„Terminarz rozgrywek Ekstraligi jest żenujący. Kibice pytają, kiedy w końcu zagramy kolejny mecz”

Ogniwo Sopot, czyli drużyna aktualnych wicemistrzów Polski w rugby, rozegra wiosną tego roku cztery mecze ligowe na własnym boisku. "Wiosna" w tym wypadku to bardzo błędne sformułowanie. Błędne, gdyż w tym wypadku trwa prawie 150 dni.

147 dni to dokładnie przerwa między pierwszym a czwartym meczem domowym Ogniwa w rundzie wiosennej. Inauguracja Ekstraligi przez wicemistrzów Polski odbyła się 31 marca, ale najnowszy regulamin rozgrywania meczów, możliwość przeniesienia poszczególnych spotkań i pauzy w kolejkach powodują, że ostatnia batalia w Sopocie odbędzie się dopiero 25 sierpnia. Przerwa pomiędzy kolejnymi spotkaniami (pierwszym a drugim, drugim a trzecim itp.) wynosi kolejno: 21, 42 i 84 dni. Średnio zawodnicy przed własną publicznością będą mieli zatem możliwość zademonstrować swoich umiejętności co 37 dni.

Sytuacja wydawała nam się niezwykle trudna szczególnie dla samych zawodników, którzy formę meczową muszą utrzymywać bardzo długo. Zaczęliśmy również martwić się o kibiców Ogniwa, którzy na domowe mecze swoich ulubieńców przychodzą bardzo rzadko. Klub, który nie tak dawno awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju, w ostatnich latach idzie jak burza. Finał Pucharu Polski, brązowy medal zdobyty w sezonie 2015/2016 oraz srebrny w 2016/2017 – wszystko idzie we właściwym kierunku, by promocyjnie rugby w nadmorskim kurorcie jeszcze bardziej się rozwinęło. Tymczasem spragnieni sportowych emocji fani swoich pupili w akcji mogą oglądać rzadko, bardzo rzadko.

Nie tak dawno temu na naszym portalu pojawił się spory wywiad z Karolem Czyżem, czyli trenerem Ogniwa, który opowiadał również o najnowszym regulaminie Ekstraligi i systemie rozgrywek (całość: TUTAJ).

Panuje kompletny rozgardiasz. Do tego granie systemem wiosna-jesień. Kompletnie bez sensu. Ostatni mecz w sezonie o Puchar Polski lub tak jak w tym wypadku o mistrzostwo Polski 11 listopada. Rozumiem ideę – Święto Niepodległości. Super. Ale wtedy dookoła jest mnóstwo innych imprez. Biegi uliczne, marsze, obchody. Jest zimno, ludziom nie chce się przychodzić na mecz, gdy pada śnieg. Gdyby finał rozgrywany był w czerwcu. Nie grają już piłkarze, siatkarze i koszykarze. Nie mamy konkurencji. Kibic sportu przyjdzie na mecz. Do tego jest ładna pogoda. Ale nie – ktoś uparł się, żeby takim systemem grać. Mi się to nie podoba.

Postanowiliśmy o całej sprawie porozmawiać z Piotrem Zeszutkiem – kapitanem Ogniwa i reprezentacji Polski. W jaki sposób on podchodzi do tej zmiany systemu rozgrywek i jak sopoccy kibice reagują na to, że ich drużyna na swoim boisku gra spotkania co ponad miesiąc.

Piotrek, co ty w ogóle sądzisz o tym terminarzu i systemie rozgrywania meczów?
Szczerze? To jest żenujące. Gramy co kilka tygodni, kibice nasze mecze w Sopocie oglądają co ponad miesiąc.
Właśnie, co na to kibice?
Podchodzą i pytają, kiedy mecz. Gdyby był co dwa tygodnie, to bym powiedział: gramy w następną sobotę. Ale jest nie w następną, ale jeszcze następną lub nawet później – trudno to zapamiętać.
Trudno jest się do takich meczów również przygotować.
No oczywiście. W tym tygodniu ostro zasuwamy, treningami nadrabiami jednostki, które normalnie byłyby uzupełniane dzięki spotkaniom. Cały czas trzeba być w dobrej dyspozycji, a tak się nie da. Nie ma rytmu meczowego, nie ma takiej motywacji w zespole, że w tygodniu popracujemy mocno, by w sobotę nasi kibice mogli zobaczyć nas w grze. To wszystko jest takie rozlazłe.
Nie pomaga to również znaleźć sponsora drużynie.
Oczywiście, że nie. Który sponsor będzie chciał wiązać się z drużyną, która w ciagu 150 dni gra cztery mecze? W zimę odpoczywa, wiosną odpoczywa. Są mecze reprezentacji – to oczywiste, ale częstotliwość grania jest bardzo mała. Trudno jest kogoś przekonać do rugby.
Są dwie grupy – w każdej po pięć drużyn. Każdy nie może grać co tydzień.
Dlatego każdy pauzuje raz na jakiś czas. Gdy do tego dochodzą możliwości przekładania meczów, a u nas jeden mecz musieliśmy przełożyć, to sezon ciągnie się w nieskończoność. Nie mam pojęcia, kto to w ten sposób wymyślił.
Jak to powinno wyglądać twoim zdaniem?
Powinny być trzy tygodnie grania, potem ewentualnie jeden weekend przerwy. Na potrenowanie, może jakiś obóz dochodzeniowy, złapanie odpoczynku, zaleczenie kontuzji. Ja byłbym za tym, aby każdy w lidze grał z każdym – jak ma to miejsce na przykład w ligach piłkarskich. Dopiero później jest podział na dwie grupy i parowanie.
Do kiedy ta formuła rozgrywek będzie obowiązywała?
Tylko w tym sezonie. Potem zobaczymy, co będzie. Nikt w związku nie myśli o tym, co będzie później. Terminarz ułożony? Ułożony. Więc robota wykonana, problem z głowy.

Jeżeli promować i zaszczepiać daną dyscyplinę, to dzięki jak najczęstszym występom i kontakcie z kibicami. Jak podwyższać poziom, to dzięki graniu na okrągło. Widocznie jednak osoby układające terminarz Ekstraligi wychodzą z innego założenia i uważają, że najlepiej dyscyplinę rozwinie przerwa. Przerwa od grania, przerwa od kibicowania. Przerwa od wszystkiego.