Ten trener byłby idealnym szkoleniowcem Bayernu. Sportowo, finansowo, organizacyjnie…

Jest jednym z najbardziej rozchwytywanych trenerów na rynku. - Miałem oferty z Anglii, ale je odrzuciłem - powiedział niedawno, a gdy nasiliły się pogłoski o tym, że mógłby zostać dyrektorem technicznym piłkarskiej federacji, nie zaprzeczył. - Być może dołączę do FIFA - stwierdził, choć nie wykluczył też powrotu na ławkę. Na tej Bayernu mógłby odnaleźć się jak ryba w wodzie.

22 lata i 1235 meczów jako szkoleniowiec Arsenalu – taki wynik musi robić wrażenie, bo taki staż w jednym klubie nie jest czymś normalnym, a właściwie od momentu przejścia na emeryturę sir Alexa Fergusona jest wręcz niespotykanym. W tym czasie zdobył trzy mistrzostwa Anglii, siedem razy sięgnął po Puchar Anglii, dotarł do finału Ligi Mistrzów.

Chociaż sukcesy nie były jego najmocniejszą stroną, bo przez wiele lat w Londynie – w związku z budową stadionu – stawiano na bilans finansowy. W tym aspekcie Wenger był nieoceniony, bo potrafił jak nikt do Arsenalu wprowadzać młodych piłkarzy, zamiast kupować tych doświadczonych za setki milionów. Można wymienić wielu takich, którzy dołączali do pierwszej drużyny Arsenalu w młodym wieku, a później wyrastali na gwiazdy światowego futbolu:

– Patrick Vieira, 20 lat;
– Thierry Henry, 21;
– Cesc Fabregas, 16;
– Theo Walcott, 16;
– Robin van Persie, 20;
– Nicolas Anelka, 17;
– Fredrik Ljungberg, 21;
– Nwankwo Kanu, 21;
– Ashley Cole, 18;
– Gael Clichy, 17;
– Alex Song, 17;
– Wojciech Szczęsny, 18;
– Aaron Ramsey, 17;
– Jack Wilshere, 16;
– Samir Nasi, 21;
– Alex Oxlade-Chamberlain, 17;
– Hector Bellerin, 17;
– Serge Gnabry, 16…

Z tym ostatnim Francuz może niedługo współpracować. Wenger jest jednym z kandydatów rozpatrywanych przez Bayern Monachium na następcę Niko Kovaca.

Można o Francuzie mówić naprawdę wiele, ale też niekoniecznie w samych superlatywach. Arsenal Wengera wygrał mistrzostwo w niesamowitych okolicznościach w 2004 roku, ale ile można żyć historią? Od tamtego czasu minęło już 15 lat, a Arsenal nadal nie wygrał znaczącego trofeum z wyjątkiem Pucharu Anglii.

Stagnacja, marazm, przeciętność, kryzys – fani Arsenalu odmieniali te słowa przez wszystkie możliwe przypadki i rodzaje w ostatnich latach. Trzeba jednak Wengerowi przyznać, że potrafi wyszukiwać perełki, wprowadzać je do składu i zarabiać krocie, choć pewnie wolałby podnosić puchary zamiast dopisywać zera na księgowym rachunku.

W Bayernie miałby taką możliwość. Największych gwiazd tu się nie sprzedaje, tylko robi z nich zespół mogący wygrywać – najlepiej zawsze i wszędzie.

Wenger i Bayern wydają się być związkiem wręcz do siebie stworzonym. Francuz ma doświadczenie, obycie z wielką piłką, posłuch w szatni, potrafi opanować gwiazdy, potrafi sprowadzać i szlifować diamenty i dba o rachunek ekonomiczny. To jest nie bez znaczenia zwłaszcza dla szefów Bayernu, którzy raczej nie słyną z wydawania olbrzymich kwot na transfery.

70-latek nie wydaje się też człowiekiem tak podatnym na konflikty i postawienie na swoim za wszelką cenę, jak choćby inny z kandydatów do objęcia stołka trenerskiego w Bayernie, Jose Mourinho. Wenger pasuje do bawarskiego klubu, bawarski klub pasuje do niego. Związek idealny? Wyjdzie w praniu, ale czekamy na niego z niecierpliwością.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem