Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Sytuacja w obu konferencjach NBA

Znajdujemy się coraz bliżej półmetka 72. sezonu najlepszej koszykówki świata. Te zaledwie kilka miesięcy obfitują w niesamowite zwroty akcji, nieoczekiwane wygrane, przykre kontuzje, ale i piękne momenty. Nie sposób zmieścić się w kilku zdaniach, aby podsumować, co wydarzyło się w NBA od momentu rozpoczęcia nowych rozgrywek, dlatego zapraszamy na dłuższy tekst o tym, co słychać

Znajdujemy się coraz bliżej półmetka 72. sezonu najlepszej koszykówki świata. Te zaledwie kilka miesięcy obfitują w niesamowite zwroty akcji, nieoczekiwane wygrane, przykre kontuzje, ale i piękne momenty. Nie sposób zmieścić się w kilku zdaniach, aby podsumować, co wydarzyło się w NBA od momentu rozpoczęcia nowych rozgrywek, dlatego zapraszamy na dłuższy tekst o tym, co słychać na parkietach drużyn z obu konferencji.

Konferencja Zachodnia

Na Zachodzie niezmiennie pierwsza lokata należy do zeszłorocznych Mistrzów z Bay Area. Choć Golden State Warriors zdają się oszczędzać swoich zawodników (Curry, Green), którym doskwierały lekkie kontuzje, nie zwalniają tempa, a Kevin Durant już zdążył udowodnić, że jest fenomenalnym liderem. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że Wojownicy są głównym faworytem do zdobycia przysłowiowego „miśka” także w tym roku, ale już czują na plecach oddech ekipy z Teksasu. Houston Rockets, pomimo osłabienia kontuzją nowego nabytku – Chrisa Paula, depczą Warriors po piętach. Nie wiadomo jeszcze, czy taki stan rzeczy utrzyma się do końca sezonu regularnego, bowiem po wyczekiwanym powrocie rozgrywającego, boisko opuścił ich lider, James Harden, prezentujący dotychczas znakomitą formę i będący głównym pretendentem do nagrody Najbardziej Wartościowego Zawodnika (MVP). Rakiety ostatnio notują nieco słabszy bilans. Z dziesięciu meczów zwycięsko wyszli tylko pięć razy.

San Antonio Spurs musieli radzić sobie bez Kawhiego Leonarda, głównej gwiazdy drużyny, ale pałeczkę z powodzeniem przejął LaMarcus Aldridge, który momentami wyglądał jak prawdziwy All-Star. Trener Spurs, Gregg Popovich, to czołówka ligi pod względem szkoleniowców. Potrafi bardzo trafnie ocenić sytuację na parkiecie i wykorzystać to przeciwko oponentowi, dlatego nie powinno dziwić to, że jego drużyna zajmuje wysokie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej pomimo braku ich gwiazdy.

Największym znakiem zapytania jeszcze przed rozpoczęciem sezonu regularnego były dwie drużyny – Minnesota Timberwolves oraz Oklahoma City Thunder. Wolves, prowadzeni przez Toma Thibodeau, zajmują w tej chwili czwartą lokatę i mają serię dwóch wygranych. Jimmy Butler, który do niedawna jeszcze był zawodnikiem Chicago Bulls, świetnie sprawdza się w roli lidera i mentora dla młodych Wilków. Pojawia się jednak pytanie, czy Minnesota będzie w stanie stanowić poważniejsze zagrożenie w Playoffach dla topowych ekip Zachodu. Thibodeau zajeżdża swoich zawodników, grając nimi niekiedy ponad 40 minut na mecz, a to może wpłynąć na późniejszą dyspozycję zawodników pierwszej piątki.

Oklahoma City Thunder także zrobiła fenomenalne transfery w trakcie offseason. Pozyskali zmęczonego Indianą Pacers Paula George’a oraz wypalonego Carmelo Anthony’ego. Thunder zajmują 5. miejsce w tabeli, ale ich forma jest jedną wielką niewiadomą. Bardzo słabo rozpoczęli rozgrywki, a ich „big three” (Westbrook, George, Melo) grało na bardzo słabej skuteczności i nie było w stanie pociągnąć spotkań na swoją korzyść. W tej chwili widać lepsze zgranie u gwiazd, ale to, co powinno martwić trenera Billy’ego Donovana to bardzo krótka ławka rezerwowych, której głębia na pewno będzie jednym z kluczy do sukcesu tej drużyny.

Pamiętajmy, że sezon regularny to 82 spotkania i rozgrywanie każdego z nich na pełnych obrotach będzie istotnie wpływać na dyspozycję w fazie zasadniczej. Sytuacja w konferencji Zachodniej jest bardzo dynamiczna i niepewna dla większości drużyn, które plasują się poniżej piątego miejsca.

Nie ma dużej przepaści między klubami z ostatnich lokat premiowanych fazą postseason, a drużynami, które są nieco poniżej. Portland Trail Blazers, Denver Nuggets i New Orleans Pelicans na ten moment zobaczylibyśmy w pierwszej rundzie Playoffs, ale ciężko powiedzieć jaką formę będą prezentować w drugiej połowie sezonu. Nuggets nadal czekają na powrót nowo pozyskanej gwiazdy, Paula Millsapa, który tworzy niebezpieczny duet podkoszowych razem z młodym Nikolą Jokiciem. Pelicans natomiast cały czas próbują znaleźć receptę na zatrzymanie DeMarcusa Cousinsa, którego sparowali z Anthonym Davisem. Trail Blazers rozgrywali ostatnio 5meczów bez Damiana Lillarda i wypadli w nich całkiem nieźle (bilans 3-2 bez rozgrywającego).

Ostatniego słowa na pewno nie powiedzieli jeszcze Los Angeles Clippers, którzy bardzo dobrze rozpoczęli pierwszy od 2011 roku sezon bez Chrisa Paula. Klątwa tej drużyny jednak ponownie dała o sobie znać i znów twarz organizacji z Los Angeles, Blake Griffin, zmuszony był opuścić 14 spotkań. W podobnej sytuacji znaleźli się przez moment Utah Jazz. W trakcie offseason stracili swoją gwiazdę Gordona Haywarda. Także jeszcze do niedawna ich defensywny trzon zespołu, Rudy Gobert, leczył kontuzję. Wydaje się jednak, że wszelkie trudy zostały zrekompensowane przez rewelacyjnego Donovana Mitchella, który wszedł w buty Haywarda i stał się z miejsca opcją numer jeden w ataku Utah Jazz, choć zawodnik rozgrywa dopiero pierwsze mecze w karierze. Po powrocie Goberta i mając takiegozawodnika w swoim składzie jak Mitchell trudno lekceważyć Nutki w wyścigu po Playoffs.

Tego samego nie można powiedzieć o Phoenix Suns, Dallas Mavericks, Sacramento Kings, Memphis Grizzlies i Los Angeles Lakers. Wszystkie zespoły poza legendą z LA mogą mieć w przyszłym roku najlepsze picki w drafcie, które pozwolą im na wybór z czołówki młodych talentów wchodzących do ligi. Oni raczej nie będą liczyć się w zestawieniu drużyn mających szanse dostania się do pierwszej ósemki. Im wyższa lokata, tym mniejsze prawdopodobieństwo pozyskania wysokiego wyboru w nadchodzącym drafcie. Drużyny z dolnej części tabeli nie mają o co walczyć, są lub planują być w przebudowie i nie ciąży na nich presja wygrywania.

Źródło: CBS Sports https://cbssports.com/nba/standings

Konferencja Wschodnia

Pierwszy mecz sezonu rozpoczął się dla obecnego lidera klasyfikacji – Boston Celtics – koszmarnym złamaniem nowo pozyskanego Gordona Haywarda, który miał tworzyć niezwykle groźny duet z kolejnym nowym nabytkiem Celtów, Kyrie Irvingiem. Brad Stevens musiał z miejsca inaczej poukładać grę w zespole. Ważne zadania i przede wszystkim miejsce w pierwszej piątce otrzymał Jayson Tatum – pierwszoroczniak, którego Boston wybrał z numerem 3 draftu. Okazuje się, że pomimo braku Haywarda, zmian w rosterze i układania wszystkiego od podstaw, Celtics są rewelacyjnie naoliwioną maszyną, która aktualnie jest topowym zespołem na Wschodzie. Stevens jest wczesnym kandydatem do odebrania statuetki Trenera Roku, a Boston do wygrania finałów konferencji.

O ile nie przeszkodzą im w tym Toronto Raptors lub Cleveland Cavaliers. Jedyna ekipa z Kanady gra naprawdę świetnie. DeMar DeRozan dorasta do bycia liderem z prawdziwego zdarzenia i to w nim Dwayne Casey pokładać będzie nadzieje w kolejnych meczach. Warto wspomnieć też o ławce rezerwowych Dinozaurów, która w większości składa się z bardzo młodych i niedoświadczonych graczy bez żadnych większych osiągnięć indywidualnych.

Drugi unit potrafi ze sobą współpracować, co ewidentnie procentuje w spotkaniach sezonu regularnego. Cavaliers natomiast borykają się od początku z problemami kadrowymi za sprawą kontuzji. Do niedawna jeszcze kulała także defensywa, ale zdaje się, że Tyronn Lue zaczyna sobie z tym dobrze radzić. W końcu ma do dyspozycji LeBrona Jamesa, który mimo 33 lat, wzniósł swoją grę na kolejny poziom (tak, też nie sądziłam, że to w ogóle możliwe!) i aktualnie rozgrywa jedne z najlepszych zawodów w swojej karierze (skuteczność na poziomie 56%). Nie spodziewam się spadku w tabeli, ale na pewno Wicemistrzowie NBA mają szansę wyprzedzić Raptors i Celtics. Do gry wrócił Isaiah Thomas, który jeszcze nie dostaje solidnych minut, ale już na tym etapie zapowiada się obiecująco. W wygranym meczu z Portland Trail Blazers rzucił 17 punktów w 19 minut.

Czwarte miejsce należy do Detroit Pistons, którzy w końcu poukładali rotację, a trener Stan Van Gundy wyprowadził na prostą Andre Drummonda, od którego o wiele wcześniej wymagano już znaczącego progresu. Tłoki zaliczyły udany początek rozgrywek, ale później nadszedł moment kryzysu, który ostatecznie udało im się przezwyciężyć. Kolejny miesiąc będzie dla nich trudny, bowiem zostają bez pierwszo-piątkowego rozgrywającego Reggiego Jacksona leczącego kontuzję. Na ich lokatę mogą wskoczyć zespół Marcina Gortata, Washington Wizards. Bradley Beal pod nieobecność Johna Walla rozgrywał bardzo udane mecze, ale nie wszystkie z nich zakończyły się zwycięstwem Czarodziei. Wizards bez swojej gwiazdy zaliczyli lekki dołek (bilans 4-5).

W Waszyngtonie muszą uważać na Giannisa Antetokounmpo i spółkę. Milwaukee Bucks grają chaotycznie. Lepsze występy przeplatają słabymi, nie potrafią utrzymać stałej formy. Nadal jednak pozostają groźni. Grek jest jednym z najlepszych koszykarzy młodego pokolenia, a do pomocy ma sprowadzonego z Phoenix Suns Erica Bledsoe. Bucks przygotowują się także do powrotu po zerwanym więzadle Jabariego Parkera, drugiego numeru draftu 2014 roku.

Pozostałe miejsca w pierwszej ósemce należą do Miami Heat (7) i Indiany Pacers (8), ale na Wschodzie nie ma aż takiej przepaści pomiędzy zespołami i na pewno zagrozić im mogą Philadelphia 76ers i New York Knicks. To może być przełomowy sezon dla Szóstek, którzy kilka lat temu zapoczątkowali już słynne „Trust The Process”. Brett Brown ma w końcu do dyspozycji zawodników cięższego kalibru – Joela Embiida i Bena Simmonsa. Konsekwentne tankowanie przez ostatnie sezony opłaciło się, choć historia z tych rozgrywek jest identyczna. Philadelphia wybierała gracza z top 3 draftu, a ten doznał kontuzji i pauzował przez to cały rok. Data powrotu tegorocznej „jedynki”, Markella Fultza, nie jest jeszcze znana, ale Sixers i bez niego mogą namieszać na Wschodzie. Embiid to na ten moment zdecydowana czołówka na pozycji środkowego, a Simmons uznawany jest za nowego Magica Johnsona i głównego kandydata do Rookie Of The Year.

W obozie Knicks nie dzieje się źle, wbrew temu co prognozowały media zza oceanu, gdy tonący wówczas statek opuścił Carmelo Anthony. Pałeczkę lidera Knickerbockers przejął Łotysz, Kristaps Porzingis, który notuje średnio 24,5 punktów oraz 6,7 zbiórek. Paradoksalnie, forma zespołu z Wielkiego Jabłka jest niespodzianką konferencji wschodniej i póki co są na pograniczu miejsca premiowanego fazą zasadniczą.

Brooklyn Nets nie walczą już o nic, ponieważ pick, który mają w 2018 roku i tak znajdzie się w rękach Cleveland Cavaliers. Atlanta Hawks jest w fazie przebudowy, więc i oni nie mają ambicji (ani składu), by mierzyć się z najlepszymi. Chicago Bulls natomiast wydają się być w kropce. Do niedawna to oni zajmowali najgorsze miejsce w konferencji, ale wraz z powrotem Nikoli Miroticia i Bobby’ego Portisa grają naprawdę fajny basket i ich bilans znacząco się poprawił.

Niewiadomą pozostają Charlotte Hornets, którzy wymieniani byli jednym tchem do kandydatów playoffowych, a tymczasem mają ujemny bilans i być może i oni obiorą kurs na tankowanie. Szkoda, bo Dwight Howard właśnie przeżywa drugą młodość i niekiedy na parkiecie wygląda jak ten Superman, którego zmiennikiem był Gortat grając jeszcze w Orlando Magic. A skoro jesteśmy już przy Magikach, zespół z Florydy jest największym rozczarowaniem. Początek sezonu mieli nieprawdopodobny – wygrywali mecz za meczem i z miejsca okrzyknięto ich czarnym koniem. Szkoleniowiec Frank Vogel w końcu znalazł pomysł na Aarona Gordona ustawiając go na pozycji silnego skrzydłowego, Evan Fournier zapisywał na swoim koncie solidne punkty. Magic tymczasem to dół tabeli i w Orlando chyba nie mają pomysłu, czy nadal walczyć, czy myślami być już przy drafcie 2018.

Źródło: CBS Sports https://cbssports.com/nba/standings

Powoli zaczyna nam się kształtować układ sił w NBA. Zespoły wracają do formy lub pokazują, że ich apetyt na wygrane mecze był tylko jednorazowym strzałem. Nie sposób przewidzieć jak ostatecznie będą wyglądać lokaty w kwietniu, ale widać już na tym etapie, że zeszłoroczni Mistrzowie nie mogą lekceważyć niektórych zespołów z obu konferencji. W NBA wszystko jest możliwe. Martwi jedynie plaga kontuzji topowych zawodników. W zasadzie każdy z klubów musiał się już borykać z absencjami. Pytanie tylko, czy aby na pewno po prostu nie dmuchają na zimne oszczędzając swoich graczy, żeby byli w pełni sił na decydujące rozgrywki. Nam pozostaje liczyć na to, że druga połowa 72. sezonu NBA będzie równie emocjonująca i mniej podatna na kontuzje.

Marta Kiszko, NBA Labs

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.