Świetna Wisła, bezradna Legia

Ligowy klasyk rozczarował…kibiców warszawskiej Legii. Fani Białej Gwiazdy po prostu musieli być usatysfakcjonowani, bo mieli ku temu więcej, niż jeden powód. Ten pierwszy i najbardziej oczywisty to naturalnie zwycięstwo w sytuacji, kiedy każdy punkt w walce o występy w grupie mistrzowskiej jest niezwykle cenny. Ale i pokonanie odwiecznego rywala musiało sprawić im niemałą radość, podobnie jak styl gry zespołu, który na Łazienkowskiej zagrał mądrze, agresywnie i perfekcyjnie wręcz pod względem taktycznym.

To nie pierwszy w tym sezonie raz, gdy Legia zawodzi przed własną publicznością. Od kiedy drużynę przejął Romeo Jozak, Wojskowi ulegli już Wiśle Płock oraz Jagiellonii Białystok, a dziś skompletowali hattricka, ponownie ulegając Wiśle, tylko że tej z Krakowa.

Odrobiona lekcja

Biorąc pod uwagę taktykę, jaką na ten mecz ustalił dla swojej drużyny Joan Carrillo nie trudno o wniosek, że hiszpański szkoleniowiec nie tylko widział dwie poprzednie porażki Legii przy Łazienkowskiej z tego sezonu, ale i podczas ich oglądania wyjątkowo pilnie notował.

Dla Joana Carrillo za ten mecz szóstka z taktyki! / fot. PressFocus

Już pierwsze kilkadziesiąt sekund meczu pokazało, jakiego widowiska możemy się spodziewać. Wisła wybroniła groźną sytuację we własnym polu karnym i wyprowadziła błyskawiczną kontrę, która mogła okazać się zabójcza. Na początku spotkania przed dwiema wybornymi szansami stanął Carlitos, ale w jego przypadku zadziałało powiedzenie do trzech razy sztuka. Po faulu w polu karnym Remy’ego stanął przed okazją na strzelenie bramki z jedenastu metrów i z niej skwapliwie skorzystał.

Najskuteczniejszy napastnik Ekstraklasy także pokazał, że do meczu przygotowywał się wyjątkowo sumiennie i ewidentnie widział ostatnie spotkanie Legii, która w Gdańsku pokonała Lechię 3:1. Asysta Radovicia przy bramce Remy’ego na 2:0 musiała mu się spodobać, przy czym postanowił ją najwidoczniej nieco udoskonalić… Najpierw jak dziecko ograł przy linii bocznej Eduardo, a następnie mięciutko dośrodkował piłkę ponad głowami wszystkich Legionistów strzegących dostępu do bramki Arkadiusza Malarza i dograł ją Franowi Valezowi, który z bliska dopełnił formalności.

Carlitos ponownie najlepszy na boisku, ale…jego koledzy z drużyny także zasłużyli na pochwały. I to w komplecie/ fot. PressFocus

Genialne zagranie Carlitosa, wybuch radości kibiców Białej Gwiazdy i cisza jak makiem zasiał na pozostałych trybunach stadionu przy Łazienkowskiej. Po połowie godziny gry Legia leżała na deskach i czekała tylko na gong, obwieszczający przerwę.

Bezradny mistrz Polski

Po przerwie Wojskowi wciąż byli bezradni i nie potrafili w żaden sposób zagrozić bramce Juliana Cuesty, podobnie jak w przypadku porażek z Wisłą Płock czy Jagą. Ani Radović, Eduardo i Szymański, ani zmiennicy: Kucharczyk, Niezgoda i Pasquato nie potrafili przez 90 minut wypracować sobie żadnej stuprocentowej sytuacji podbramkowej. Wisła w drugiej połowie zagrała bardziej cofnięta, rzadziej wychodząca do kontrataków, za to w pełni skoncentrowana na obronie korzystnego wyniku. Symbolem bezradności gospodarzy tego spotkania była sytuacja z 84 minuty gry, gdy sfrustrowany Pasquato za niesportowe zachowanie został ukarany żółtą kartką, chociaż z czerwonej sędzia Bartosz Frankowski też bez większego problemu by się wytłumaczył. Legia, zupełnie inaczej niż dzień wcześniej Jagiellonia, nie tylko nie potrafiła, ale i zupełnie nie miała pomysłu i wiary w to, że losy tego spotkania może jeszcze odwrócić.

Romeo Jozakowi po raz kolejny w tym sezonie zabrakło plany B. W sumie czy miał plan A, też można wątpić…/fot. Cyfrasport

Nie tylko Carlitos!

O ile jak zazwyczaj na murawie błyszczał Carlitos, który strzelił gola i zaliczył asystę, to brawa należą się w zasadzie wszystkim graczom Białej Gwiazdy. Jeśli już Legia oddawała groźne strzały, dobrze bronił Cuesta. Czwórka obrońców praktycznie nie dała pograć ofensywnym piłkarzom ekipy Legionistów, a pomocnicy harowali przez pełne 90 minut i trójka Cywka-Llonch-Mitrović, mimo, że przez długie fragmenty spotkania wręcz cofnięta na własną połowę, wygrała rywalizację w środku pola z tercetem Cafu-Mączyński-Remy. A bezpośrednie starcie Carlitosa z Eduardo widzieliśmy podczas akcji bramkowej na 0:2 i o ile najważniejszym zadaniem Brazylijczyka z chorwackim paszportem nie jest odbiór piłki i praca w obronie, sposób, w jaki Hiszpan ograł dużo starszego rywala był bardzo wymowny. 27-latek pokazał, że to on jest najlepszym piłkarzem Ekstraklasy.

Wracamy za dwa tygodnie

Przerwę reprezentacyjną Wisła z pewnością rozpocznie w świetnych nastrojach, ponieważ komplet punktów zdobyty w dwóch ostatnich kolejkach sprawia, że Biała Gwiazda jedną nogą jest już w grupie mistrzowskiej. Z kolei o czym myśleć ma z pewnością Romeo Jozak. Jego podopieczni będą mieli teraz trochę czasu, żeby wylizać rany, a ci z zaległościami treningowymi, którzy do drużyny dołączyli niedawno, czas na doprowadzenie się do bardziej optymalnej formy. Warszawska drużyna absolutnie nie wyglądała dziś jak główny pretendent do mistrzowskiej korony, ale…wciąż nim pozostaje, chociaż trudno w to dziś komukolwiek uwierzyć…

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem