Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Takiego piłkarza w Widzewie jeszcze nie było

W Widzewie stawiają na młodych, o czym świadczy liczba zawodników ze statusem młodzieżowca w kadrze (już siedmiu) oraz ostatnie transfery. Zdzisław Kapka i Tomasz Łapiński pracowali w pocie czoła, by szukać zawodników nie tylko „na już”, ale i takich, którzy mogą rozwinąć się i po jakimś czasie awansować z drużyną do ekstraklasy. Jeden z takich piłkarzy pojawił się dziś na testach w łódzkim klubie. To zawodnik z bardzo interesującym CV i jeszcze ciekawszą piłkarską historią.

Ma dopiero 21 lat, a już kilka wiosen temu wielki świat futbolu stał przed nim otworem. Daniele Iraci powoływany był do młodzieżowej reprezentacji narodowej, grał pierwsze skrzypce w juniorach w znanym klubie Serie A i wszyscy uważali go za przyszłość piłki nożnej na swojej pozycji. Miał grać tak jak Sergio Ramos, jego futbolowy idol. Niestety, coś poszło nie tak. Latem trafił do trzecioligowego MKS-u Ełk, ale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Transfer do Widzewa ma ponownie odwrócić kartę.

Ogrywał Icardiego

Pięć lat temu wszystko zapowiadało się pięknie. Iraci, urodzony w Genui syn Polki i Włocha, posiadający polskie i włoskie obywatelstwo, był gwiazdą drużyny młodzieżowej Sampdorii. Próżno go jednak szukać było w kadrze tego klubu na niedzielny mecz z Romą obok Karola LInetty’ego, Dawida Kownackiego i Bartosza Bereszyńskiego. Chociaż swego czasu był – pomimo pozycji środkowego obrońcy, na której występował regularnie – drugim strzelcem drużyny, etatowym wykonawcą rzutów karnych i kapitanem.


O pamięć o nim apelował Fakt, pisząc tekst o tym, jak to młody Polak staje się nadzieją klubu Serie A. Przywoływano fenomenalne statystyki, powoływano go również do reprezentacji Polski (grał w U-15 czy U-16, a nawet raz w U-19).  Nie bez powodu oficjalne zapytanie o możliwy transfer zdolnego stopera złożył sam Tottenham.

W pewnym momencie jednak coś poszło nie tak. Sampdoria to świetny klub dla młodych piłkarzy, ale zazwyczaj ściągniętych z innych klubów. W Genui można się rozwinąć i zostać sprzedanym za duże pieniądze, ale najpierw – trzeba trafić do pierwszej drużyny na stałe. Tej ściany Iraci nie przeforsował, podobnie jak niemal wszyscy piłkarze Primavery w Sampdorii, choć był blisko.

Na treningach mierzył się z Mauro Icardim czy Antonio Cassano. Temu pierwszemu kiedyś odpuścił w treningu, bo „Sampę” czekał mecz z Juve, a „Maurito” nie chciał doznać kontuzji. Był wdzięczny Iraciemu, bo również dzięki temu, że nie skrobał go podczas zajęć przedmeczowych, mógł strzelić Buffonowi dwie bramki.

Grał obok Bednarka

Jan Bednarek latem 2017 roku przeniósł się za sześć milionów euro do Southampton, a Daniele Iraci – za darmo do grającego na czwartym poziomie rozgrywkowym MKS-u Ełk. Pomyśleć, że jeszcze niedawno grali obok siebie w młodzieżowej reprezentacji Polski i nie było widać znaczącej różnicy w umiejętnościach piłkarskich między jednym i drugim. Mierzył się też jak równy z równym z innymi: Kownackim, Kapustką czy Rasakiem. Co spowodowało, że teraz jest nawet nie w innym miejscu, a na innej planecie?

Głupi menedżer – tak powiedział w wywiadzie dla 2×45.info kilka miesięcy temu. O ile dwa lata wypożyczeni można potraktować jako udane, tak rada o przenosinach z roli kapitana najstarszej drużyny juniorskiej klubu w Serie A do Serie D nie byłą najmądrzejsza. Tam miał się pokazać z dobrej strony w dorosłej drużynie, a później sukcesywnie iść wyżej. Grał dobrze, ale ugrzązł. Kluby z Serie C były zainteresowane, ale menedżer albo nie odbierał telefonu, albo nie potrafił nic załatwić.

Także pozostanie na Półwyspie Apenińskim nie należało do najlepszych decyzji w jego życiu. W lipcu 2016 roku był na testach w pierwszoligowej Miedzi Legnica, której trenerzy byli postawą Iraciego zachwyceni. Chcieli go ściągnąć do Polski, ale zawodnika ciągnęło do rodziny, przyjaciół i znajomych. Wrócił do Italii, przez co sportowo stracił kolejny rok w otchłani włoskiej piłki.

Mama miała rację

Wychowywany był od dziecka we Włoszech, ale mama zadbała o to, by mówił również po polsku i posiadał obywatelstwo kraju nad Wisłą. Sam Daniele woli włoską kuchnię i bardziej czuje się Włochem, ale serce ma rozdarte. Wybór pomiędzy tymi dwoma krajami należy do tych z gatunku „wolisz mamę czy tatę?”.


Mama radziła mu transfer do Polski już dawno, ale nie chciał jej słuchać. Jak się okazało – miała rację, choć może wybór trzecioligowego MKS-u Ełk nie był najfortunniejszy. Klub załatwił jednak wujek, który miał dobre kontakty w Olimpii Elbląg. Daniele już miał przenosić się do drugiej ligi, ale znów posłuchał rady – tym razem kogoś z Elbląga. Iraci nigdy nie grał w Polsce, a w Ełku – tak, jak w Serie D – miał się pokazać i pójść wyżej.

Wszedł do składu w siódmej kolejce, kiedy to ełczanie pokonali u siebie Legię II Warszawa 2:1. Od tamtej pory grał wszystko od deski do deski – 10 spotkań, 900 minut. Pokazał się na tyle, że postanowiono sprawdzić jego umiejętności w Widzewie, gdzie dzisiaj odbył pierwszy trening. Jeżeli się sprawdzi, dostanie szansę pójścia wyżej razem z całą drużyną. W Łodzi nie ukrywają, że jedyną opcją na wiosnę jest awans i nikt nawet nie zakłada innego scenariusza. Za rok i za dwa lata ma być tak samo, aż do Ekstraklasy. Iraci będzie miał wtedy 23 lata, więc tylko od niego samego zależy, czy w dość młodym jeszcze wieku będzie na szczycie, czy też przepadnie ponownie.

BARTŁOMIEJ STAŃDO