Świetna skuteczność i trochę szczęścia. Polska gromi Albanię!

02.09.2021
W ataku zimna głowa i chłodne wyrachowanie, zaś w defensywie często bywało ciepło, a nawet gorąco. Swoje w tym meczu wybronić musiał Wojciech Szczęsny, non-stop czujni musieli być obrońcy, pomocnicy często przegrywali walkę o środek pola. Efekt? Albania oddała blisko dwa razy więcej strzałów, ale ostatecznie przegrała 1:4.

Ten mecz zaczął się dla biało-czerwonych bardzo dobrze. Kiedy Moder dośrodkował na Glika, ten mądrze zgrał piłkę na długi słupek, a Lewandowski dobrze wykończył ten stały fragment gry i dał drużynie Paulo Sousy prowadzenie – byliśmy spokojni o losy tego spotkania. Wrażenie to okazało się bardzo mylne, bo powodów do niepokoju w następnych minutach było bardzo wiele. Albania przejęła kontrolę nad tym meczem, górowała w wielu elementach piłkarskiego rzemiosła i coraz bardziej niepokoiła Szczęsnego. Bramka wisiała w powietrzu, aż wreszcie padła.

Czy ten gong zadziałał na Polaków? Niekoniecznie. Obraz gry, ku zdziwieniu zgromadzonych na Stadionie Narodowym widzów, raczej się nie zmieniał. W takich sytuacjach zwykle mówi się, że futbol to nie gimnastyka artystyczna, tu punktów za styl nie przyznają – a za bramki. Te natomiast strzelali biało-czerwoni. Najpierw dośrodkowanie Frankowskiego wykorzystał debiutant, Adam Buksa…

…a następnie fantastyczną akcję przeprowadził Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski długo czekał na podania od swoich kolegów, aż wreszcie piłkę zagrał mu… rywal. „Jak się nie ma, co się lubi – to się lubi, co się ma”. Napastnik Bayernu popędził na bramkę, minął obrońców i bramkarza, a na koniec wyłożył patelnię Krychowiakowi. Ten nie był dziś najlepiej dysponowany, ale w tej sytuacji nie pozostało mu nic innego, jak tylko dopełnić formalności.

Polska podwyższyła jeszcze prowadzenie w końcówce za sprawą ładnego gola Karola Linetty’ego. Nie był to najlepszy mecz Polaków – prawdopodobnie zapaliło się w nim przed starciem z Anglią więcej czerwonych lampek niż biało-czerwoni strzelali bramek. Nie brakowało szczęścia – choćby wtedy, gdy Kamil Glik faulował w polu karnym rywala, ale na szczęście sędzia nie dopatrzył się przewinienia naszego defensora. Ostatecznie dopisaliśmy sobie trzy punkty i awansowaliśmy na drugie miejsce w eliminacyjnej grupie.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem