Świetny mecz na zakończenie kolejki kiksów. Michał Probierz wykrakał…

"Nierówny jak 22. kolejka Ekstraklasy". Takie porównanie śmiało mogłoby funkcjonować jako podkreślenie czegoś, co może smakować jak podeszwa, by po chwili zachwycić i trzymać w napięciu niczym najlepszy thriller. Te seria gier w polskiej lidze zakończyła się jednak bardzo dobrze.

Michał Probierz przed rozpoczęciem kolejki rzucił klątwę. Sam jest znany z wielu mocnych wypowiedzi o polskiej lidze i poziomie w niej panującym, ale tym razem postanowił wziąć grających w Ekstraklasie piłkarzy w obronę. Na konferencji prasowej wyciągnął laptopa i puścił film, na którym zawodnicy lig zagranicznych kiksują w najprostszych sytuacjach.

– Po ostatnim tygodniu jestem zniesmaczony otoczką wokół ligi. Apeluję do polskich piłkarzy, by się tym nie przejmowali. Gwiazdy największego formatu też kopią nie wiadomo gdzie, nie potrafią trafić w piłkę, a my tylko szydzimy z naszych i robimy wszystko, by totalnie tę ligę zdyskredytować. Znęcamy się nad naszymi ligowcami, nad Polakami. Czas się obudzić. To jest nasza, polska liga i jest kochana – powiedział trener Cracovii.

Tymczasem po tych słowach natężenie kiksów przekroczyło skalę.

Dośrodkowanie Dawida Kocyły prosto w budujący się stadion przy al. Unii w Łodzi.

W równie pustą przestrzeń dośrodkowywał Grzegorz Szymusik z Korony Kielce. Co bardziej przerażające, było nią pole karne Jagiellonii.

Rzut karny Erika Exposito podbił natomiast Internet najbardziej. Jeden z czterech niestrzelonych w tej kolejce, aczkolwiek najbardziej spektakularnie.

Konkurować z napastnikiem Śląska próbował wahadłowy Rakowa Częstochowa. „Panenka” Bartla wylądowała nad poprzeczką w kluczowym momencie meczu z Legią Warszawa.

Moglibyśmy takie akcje wklejać w nieskończoność, ale też możemy to wszystko podsumować sytuacją z meczu Wisły Kraków z Zagłębiem Lubin…

Mimo to, w takim spotkaniu doczekaliśmy się też przepięknego trafienia Vukana Savicevicia, którego nie powstydziłby się sam Zlatan Ibrahimović. Mieliśmy też bardzo interesujące, trzymające w napięciu do ostatnich chwil i zmieniające scenariusz niczym w kalejdoskopie starcie Rakowa Częstochowa z Legią Warszawa. Lidera z beniaminkiem. Drużny z największym budżetem w lidze z klubem z najmniejszym (149 milionów do 14 milionów złotych!). Klubu z pięknym stadionem z klubem bez stadionu spełniającego ekstraklasowe wymagania, muszącego grać w Bełchatowie. A jednak bardzo wyrównane, w którym wynik otworzyli i zamknęli piłkarze Marka Papszuna.

I wracając do początkowej wypowiedzi Michała Probierza, autora prawdopodobnie najgorszego widowiska tego sezonu (Wisła Płock – Cracovia z jesieni 2019 – dzisiaj dał on jednak show w absolutnie pozytywnym tego słowa znaczeniu. Świetnie się oglądało starcie Cracovii z Lechem Poznań. Diametralnie inaczej niż Jagi z Koroną, ŁKS-u z Wisłą Płock, Pogoni ze Śląskiem czy Lechii z Piastem. Było tempo, były strzały, były sytuacje….

I znakomity dowód na to, że wystarczy lepiej mądrze stać, grać w piłkę i przyspieszać w odpowiednich momentach, zamiast biegać jednostajnie usypiając publiczność. Dość powiedzieć, że w meczu „Pasów” z „Kolejorzem” piłkarze obu drużyn przemierzyli osiem kilometrów mniej, niż grający o 12:30 zawodnicy z Białegostoku i Kielc. A jednak grali tak, że na doliczone aż sześć minut zareagowaliśmy z zadowoleniem. Ostatecznie wygrała drużyna Cracovii (niedziela okazała się dobrym dniem dla fanów ze stolicy Małopolski), choć gdy grała zdecydowanie lepiej – gola strzelił Lech. Gdy przejął inicjatywę, skutecznie „odgryzał” się zespół Probierza, która w najbardziej nieprzewidywalnej lidze świata zrównała się punktami z jej liderem.

 

 

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem