Szybko przyszło nam grać o wszystko

Na mecz z Hiszpanią mamy jeden cel - przedłużyć marzenia o awansie z grupy. Coś, co było obowiązkiem przed EURO, stało się marzeniem kibiców reprezentacji Polski. Jeśli chcemy zostać jeszcze przy życiu, to z Hiszpanią musimy wywalczyć co najmniej remis. Sami sobie zapracowaliśmy na taki los...

Wszystko przed meczem ze Słowacją wskazywało na to, że będą to nieudane mistrzostwa. Ani nie przełamaliśmy klątwy meczu otwarcia, ani nie poprawiliśmy słabego bilansu meczów z naszymi południowymi sąsiadami. Testmecze przed EURO także nie spowodowały, że Polska oszalała na punkcie piłkarskiej reprezentacji. Wszyscy jednak o 18:00 w poniedziałek zasiedli przed telewizorami – niektórzy z ciekawości. Wszyscy niestety dostaliśmy szmatą w twarz. Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził. Pozostałe spotkania potoczyły się w ten sposób, że jeśli myślimy jeszcze o zaistnieniu na EURO to musimy zabrać punkty Hiszpanii. Choćby jeden. Bardzo przykre jest to, że nawet na turnieju gdzie 66% drużyn przechodzi do fazy pucharowej, my i tak możemy odpaść po trzech spotkaniach, a stracić szansę na awans – tradycyjnie po dwóch. Przy możliwości wyjścia z grupy z 3. miejsca, Polsce grozi stały cykl, czyli mecz otwarcia, o życie i o honor. Smutne, lecz bardzo prawdopodobne.

Paulo Sousa eksperymentował i eksperymentował, aż sami przyjechaliśmy na turniej jako eksperyment.

W meczu ze Słowacją nic nie zagrało. Nie bez przyczyny pojawiły się głosy, że jeśli się nie ogarniemy to dostaniemy od Hiszpanów szybką trójkę i pozamiatane. Nie funkcjonowała obrona, która zachowała się fatalnie przy obu bramkach, w środku pola młodzieżowe błędy popełniał Grzegorz Krychowiak, a Robert Lewandowski ponownie zawiódł, gdy cały naród na niego liczył. Nie pomogli także inni. Z Hiszpanią musi wyglądać to inaczej, bo faktycznie grozi nam ta trójka od Hiszpanów i powrót do domu, zanim tak naprawdę zaczęło się EURO.

Ciekawe doniesienia pojawiły się w ostatnich dniach. Rzekomo Paulo Sousa miał sobie już z automatu dopisać trzy punkty, a wszystkie siły rzucić na spotkanie z Hiszpanią. Całe przygotowania były właśnie pod drużynę z Półwyspu Iberyjskiego. Piłkarze w ostatnich dniach przed spotkaniem otwarcia dostali ostry wycisk, a ponoć nawet sugerowali selekcjonerowi, żeby trochę obniżyć obciążenia. Wszystko było przygotowane tak, aby drużyna była optymalnie przygotowania na spotkanie z „La Roja”. W takim razie zobaczymy, czy Paulo Sousa obrał właściwy kurs. Inaczej EURO dla niego się skończy wcześniej niż przewidział. Hiszpania to zespół ze ścisłego czołówki. Z tym nie ma co polemizować. Nie jest to jednak drużyna, tak mocna jak choćby ta z 2012 roku. Nie ma tam gwiazd światowego futbolu. Raczej 24 bardzo dobrych piłkarzy. Każdy coś może dać i nie znalazł się tam bez przypadku. Na Szwedów jednak to nie wystarczyło. 954 podania nie spowodowały, że piłka znalazła się w bramce Robina Olsena. Przewaga Hiszpanów była rzecz jasna ogromna, jednak bardzo dobre przesuwanie Szwedów powodowało, że „La Roja” bardzo często podawała bez celu i nabijała statystyki. Z góry można przewidzieć, że podobny scenariusz będzie miał mecz z Polską.

Teoretycznie Polska lubi, gdy to przeciwnik bierze na siebie rozgrywanie piłki.

Tu można upatrywać jakieś nasze szansę. Musimy wziąć przykład ze Szwedów, którzy genialnie wybijali z rytmu Hiszpanów. Niestety jednak jednym z największym problemów reprezentacji Paulo Sousy jest właśnie zbyt cofnięta defensywa. W rozegranych już meczach przychodził taki moment gdzie Polska okopywała się tak głęboko, że traciła bramkę. W Sewilli będzie trzeba się wystrzec takich błędów i zagrać bezbłędnie w defensywie, a może pokusić się o jakąś kontrę, tak jak to robili Szwedzi. Hiszpania po nieudanym rozpoczęciu mistrzostw będzie podrażniona. Szwedów stłamsili i powinni wygrać. Jakiekolwiek niepowodzenie w meczu z Polską nie wchodzi w grę, bo inaczej w Hiszpanii – podobnie jak u nas – zrobi się gorąco. Póki, co hiszpańskie media twierdzą, że „La Roja” udowodniła swój potencjał taktyczny i techniczny, oraz, że zespół Luisa Enrique zakończy fazę grupową na pierwszym miejscu.

Luis Enrique na konferencji przed meczem zwracał szczególną uwagę na dwóch piłkarzy Polskiej reprezentacji: „Mówiłem drużynie nie tylko o Lewandowskim, ale też o Piotrze Zielińskim. To dla Polaków punkty odniesienia. Muszą jak najrzadziej być przy piłce, trzeba ich pilnować w szczególny sposób”. Akurat selekcjoner Hiszpanów Ameryki nie odkrył wskazując właśnie Lewandowskiego i Zielińskiego jako główne zagrożenie. To od nich będzie wiele zależało. Życzymy sobie jednak – niezależnie już od wyniku – aby Polska zaprezentowała się tak jak Szkocja z Anglią czy Dania z Belgią. W meczu z Hiszpanią będzie trzeba zasuwać, a nawet jeździć na przysłowiowej dupie. Nic innego nam już nie pozostało.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem