Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Telenowela zakończona. Talent wart kosmicznych zarobków?

Trzecia kolejka Lotto Ekstraklasy, mecz z Piastem u siebie. W pierwszym składzie Lecha wychodzi 19-letni Kamil Jóźwiak, „Kolejorz” wygrywa 5:1, a młody gracz wywalczył rzut karny. Następna kolejka – wchodzi w końcówce meczu z Cracovią, strzela bramkę, Lech zwycięża 2:0. Do tego dołożyć należy jedno trafienie w eliminacjach Ligi Europy. Po zewsząd płynących głosach zachwytu

Trzecia kolejka Lotto Ekstraklasy, mecz z Piastem u siebie. W pierwszym składzie Lecha wychodzi 19-letni Kamil Jóźwiak, „Kolejorz” wygrywa 5:1, a młody gracz wywalczył rzut karny. Następna kolejka – wchodzi w końcówce meczu z Cracovią, strzela bramkę, Lech zwycięża 2:0. Do tego dołożyć należy jedno trafienie w eliminacjach Ligi Europy. Po zewsząd płynących głosach zachwytu niewielu przypuszczało, że po dziewiętnastu minutach z Zagłębiem Lubin w 5. kolejce zniknie na długo z radarów. Telenowela z pomijaniem zdolnego piłkarza się jednak zakończyła, choć będzie kosztowała poznański klub sporo pieniędzy.

Dla Jóźwiaka występy w pierwszej drużynie to nie była pierwszyzna. Debiutował jako niespełna 17-latek już w lutym 2016 roku, kiedy w przegranym 0:2 meczu z Jagiellonią zastąpił po przerwie Kebbę Ceesaya. W ostatniej kolejce sezonu 2015/16 Lech pokonał Ruch 3:0, Jóźwiak zaliczył pełne 90 minut, strzelają po drodze bramkę i dokładając do tego asystę. W ubiegłym sezonie bramki w ekstraklasie nie strzelił, od pierwszej minuty wybiegł tylko raz, a „Kolejorz” przegrał wtedy z „Jagą” 1:2. Przez obecnymi rozgrywkami stanęło na siedemnastu występach w pierwszej drużynie ze stolicy Wielkopolski, bo poprzednią rundę spędził w pierwszoligowym GKS-ie Katowice.

Ten sezon miał być dla niego przełomem. Wielu wychowanków Lecha opuściło Poznań, zaczęto więc stawiać na nowych. O ile Robert Gumny zachwyca i ma miejsce w pierwszy składzie, tak Jóźwiak zniknął z radarów w piątej kolejce.

Poszło o nowy kontrakt. Mówiło się o tym, że kością niezgody była długość nowej umowy, a także zapis dotyczący gwarantowanych występów w wyjściowej jedenastce. Przez to, że negocjacje się przedłużały i światełko porozumienia w poznańskim tunelu się jedynie tliło, a nie raziło po oczach, Joźwiaka odsunięto od składu. Nie pomogło dobre 112 minut, jakie zaliczył w meczach z Piastem, Cracovią i Zagłębiem.

„Warto w niego zainwestować”

Wiceprezes Piotr Rutkowski twierdził, że młody zawodnik przegrywa walkę o miejsce w składzie z powodu formy sportowej, ale trener Nenad Bjelica nie ukrywał, że powodem braku kolejnych szans dla skrzydłowego jest nierozwiązana sprawa jego przyszłości w Lechu. Sytuacja była patowa. Klub nie zarobiłby na nim w przyszłości tyle, ile chociażby na Bednarku, Linettym, Kędziorze czy Kownackim, a sam zawodnik przeszedłby do nowego klubu po długim okresie bez gry. W końcu Lech wydał nawet komunikat o zakończeniu rozmów. W kontekście transferu mówiło się o klubach z zaplecza Premier League i Bundesligi, a do gry miałaby się włączyć także Legia Warszawa…

Jóźwiaka w swoich szeregach widziała także Legia Warszawa.

Przyszłość piłkarza wyjaśniła się jednak w poniedziałek, kiedy Jóźwiak podpisał wreszcie nowy kontrakt. Sporo kontrowersji wzbudziły nowe zarobki 19-latka, który co miesiąc gry dostawać ma około 40 tysięcy złotych miesięcznie. To pięć razy więcej, niż miał zagwarantowane w „Kolejorzu” do tej pory. – Na pewno jest wart tego, by w niego zainwestować. Przede wszystkim dobrze się stało dla obu stron, że Kamil został w Poznaniu. Lech to dobre miejsce dla niego do rozwoju, a jeśli dostanie ponownie szansę od trenera to dobrze ją wykorzysta. Dla „Kolejorza” to też dobra informacja, bo to chłopak, który jest w stanie temu klubowi wiele korzyści przynieść – nie ma wątpliwości były trener Jóźwiaka w juniorach Lecha, a obecnie pierwszy trener reprezentacji Polski U-18, Wojciech Tomaszewski.

Talent na miarę Kownackiego?

„To talent na miarę Kownackiego” – mówi były trener Jóźwiaka z juniorów Lecha, Wojciech Tomaszewski.

Szkoleniowiec, który jeszcze niedawno prowadził piłkarza jest przekonany, że to zawodnik nietuzinkowy. Pod zdjęciem Kamila na Facebooku napisał niegdyś, że to przyszłość polskiej piłki i zdanie podtrzymuje. – Ma ku temu predyspozycje. Jeżeli odpowiednio będzie sam pracował, jak i będzie dobrze prowadzony przez trenerów – ma szansę na grę na naprawdę wysokim poziomie. To jeden z lepszych zawodników, z którymi miałem przyjemność współpracować. Talent na miarę Dawida Kownackiego – mówi portalowi ŁaczyNasPasja trener.

– Kamil ma dość spory potencjał motoryczny. Szybkość i dynamika, którą się wyróżniał w zespołach młodzieżowych, to jego bardzo duży atut. Coraz lepiej radzi sobie w elementach techniczno-taktycznych, mam tu na myśli głownie grę jeden na jeden – wymienia zalety swego byłego podopiecznego Tomaszewski, który dostrzega jednocześnie pole do poprawy. – Technika i elementy taktyczne to elementy, które – by stać się zawodnikiem kompletnym – musi stale poprawiać. Braki techniczne poprawia systematycznie i tę pracę już widać. Odkąd pamiętam z przyczyn naturalnych wolał też zawsze atakować, niż bronić. Na początku miał małe problemy z obroną, praca w defensywie wymagała u niego dodatkowej dawki motywacji i podpowiedzi. Nie był przyzwyczajony do bronienia w momencie, gdy do nas trafiał, ale nad tym elementem cały czas pracowaliśmy – dodaje.

To dzięki Wojciechowi Tomaszewskiemu Jóźwiak trafił do Lecha.

Wielu kibiców zastanawia się także, czy tak duża podwyżka nie namiesza w głowie młodemu zawodnikowi. O to samo zapytaliśmy Tomaszewskiego. – Już niejednokrotnie przekonywaliśmy się, że pieniądze mają wpływ na młodych zawodników. Myślę jednak, że na Kamila nie będą miały wpływu negatywnego. Wysokość jego nowego kontraktu nie zaburzy jego kariery.

W poniedziałek okazało się, że ofensywny pomocnik zakotwiczy w stolicy Wielkopolski na dłużej. – To nie były łatwe negocjacje, ale cieszymy się z efektu końcowego i liczymy na to, że Kamil odpowiednio rozwinie. Tak, by w odpowiednim momencie kontynuować karierę w silnej lidze europejskiej – powiedział po podpisaniu kontraktu menedżer zawodnika, Przemysław Pańtak. Lech z pewnością ma takie same nadzieje i wierzy, że ogromna jak na młody wiek piłkarza pensja nie jest wyrzuceniem pieniędzy do studni i wywołaniem szoku wśród kibiców i dziennikarzy, a dobrą inwestycją, która już niedługo zwróci się z nawiązką.