Szok w Barclays Center! Nordycki Koszmar! Adam Kownacki na deskach

Niedzielę, 8 marca będziemy wspominać jako czarny dzień polskiego boksu. Kilka godzin po gorzkim zwycięstwie Artura Szpilki, podarowanym mu w kontrowersyjnych okolicznościach przez sędziów, pierwszą zawodową porażkę - zupełnie niespodziewaną, w drodze na szczyt wagi ciężkiej - poniósł w nowojorskiej Barclays Center Adam Kownacki (20-1, 15 KO).

Robert Helenius, „Nordycki Koszmar”, mimo zmyślnego pseudonimu i budzącej respekt postury, był skazywany na porażkę z Polakiem. Bukmacherzy płacili niespełna 1.30 za każdą złotówkę postawioną na nokaut Kownackiego. Tymczasem zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego – nokaut na nim, już w czwartej rundzie pojedynku!

Kolejny raz przekonaliśmy się, że w starciach ponad stukilowych gigantów dysponujących najmocniejszymi ciosami na świecie, wystarczy moment, jeden błąd, by plan na dalszą walkę poskładał się jak domek z kart.

Kownacki w trzech początkowych rundach był stroną dominującą. Widzieliśmy to naocznie, wskazują to również statystyki zadanych ciosów: 84 – 49 na korzyść Polaka. Adam szedł do przodu. W swoim stylu, wizualnie dosyć niechlujnym, nie najpiękniejszym, ale ofensywnym. Potrafił przyspieszyć i mocnymi cepami bombardować głowę i gardę Heleniusa. Do początku czwartej rundy, w której pojedynczy cios, który doszedł celu, całkowicie zniweczył jego dalsze plany na ten pojedynek. „Babyface” został wyraźnie zamroczony, zaliczył nokdaun. Sędzia szybko wprowadził go ponownie do walki, ale w tym momencie 36-letni, ważący 113 kilo Fin, poczuł już krew i bodaj pierwszy raz zobaczył wyraźne światełko w tunelu, by wygrać przez nokaut. Na głowę Kownackiego spadł grad kolejnych ciosów. Sędzia przerwał walkę w ostatniej chwili, chroniąc zdrowie polskiego ciężkiego. Był prawdopodobnie sekundy od brutalnego nokautu.

Rozstrzygnięcie jest wielką sensacją i rozczarowaniem dla kibiców pięściarstwa. Polak w dwudziestu dotychczasowych starciach pozostawał niepokonany, był regularnie wymieniany w kontekście walki o pas mistrzowski.

Trudno na gorąco rozstrzygać, jak porażka z Robertem Heleniusem wpłynie na szanse Adama, by tego prestiżu dostąpić – ale nie łudźmy się: nie wpłynie dobrze. Być może oddala go od celu o całe lata dalszej pracy ringowej.

Wkrótce prawdopodobnie powrócą dyskusje, które już się toczyły, ale Kownacki konsekwentnie przykrywał je kolejnymi wygranymi – o jego wadze, o stylu prowadzenia się, o tym że być może nie tak powinien wyglądać sportowiec w top-formie. „Babyface” był w czołówce wagi ciężkiej pewnym fenomenem. Grubaskiem przekraczającym 120 kilo, który posturą i rzeźbą bynajmniej nie wzbudzał respektu, ale później wykonywał robotę między linami. Po walce z Heleniusem ten argument utracił. Bezwzględnie wypada mu kibicować, a przede wszystkim – życzyć mu zdrowia, z nadzieją, że grad ciosów w czwartej rundzie mocno go nie naruszył. Czy wróci? W to nie wątpimy. Jasne, że wróci!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem