Szykanowanie i brak szacunku? Ojciec Djokovicia odpłynął

W ubiegły weekend Novak Djoković po raz ósmy w karierze wywalczył tytuł mistrza Australian Open i na kortach w Melbourne nie ma sobie równych. Ale kilka dni później jego świetny występ stanął w cieniu słów ojca serbskiego tenisisty, który żalił się mediom, że jego syn… jest szykanowany przez kibiców. Tylko czy ten zarzut ma jakiekolwiek podstawy?

Finał tegorocznego Australian Open pomiędzy Novakiem Djokoviciem a Austriakiem Dominikiem Thiemem był wyjątkowo emocjonujący i dramatyczny. Serb po zwycięstwie w pierwszym secie oddał dwa kolejne, ale – co gorsza – wyglądał na zmęczonego czy wręcz zniechęconego kolejnymi nieudanymi zagraniami. Niektórzy podejrzewali nawet jakiś problem fizyczny. Młodszy rywal starał się to wykorzystywać, jednak zabrakło mu doświadczenia, by w 100 procentach wypunktować Nole.

Ten po trzecim secie odrodził się jak feniks z popiołów, wygrał dwie kolejne partie, a w całym meczu triumfował po ponad czterogodzinnej batalii.

Był to dla niego ósmy tytuł na kortach w Melbourne. Po tym względem w całej historii tenisa nie ma sobie równych. Wydawałoby się, że dla Serba i jego otoczenia ta niedziela w Australii była miła i przyjemna, szczególnie, że zakończona tak wielkim sukcesem. Ale jakiś czas później głos w sprawie finału zabrał ojciec Novaka, Srdjan Djoković. Na nieszczęście swoje i swojego syna…

Serb był bowiem… wzburzony zachowaniem publiczności w Melbourne. – Siedmiokrotny mistrz turnieju, który nigdy nie przegrał finału Australian Open, gra przeciwko jakiemuś Austriakowi, a publiczność kibicuje temu Austriakowi. Trudno sobie wyobrazić większy brak szacunku – grzmiał w jednym z wywiadów. Ale zaraz, od kiedy to kibicowanie jednemu z zawodników jest brakiem szacunku wobec drugiego? Djoković senior po prostu palnął wielką głupotę, a przy tym sam zaprezentował jeszcze większy brak szacunku wobec Thiema nazywając go „jakimś Austriakiem”. Warto przypomnieć, że ten „jakiś Austriak” w drodze do finału AO wyeliminował m.in. Rafaela Nadala, lidera światowego rankingu. Tego samego, który Djokovicia w swojej karierze ogrywał aż 26 razy.

Ale to nie był koniec. Djoković senior przyznał bowiem, że… jego syn jest szykanowany ze względu na pochodzenie. – Tenis to sport bogatych ludzi i oni nie mogą zrozumieć, że ktoś pochodzący z małej i biednej Serbii od ponad dziesięciu lat jest najlepszy na świecie Tak jest wszędzie – w Londynie, Nowym Jorku, Paryżu, Madrycie. Ale Novak nie narzeka. Jest najlepszy w historii, a kiedy zakończy karierę, zamieszka w swoim kraju ze swoimi ludźmi – stwierdził. – Bogaty świat zachodu myśli, że jest ponad nami, ale my pokazujemy, że jesteśmy mu równi – dodał Srdjan Djoković.

Pytanie tylko, czy te słowa mają jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości? Jakie szykanowanie? Jaki brak szacunku?

Novak jest idolem milionów na całym świecie, jego grę na licznych turniejach – nie tylko wielkoszlemowych – śledzą i podziwiają kolejne miliony. Nigdzie nie słychać gwizdów, buczenia, krytycznych uwag. Jest wręcz odwrotnie – to fanatyczni kibice Djokovicia jeżdżący za nim po całym świecie częściej – trzymając się terminologii zaproponowanej przez ojca tenisisty – okazują brak szacunku innym zawodnikom różnymi okrzykami czy po prostu dopingowaniem Serba.

A że publiczność w Melbourne bardziej żywiołowo wspierała Austriaka? No cóż, tak to już jest, gdy od wielu lat rywalizację na najwyższym światowym poziomie do tego stopnia dominuje mała grupa zawodników – w tym przypadku trzech, jak Djoković, Federer i Nadal – że dla bezstronnego widza staje się to zwyczajnie nudne i monotonne. A każdy, nawet najmniejszy sukces kogoś spoza tej trójki jest fetowany podwójnie. Tak też było w finale Australian Open. Dominic Thiem grał w nim pierwszy raz, Djoković ósmy. A gdy nie ma się swojego ulubieńca/faworyta, ściska się kciuki za tego teoretycznie słabszego. Tak jest i było praktycznie zawsze.

Słowa Srdjana Djokovicia przywołują na myśl syndrom oblężonej twierdzy – nikt cię nie atakuje, ale ty zawzięcie się bronisz. Mimo, że te ataki są całkowicie wyimaginowane. Możliwe też, że w ten sposób chciał podkreślić pochodzenie swoje i syna. A to, że Novak jest w stanie wygrywać wielkoszlemowe tytuły świadczy o tym, że wywodząc się nawet z „małej Serbii” można odnosić sukcesy. Sęk w tym, że w światowej czołówce tenisistów i tenisistek jest wielu przedstawicieli małych państw (Szwajcaria, Austria, Grecja, Rumunia, Czechy czy Ukraina). I analizując wszelkie czynniki można dojść tylko do jednej konkluzji – Djoković senior po prostu odpłynął.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem