Szczęśliwy rejs Arki we Wrocławiu

Trzy mecze i trzy zwycięstwa. Taki jest bilans spotkań Arki Gdynia ze Śląskiem Wrocław w tym sezonie. Tego hattricka podopieczni Leszka Ojrzyńskiego skompletowali dzięki swojej głównej broni, czyli stałym fragmentom gry oraz ofiarnej postawie w defensywie. Kryzys Śląska trwa dalej.

Trzy mecze i trzy zwycięstwa. Taki jest bilans spotkań Arki Gdynia ze Śląskiem Wrocław w tym sezonie. Tego hattricka podopieczni Leszka Ojrzyńskiego skompletowali dzięki swojej głównej broni, czyli stałym fragmentom gry oraz ofiarnej postawie w defensywie. Kryzys Śląska trwa dalej.

 

Mecz dla koneserów

Mecz walki, piłkarskie szachy, mecz dla koneserów. Te wszystkie eufemizmy pasują do wydarzeń pierwszej połowy spotkania. Niby to Śląsk częściej posiadał piłkę, niby starał się atakować, ale nie przekładało się to kompletnie na nic. Goście od samego początku nastawieni byli głównie na grę z kontrataku i sprawiali wrażenie, jakby jeden punkt wywieziony z trudnego terenu w zupełności ich zadowalał. A kiedy już obrońcy zgubili krycie podczas rzutu rożnego, a Celeban oddał strzał głową, na posterunku był Pavels Steinbors. Arka odpowiedziała w zasadzie jedynie akcją, po której w polu karnym w sytuacji sam na sam odnalazł się Mateusz Szwoch, ale jego uderzenie poszybowało wysoko ponad bramką. I kiedy wydawało się, że zespoły na przerwę do szatni zejdą przy bezbramkowym remisie, z rzutu wolnego dośrodkował Sergiej Krivets, a piłkę głową do siatki skierował Antoni Łukasiewicz. „Admirał” utonął w objęciach kolegów, a chwilę później cała drużyna zrobiła „kołyskę” dla asystującego przy tym golu Białorusina, któremu dopiero co urodziła się córka. To była ostatnia akcja pierwszej połowy spotkania.

Bramkę na 1:0 zdobył dla Arki „Admirał” Antoni Łukasiewicz.

Zabójcza broń ? Stojąca piłka !

Taki obrót sprawy jeszcze bardziej zdeterminował taktykę gości na drugą część meczu. Na boisku pojawił się szybki Patryk Kun, stworzony wręcz do gry z kontry. Przed meczem przewidywaliśmy, że o rezultacie spotkania we Wrocławiu mogą zadecydować stałe fragmenty gry i w 52 minucie potwierdził to Damian Zbozień, najsprytniejszy i najsilniejszy w polu karnym Śląska po rzucie wolnym. 0:2! Dla świetnie broniącej tego dnia Arki wynik wręcz wymarzony. W dodatku dwoił się i troił Steinbors w sytuacjach, kiedy już gospodarzom udawało się oddać groźne strzały. Kwadrans po wyjściu na dwubramkowe prowadzenie trafienie kontaktowe uzyskał jednak fantastyczną przewrotką Arkadiusz Piech. Uczynił to, jakżeby inaczej, po stałym fragmencie gry, tym razem jednak wykonywanym przez gospodarzy. Na niespełna pół godziny przed zakończeniem spotkania jego losy wydawały się otwarte

Bramka kontaktowa – fantastyczna przewrotka Arkadiusza Piecha!

Wola walki

Podopieczni Jana Urbana rzucili się do ataku, ale w decydujących momentach albo dawali się łapać w pułapki ofsajdowe, albo cuda między słupkami wyprawiał łotewski golkiper gdynian. We wszystkich pomeczowych statystykach przewagę mieli gospodarze, ale w dwóch, kluczowych dla tego spotkania, lepsi byli Arkowcy. Oczywiście chodzi tu o strzelone bramki, ale i… faule. Gdynianie mieli ich na koncie prawie dwukrotnie więcej. Przyjezdni walczyli bowiem o każdy centymetr boiska, „jeździli na tyłku” i robili to z wyczuciem – za każdym razem wystarczająco daleko od własnego pola karnego, żeby Śląsk nie był w stanie zagrozić im ze stałego fragmentu gry. Natomiast gdy 10 minut przed końcem meczu wychodzącego na czystą pozycję Kuna powalił Augusto, słusznie obejrzał czerwoną kartkę. Ostatnie fragmenty były co prawda dość nerwowe, a wrocławianie do końca walczyli o wyrównanie, ale trzech punktów piłkarze Leszka Ojrzyńskiego z rąk już nie wypuścili. I powrócili do górnej połówki tabeli Ekstraklasy, dystansując…pokonaną ekipę Śląska.

Bohater spotkania – Pavels Steinbors !

Powiedzieli po meczu:

Leszek Ojrzyński: Wygraliśmy ciężki mecz na trudnym terenie. Szczęście też było z nami, bo w trakcie meczu mieliśmy lepsze i gorsze momenty. Cały czas pracujemy nad stałymi fragmentami. Teraz było więcej czasu, dzięki czemu można było poświęcić temu elementowi więcej uwagi. Śląsk też był groźny po stałych fragmentach np. przy stanie 0:0 i potem w drugiej połowie nasz bramkarz świetnie obronił.

Jan Urban: Wydawało się, że w pierwszej połowie mamy wszystko pod kontrolą. Arka miała jedną bardzo dobrą sytuację Szwocha, której nie wykorzystała. Wiedzieliśmy, że Arka opiera swoją grę na stałych fragmentach gry –  wrzutach z autu czy rzutach rożnych. Za łatwo straciliśmy bramki, a zwłaszcza tą na 2:0. Bramkarz musi wyjść do takiej piłki.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem