Szwajcaria jest w stanie sprawić kolejną sensację? Hiszpania ich nie zlekceważy

02.07.2021
Szwajcaria po sensacji, jaką sprawiła spróbuje napsuć krwi rozpędzonej Hiszpanii, która z meczu na mecz wygląda coraz lepiej.

Duet polskich raperów niegdyś nawijał „Mamo, mam 8 kobiet, a wciąż chce tej 9”. My też chcielibyśmy, żeby polska reprezentacja powtórzyła sukces i była w ćwierćfinale EURO. Mamy za to w tej fazie mnóstwo czarnych koni turnieju, którzy sprawili niespodzianki, a nawet sensacje w 1/8 finału. Bodajże największą sensacją ostatniej dekady jest pokonanie Francji przez Szwajcarię. Wychwalani pod niebiosa „Trójkolorowi” sami się pogubili, a Szwajcarzy – co trzeba im oddać – świetnie wykorzystali problemy rywali i po raz pierwszy w historii awansowali do najlepszej ósemki Mistrzostw Europy.

Takie zwycięstwa w napędzają drużynę do dalszych sukcesów.

To są niesamowite historie, gdy masz wszystko, aby przejąć kontrolę nad meczem, tracisz trzy bramki, żeby w końcówce odrodzić się jak feniks z popiołu, gdy przeciwnik już myśli, że awans ma w kieszeni. To wszystko buduje drużynę i Szwajcarzy z pewnością pomimo zmęczenia, bo kosztowało ich to trochę sił, są niesamowicie napompowani wywaleniem z turnieju głównego faworyta. Szwajcarii nikt nie dawał szans, bo niby grali nieźle, ale czegoś brakowało. Wygrali zaledwie z Turcją, a nawet zremisowali z Walią, która przecież dostała potężny oklep od Danii.

Jeszcze inny wymiar miała wygrana Szwajcarii w 1/8 finału. „Helweci” w swoim kraju byli nazywani bandą rozkapryszonych piłkarzyków przyjeżdżających na zgrupowanie lamborghini, czy ściągający fryzjera prosto z ojczyzny, żeby przefarbować się na blond. To nie budowało dobrej atmosfery wokół kadry. Szwajcarska drużyna narodowa częściej dzieliła, niż łączyła – i to pod każdym względem. Język, pochodzenie czy styl bycia – przypomina się Granit Xhaka pijący colę przed konkursem jedenastek. Nikt nie miał prawa, aby ta solidna drużyna, która regularnie wychodzi z grup na turniejach, w końcu osiągnęła coś więcej niż 1/8 finału. Stało się to w najmniej spodziewanym momencie.

Oczywiście Szwajcaria to drużyna, która w większości jest, taka sama już od kilku lat. Analizując jedenastkę, jaką Vladimir Petković desygnował do gry w meczu z Francją ciężko znaleźć jakieś słabe ogniwo. Nie ma takiej pozycji jak u nas lewa obrona. Do solidności, jaką prezentowali w ostatnich latach, dołożyli jednostki – choć nie są to gwiazdy światowego formatu, bo takich „Helweci” nigdy nie mieli. To, że Breel Embolo potrafi napsuć krwi swoim dryblingiem, że Xherdan Shaqiri potrafi być nieobliczalny, że Seferović potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu – o tym wszystkim wiedzieli wszyscy, ale oni w końcu to pokazali. Mimo że jakby nie było, to wygrali na razie tylko jeden mecz na EURO 2020 w 90 minutach. Problemem nie do przeskoczenia może okazać się brak Granita Xhaki, który będzie pauzował za kartki.

W teorii pokonali murowanego faworyta do złota, to dlaczego mają się bać Hiszpanii – która co warte odnotowania nie zachwyca na EURO – albo inaczej – czasami zachwyca, czasami usypia. Kiedy zostali skreśleni przez większość po meczu z Polską, pokazali, że ktoś tu chyba o nich zapomniał. Najpierw rozgnietli Słowaków, a w 1/8 finału poradzili sobie z Chorwatami, ale tym razem w bardzo dobrym stylu. Luis Enrique z gościa z jakąś dziwną wizją gry Alvaro Moratą na ataku, stał się inteligentnym trenerem ze zmysłem to zawodnika, którego sam podbudował. Narracja i postrzeganie „La Roja” zmieniła się o 180 stopni. Nie jest to już drużyna wymieniająca piłkę bez żadnego sensu, a zespół wjeżdżający na rywala z największą liczbą bramek – a przecież powinno być ich jeszcze więcej, co pokazuje wskaźnik oczekiwanych goli, który również mają największy.

Luis Enrique oczywiście nie zmienił podejścia do futbolu. Hiszpania to drużyna najpewniej czująca się z piłką, bo wtedy piłki nie straci, więc na logikę trzyma ją jak najdłużej. W każdym meczu posiadają futbolówkę średnio 73% czasu gry, prześcigają wszystkich w liczbie kontaktów z piłką i mają największą liczbę podań. Nie ukrywają, że ich największą bolączką jest obrona, dlatego kluczowa jest faza po stracie piłki i to tutaj jest pole do popisu dla Breela Embolo i Stevena Zubera. „La Roja” jest ogromnym faworytem tego spotkania, a jedyną szansą dla Szwajcarów może być po prostu cierpliwa gra – podobna do Szwecji i Polski. Wbrew pozorom Hiszpania popełnia dużo błędów w defensywie – nawet jak te Unaia Simona w 1/8 finału. Pytanie tylko, czy kolejny zespół zlekceważy Szwajcarię?

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem