SZOK! Gwiazdor disco-polo z „eLką” i hymnem Legii. Choć kibicował innemu klubowi…

Nic nie wskazywało na to, by "Roztańczony Narodowy" - wielki festiwal muzyki disco-polo na Stadionie Narodowym w Warszawie - obrodził w nie tyle skandale, co nawet kontrowersje. A jednak!  Jedna z legend tej muzyki zaśpiewała ze zgromadzonymi hymn Legii. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby wcześniej nie kibicował klubowi, któremu ze stołeczną drużyną nie jest po drodze...

Łączą go związki z prezesem „Jagi”, Cezarym Kuleszą, który stał za sukcesem muzyki disco-polo w Polsce będąc współwłaścicielem wytwórni Green Star. – Skoro Czarek stworzył potęgę z muzyki, która była ośmieszana i opluwana w całej Polsce, to uda mu się także zrobić z Jagi poważny klub – mówił bohater niniejszego artykułu, kiedy Kulesza zostawał prezesem Jagiellonii. Wczoraj jednak jej kibiców musiał trochę zaskoczyć…

Marcin Miller z zespołu Boys powiedział, że „zawsze o tym marzył”, po czym wyciągnął palce ułożone w literę „L” (tzw. eLka, symbol Legii Warszawa) i zaintonował „Sen o Warszawie”.

Skąd ta Legia? Poszperaliśmy trochę w wywiadach, jakie Miller w przeszłości udzielał. Znaleźliśmy fragment rozmowy na oficjalnej stronie Ekstraklasy, który może nieco wyjaśniać „odwieczne pragnienie” legendy Disco Polo: – Teraz mieszkam w Warszawie, mam w tym mieście bardzo wielu kolegów także w środowisku kibiców Legii, dlatego możemy powiedzieć, że ten klub darzę jakąś sympatią. Nie znaczy to jednak, że od razu mu kibicuję, ale przez związek z kibicami zawsze będę miał go jakoś w głowie. Zawsze zachowywali się wobec mnie bardzo w porządku, oferowali pomoc, chcieli nawet śpiewać moje piosenki u siebie na trybunie. To bardzo miłe.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że – skoro „zawsze o tym marzył” – wcześniej między innymi przychodził na stadion w żółto-czerwonym szaliku, na swoim kanale w serwisie YouTube wstawiał film z jednego z meczów, na którym był – z Lechem Poznań (1:0), pisząc w jednym z momentów „Jagiellonia Pany!”…

… czy też śpiewał na prezentacji zespołu Jagiellonii, klubu z Białegostoku, z którego pochodzi – oczywiście w koszulce „Jagi”…

… albo pozował do zdjęć z szalikiem Jagiellonii:

Zdjęcie

Znani fani klubów piłkarskich to zawsze pozytywny zastrzyk marketingowy i coś, czym „bracia po szalu” lubią się pochwalić. Sytuacja z Millerem, czy niedawna z Jerrzym Buzkiem pokazuje jednak, że nie zawsze warto wynosić kogokolwiek do rangi kibica tylko dlatego, że kilkukrotnie przyodział barwy jakiegoś klubu. Nawet jeśli jest znany. A może: zwłaszcza, jeśli jest znany?

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem