„Tactics? Who cares?!”. Minuta ciszy dla każdego, kto nie obejrzał tego meczu…

Mecz dwóch topowych drużyn z Premier League zawsze daje nadzieje na wielkie emocje. Nawet kiedy mowa o granym w rezerwowych składach krajowym pucharze. Czasem zdarzają się jednak spotkania, które się zwyczajnie filozofom nie śniły! Jak wczorajszy Liverpoolu z Arsenalem. Kosmiczny mecz, niczym ten kinowy hit z Michaelem Jordanem.

Oba zespoły mają wspólną, bogatą historię spotkań, w których na brak goli nie można było narzekać. 4:4 w Premier League w 2009 roku, 5:1 dla Liverpoolu w 2014, 3:3 w 2017 roku i wreszcie 6:5 dla „The Reds” po rzutach karnych.

19 minut – to najdłuższa przerwa od strzelania, jaką dały sobie i kibicom w środowy wieczór oba zespoły.

 

Menedżer Liverpoolu Juergen Klopp, wiedząc, że koniec końców udało mu się wyeliminować Arsenal, po ostatnim gwizdku mówił z uśmiechem nawet o popełnionych błędach i o tym, że gra była w wielu momentach zdecydowanie zbyt otwarta. Życzył jednak swoim piłkarzom, by zapamiętali ten wieczór na długo i raczej nie będą z tym mieli kłopotu.

Pomeczowy komentarz Juergena Kloppa:

„Cieszyłem się praktycznie każdą minutą tego spotkania. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni miałem tyle przyjelności z futbolu”.

Oba zespoły wystąpiły w mocno eksperymentalnych składach i zaczęły wymierzać sobie razy. Ani jedni, ani drudzy nie odskoczyli na więcej niż dwa gole. Gra ciągle toczyła się na styku, błyskawicznie zmieniając przebieg wydarzeń. Co więcej, to nie była prosta piłka, pełna wyłącznie błędów popełnianych przez drugi garnitur piłkarzy. Mieliśmy świetne asysty, bomby z dystansu Willocka i Oxlade-Chamberlaina. Oczywiście, kuriozalne pomyłki też się zdarzyły – jak to w meczu, w którym padło 10 goli i wciąż brakowało rozstrzygnięcia wyniku. Ogólnie, futbol jako rozrywka w czystej postaci.

Konkurs jedenastek długo toczył się bez pomyłki. Dopiero w czwartej serii nie trafił Dani Ceballos, co w dalszym rozwoju sytuacji okazało się kluczowe. 18-letni Curtis Jones przesądził o tym, że w Pucharze Ligi Angielskiej górą był jednak Liverpool.

Liverpool FC – Arsenal FC 6:5 , w karnych: 5:4

Shkodran Mustafi (6-sam), James Milner (43 -karny), Alex Oxlade-Chamberlain (58), Divock Origi (62, 90+4) – Lucas Torreira (19), Gabriel Martinelli (27, 36), Ainsley Maitland-Niles (54), Joseph Willock (70)

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem