. Z nami popularny „Bobo” podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat Ekstraklasy, systemu VAR, reprezentacji Polski, hazardu oraz derbów Trójmiasta – zapraszamy!

 

Przed sezonem trener mówił, że rozgrywki Ekstraklasy będą przebiegać pod dyktando 3L: Legii, Lecha i Lechii. Czy aktualny wygląd tabeli jest zaskoczeniem?

Bogusław Kaczmarek: Nic się nie zmieniło w moim postrzeganiu naszej piłkarskiej rzeczywistości i wciąż uważam, że moje przewidywania są bardzo bliskie prawdy. Lech jest liderem, czy zajmuje miejsce w pierwszej trójce, bo tabela jest spłaszczona. Legia ostatnio zaskoczyła, a Lechia ma swoje problemy, zajmuje odległe miejsce, ale to nie jest jeszcze koniec gry, a różnice są tak minimalne, że sądzę, że Lechię stać na to, żeby do tej czołówki wskoczyła.

Trener wspomniał o spłaszczonej tabeli. Są osoby, które twierdzą, że liga jest wyrównana i ciekawa, ale czy to nie oznacza, że jest po prostu słaba?

BK: Ta liga nie jest słaba. Ta liga jest bardzo słaba! Od momentu wprowadzenia systemu ESA 37 to wygląda z sezonu na sezon coraz słabiej. Jeszcze przez pewien czas Legia walczyła w europejskich pucharach, ale …Taka w Polsce rzeczywistość, taka Rzeczpospolita piłkarska, jakie mamy wychowanie młodzieży. Żeby to hasło obowiązywało w polskiej Ekstraklasie, musimy położyć tamę na tych bardzo ubogich piłkarsko zawodników sprowadzanych do ligi przez agentów bez żadnych ograniczeń. Poziom Ekstraklasy jest słaby.

Żeby to panu afirmatywnie unaocznić, podam przykład Górnika Zabrze. 7 czy 8 maja drużyna była jeszcze bliżej spadku z I ligi niż awansu do Ekstraklasy. W tym samym składzie, z dwoma Hiszpanami w składzie, Angulo i Suarezem i zawodnikiem z I ligi Kądziorem Górnik rozdaje karty w Ekstraklasie. W Pucharze Polski Chojniczanka miała okazję przekonać się, jaka jest siła tej drużyny, bo przy stanie 3:0 praktycznie skończył się mecz. Polska Ekstraklasa, naszpikowana obcokrajowcami wątpliwej jakości sprawia, że ci zawodnicy wyrabiają sobie nazwisko, odchodzą z klubów, a te zamiast o medale znów walczą o utrzymanie. Nie tędy droga. Zapomnieliśmy o naszej tożsamości klubowej, nie stawiamy na swoje akademie, szkółki piłkarskie. Zobaczmy na przykład Lecha, jak to tam ładnie funkcjonuje, jak w Zagłębiu Lubin, po wielu latach bzdurnej polityki stwierdzono, że klub musi mieć swoją tożsamość, kręgosłup, swoje DNA. Ta akademia i osiem nowych boisk wydały piłkarzy, którzy coraz więcej zaczynają tam grać. Ja się bardzo cieszę, że PZPN wprowadził ten Junior Pro System i są za to różnego rodzaju granty, bonusy, ale myślę, że to nie wystarcza. Bardzo duże rezerwy widzę w szkoleniu młodzieży.

Bogusław Kaczmarek od czasu pracy w Lechii nie zasiada już na ławce trenerskiej, ale wciąż świetnie orientuje się w problemach polskiej piłki.

Propozycja z ostatnich dni to obowiązek wstawiania do składu co najmniej jednego młodzieżowca – może tędy droga? Przykład Górnika pokazał, że jeśli dać tym młodym szansę, to oni potrafią się odwdzięczyć dobrymi wynikami.

BK: Ja ten temat znam od podszewki. Marek Kostrzewa, który pracował ze mną przez 10 lat w różnych klubach, razem z Dankowskim prowadzili przez półtora roku tych piłkarzy, którzy teraz grają w pierwszej drużynie, nazwiska mogę wymienić: Loska, bracia Wolsztyńscy, Ambrosiewicz, Żurkowski i Urynowicz. To są ludzie, którzy do niedawna grali jeszcze w rezerwach bądź byli wypożyczani do innych, 2 czy 3 ligowych klubów i wrócili do Zabrza. To właśnie wyznacza skalę trudności Ekstraklasy, bo ten Górnik ogrywa Legię, ten Górnik rozdaje karty, mimo tylu ułomności, ponieważ dużo bramek traci, tych strzelonych ma trochę więcej niż straconych.

Trzeba sięgać odważnie po młodych ludzi, trenować i szkolić. Trenować, a nie tresować. Do tego trzeba mieć jednak wiedzę i umiejętności, bo nikt jeszcze trenowania nie nauczył się z książek i programów, włączając laptop czy tablet. Nie ma takiej możliwości. W Polsce, tak jak w innych krajach, z młodzieżą powinni pracować najlepsi do tego ludzie, przygotowani zarówno pedagogicznie jak i piłkarsko. Ludzie, którzy w sposób właściwy potrafiliby stosować takie środki, treści, formy i metody treningowe, które byłyby relatywne do tego, co obowiązuje w dzisiejszej piłce. A świat nam ucieka, proszę zobaczyć na poziom naszej piłki młodzieżowej.

Nie mówię tu nawet o zdobywaniu medali, ale wykładnikiem była nasza reprezentacja młodzieżowa. Byliśmy gospodarzami Mistrzostw Europy, a wyszedł z tego jeden wielki smutek, frustracja i rozczarowanie, a grali tam nasi najlepsi, najzdolniejsi piłkarze w tym roczniku, nie licząc Milika i Zielińskiego. Grali najlepsi, a jakie były wyniki to wszyscy wiemy. Jak graliśmy z Anglią, to ich bramkarza Pickforda nasi zobaczyli dopiero w tunelu w drodze do szatni, bo wcześniej nie stwarzali sytuacji podbramkowych i to jest problem.

“Widzę duże rezerwy w szkoleniu młodzieży” – mówi Bogusław Kaczmarek. Na zdjęciu z Sebastianem Milą.

Zobaczmy na gdańską Lechię, gdzie programem szkolenia objętych jest 3 tysiące dzieci. Była też “Biało-zielona przyszłość z Lotosem”, teraz jest zdaje się biało-czerwona, a w przyszłości być może będzie i biało-niebieska, ale co z tego? Gdzie jest produkt końcowy tego wszystkiego? A produktem końcowym są piłkarze, którzy przechodząc przez ten system szkolenia dochodzą do poziomu pierwszej drużyny oraz reprezentacji kraju z pierwszą włącznie.

Oprócz zawodników z zagranicy czołowe polskie kluby trenują też szkoleniowcy z zagranicy, dla niektórych jest to pierwsza praca trenerska z seniorami. Na przykład w Legii.

BK: Wiele jest przypadkowości w tym wszystkim. Czy to jest droga do podniesienia poziomu w polskiej piłce? Nie sądzę. Dla Romeo Jozaka jest to pierwsza praca szkoleniowa, jestem sam ciekawe co z tego wyniknie, bo dziś będę komentował jej mecz w telewizji (rozmowa odbyła się w środę w południe, Legia pokonała w Pucharze Polski Bytovię Bytovię 3:1 – przyp.MF). Legia nie powinna mieć z Bytovią większych problemów, chociaż puchar to puchar, a Bytovia udowodniła, eliminując Lechię i Pogoń, że może pokusić się o niespodziankę, chociaż tutaj już jest dwumecz i przypadku większego może już nie być. Ale Legia to zespół, który powinien trzy długości piłkarskiego kajaka przed wszystkimi, budżet na poziomie 200 milionów złotych, wymieniłbym co najmniej 6 klubów w Bundeslidze i 8 w lidze francuskiej, nie mówiąc już o Belgii, które mają budżety mniejsze i grają w rozgrywkach bardziej cywilizowanych niż nasza Ekstraklasa. W Legii, jak w każdym biznesie, a Legia to podobno korporacja, powinno zacząć się od właściwego wyboru zasobów ludzkich i umiejętnego ich zagospodarowania. Mam tu na myśli wszystko, co nazywamy managementem klubowym, sztabem szkoleniowym, oczywiście stadion i kibice to te bardzo ważny element, ale to jest.

W Legii cały bałagan zaczął się na górze, między panami Wandzlem, Leśnodorskim i Mioduskim. Każdy z nich miał inne postrzeganie piłkarskiej rzeczywistości, zaczęli się między sobą boksować. Na pewno to też miało swój wpływ na zespół. Związane ręce miał dyrektor sportowy Michał Żewłakow. To wszystko zaczęło lawinowo spadać na zespół, któremu nie przeszkodziło to zdobyć mistrzostwa Polski.

Jak trener odnosi się do nowinki regulaminowej, systemu VAR? Potrzebne, niepotrzebne?

BK: Potrzebne, tylko myślę, że trzeba to w pewien sposób jeszcze dopracować. Nie może być tak, że w dyskusyjnych sytuacjach podejmowanie decyzji trwa tak długo, w naszym wykonaniu wygląda to koszmarnie. Gość pokazuje ekran, wsadza gdzieś łeb, dyskutuje z zawodnikami, przez słuchawkę jeszcze z kimś innym, a po półtorej minuty podtrzymuje decyzję albo ją zmienia. Dla mnie to jest bzdura totalna To nie jest dyskusyjny klub filmowy. To nie może ściągać odpowiedzialności z sędziego, bo VAR pokazał…Ja uważam, że to trwa stanowczo za długo, uważam, że jeśli ktoś z wozu zgłasza, że jest błąd, to gdy sędzia podchodzi sprawdzić, ten błąd jest już wyartykułowany i on tylko podejmuje decyzję – jest tak i odjazd. Nie dłużej niż minuta, bo sędzia, który przechodzi wszystkie testy z dowolnej części boiska dobiega do monitora w 15 sekund.

Wszystko powinno trwać nie dłużej niż 30-40 sekund, wtedy rozumiem, że taki system jest skuteczny. A tu targi, dyskusje, panie… to wygląda chwilami jak jarmark, zawodnicy jednej i drugiej drużyny, dobrze, że razem z sędzią nie wkładają głowy w ten monitor…Taki VAR mnie nie interesuje.

“Gość pokazuje ekran, wsadza gdzieś łeb, dyskutuje z zawodnikami (…)Dla mnie to jest bzdura totalna To nie jest dyskusyjny klub filmowy” – mówi o systemie VAR Bogusław Kaczmarek.

Reprezentacja Polski zakwalifikowała się do drugiej wielkiej imprezy mistrzowskiej z rzędu, na Mundialu będzie losowana z pierwszego koszyka. Czy to ma jakieś znaczenie? Co możemy ugrać w Rosji?

BK: Znaczenie raczej prestiżowe, niech pan zobaczy, kogo możemy wylosować z 2 i 3 koszyka. Mówiłem wielokrotnie, że obawiam się, że w naszej reprezentacji zbyt dużo zależy od jednego piłkarza. Fakty i liczby pokazują to brutalnie. Ja mam bardzo duży szacunek do Adasia Nawałki i dla całego sztabu reprezentacji, natomiast nie chciałbym , żeby wyniki kadry przesłoniły problemy polskiej piłki, o których tu wcześniej rozmawialiśmy. Użyję sformułowania użytego przez dziennikarza Pawła Wilkowicza z rozmowy z wiceprezesem PZPN do spraw szkolenia, Markiem Koźmińskim – czarna kurtyna. Uważajmy, żeby ta czarna kurtyna nie spadła na naszą piłkę po turnieju w Rosji! Jest Lewandowski, ale co będzie, jak w kadrze przestaną grać ludzie z rocznika 89, 88, 87, 86 ? Kim ich zastąpić? Mistrzostwa Europy nam odpowiedzi nie dały. Może Kownacki? Może Kamiński, który gra w Stuttgarcie?

Po raz kolejny wracamy do tematu młodzieży…

BK: Ci chłopcy wyjeżdżają, pojechał Bednarek do Southampton, nie łapie się tam do 18 meczowej, Kapustka? Trener Freiburga mówi, że potrzebuje kilku miesięcy, może nawet roku, żeby nabrać odpowiedniego przygotowania fizycznego, poznać system zachowań potrzebnych do gry w Bundeslidze i przede wszystkim udoskonalić swoją grę w defensywie. Poszedł za ogromne pieniądze do Leicester i proszę zobaczyć, jak to wszystko wygląda…

Podczas eliminacji wyglądało na to, że trener Nawałka chwilowo zamknął selekcję, obracał się w bardzo wąskim kręgu nazwisk. Czy teraz, przed samym turniejem, tej selekcji nie należałoby chwilowo wznowić, dać szansy innym piłkarzom?

BK: Wydaje mi się, że Adam w sposób konstruktywny odnosi się do tego problemu. Jest prawie 80 piłkarzy, którzy są pod stałą obserwacją. Ten monitoring ma bardzo szerokie spektrum w mojej opinii, nie wiem, czy mamy aż tylu piłkarzy godnych straty czasu selekcjonera, ale to jego sprawa jak to robi i trzeba to uszanować. W wywiadzie, jaki Adam Nawałka udzielił po meczu z Czarnogórą trener między wierszami dawał jasne sygnały, że granie siadło w momencie, kiedy czołowi piłkarze zaczęli zgłaszać swoją niepełną dyspozycję, Do przerwy dwóch, potem następnych dwóch. Zejście Piszczka, później dwie inne zmiany doprowadziły do tego, że ta drużyna straciła jakość i dzięki geniuszowi i instynktowi wojownika Lewandowskiego weszliśmy do kolejnej wielkiej imprezy. W eliminacjach do turnieju we Francji było to samo. Końcówki meczów z Irlandią czy Szkocją. Na barkach jednego piłkarza, z całym szacunkiem dla reszty… Co będzie po Rosji? Czarna kurtyna.

Teraz jest Lewandowski i czterech piłkarzy na europejskim poziomie. Co będzie, jak zabraknie Lewandowskiego, Kuby z Piszczkiem, którzy z racji wieku mają coraz więcej urazów? Nie wiadomo, co będzie z Milikiem. Wieczny brak lewego obrońcy. Pazdan też ma już swoje lata. Dobrze, że wrócił Krychowiak, drugi najważniejszy piłkarz reprezentacji, co się przecież działo, kiedy zabrakło go, takiego typowego piwota, szóstki w meczu z Danią?

Wcześniej graliśmy przecież na dwóch defensywnych pomocników, bo w formie był Jodłowiec, chociażby w meczu z Niemcami. Więc Adam między wierszami daje do zrozumienia, że jest dobrze, ale nie możemy się uśpić, bo te rezerwy….Ja mu zresztą powiedziałem ostatnio, bo skończył kilka dni temu 60 lat. „Adam, możesz się ze mną zgodzić lub nie, ale wycisnąłeś tę drużynę jak cytrynę”. Ku pokrzepieniu serc natomiast dodam, że Adam Nawałka według mnie będzie pierwszym polskim trenerem, który podpisze trenerski kontrakt z wielkim, zachodnim klubem.

„Adam, możesz się ze mną zgodzić lub nie, ale wycisnąłeś tę drużynę jak cytrynę” – powiedział Adamowi Nawałce przy okazji 60. urodzin selekcjonera naszej reprezentacji Bogusław Kaczmarek.

Trenerze, jeszcze na koniec dwie sprawy, o których się teraz mówi. Pierwsza to kwestia hazardu w piłce. To rzeczywiście tak duży problem w środowisku piłkarzy? Ostatnio mówiło się, że zaginał Łukasz Burliga. Był człowiek, nie ma człowieka.

BK: Bardzo duży problem. Kiedyś pracowałem w klubie, miałem w drużynie jeden z większych talentów w polskiej piłce, Paweł Sobczak. Chłopak, który strzelał w młodzieżówce gole przeciwko drużynie, gdzie grali Steven Gerard czy Frank Lanpard, Polska wygrała wówczas w Płocku z Anglią. Miałem trzech takich chłopaków, Sobczak był z nich najzdolniejszy, sprzedany potem zresztą do Austrii Wiedeń. On już w wieku przedmaturalnym miał wielki problem z maszynami. Przegrał z hazardem swój wielki talent. Było kilku innych, chociażby Grosicki, który pierwsze kroki w reprezentacji stawiał za Benhakkera, gdzie ja, Dziewanowski i Nawałka byliśmy wówczas w sztabie. Wiem, jakie miał problemy, jakie były sytuacje, podobno to już wszystko poza nim.

Kilku innych miało takie problemy, jak Radek Matusiak czy Grzegorz Król tu z naszego gdańskiego podwórka, mógłbym jeszcze wymienić inne nazwiska. Wielu, wielu, wielu przegrało z tą choroba, którą stawiam na równi z alkoholizmem, narkotykami i innymi tego typu psychotropowymi sprawami. Wielu przegrało i wylądowało na piłkarskim śmietniku…

:Derby jak to derby. Banał, frazes i dyżurne stwierdzenie, że rządzą się własnymi prawami. W meczu o prymat na wybrzeżu to będzie się kręciło koło remisu”

No to jeszcze poproszę o ekspercki głos w sprawie derbów Trójmiasta, które już za tydzień. Jaki przebieg będzie miał mecz w Gdyni.

BK: Derby jak to derby. Banał, frazes i dyżurne stwierdzenie, że rządzą się własnymi prawami. W meczu o prymat na wybrzeżu to będzie się kręciło koło remisu, chociaż pamiętam, jak Lechia za czasów trenera Jastrzębowskiego wygrała zdaje mi się 3:1 na Ejsmonda. Ostatnie derby pokazały jednak, że to są wyrównane mecze, gdzie w Gdańsku było 2:1, a to był chyba pierwszy mecz Ojrzyńskiego w Arce, a Lechia w końcówce się broniła, żeby dowieźć ten wynik do końca. Natomiast w poprzednich derbach w Gdyni padł remis, a Arka do wyrównania doprowadziła wprowadzając piłkę do gry z autu. Chociaż Arka jest w tej chwili wyżej w tabeli, a różnica wynosi 5 punktów, to kolejne dyżurne powiedzenie, zadecyduje dyspozycja dnia, jakaś odrobina fortuny może przechylić szalę wyniku na stronę jednej czy drugiej drużyny. Myślę, że szansę są w tej chwili 50 na 50.

Trenerze, dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę dużo zdrowia!

Rozmawiał Michał Faran

 

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze