Święta z jajem – rusza Ekstraliga rugby

W krajowym rugby zawsze wszystko musi być nieco na opak. Dlatego tydzień po zakończeniu udziału naszej reprezentacji w rozgrywkach Rugby Europe Trophy w Polsce rozpocznie się rywalizacja w Ekstralidze. Po raz kolejny zaproponowano nowy system zmagań o mistrzostwo, w roku 2018 o ten tytuł ubiegać się będzie dziesięć ekip. Jedno jest pewne – skoro chętnych do zdobycia medalu jest więcej, niż miejsc na podium – na pewno będzie ciekawie.

Poprzedni sezon był pierwszym, w którym system rozgrywek zmieniono z jesień–wiosna na wiosna-jesień. Teraz postanowiono pójść dalej, powiększając krajową elitę z 8 do 10 zespołów.

Więcej drużyn, spotkań tyle samo

Zespoły zostały podzielone na dwie grupy. W pierwszej z nich, metodą każdy z każdym, mecz i rewanż zagrają Budowlani Łódź SA, Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, Orkan Sochaczew i Budowlani Łódź KS, w drugiej natomiast Ogniwo Sopot, Pogoń Siedlce, Budowlani Lublin, Juvenia Kraków i Skra Warszawa. Więcej kolejek wcale nie oznacza większej ilości spotkań. Nieparzysta liczba drużyn w grupie oznacza, że za każdym razem dwie drużyny będą pauzowały. Co więcej, w pierwszej fazie sezonu zabraknie takich szlagierów, jak trójmiejskie derby Ogniwa z Arką i Lechią, ponieważ te drużyny rywalizują w innych grupach. Co jeszcze? Pierwszą i drugą część sezonu przedzieli …3 miesięczna przerwa, od połowy czerwca do połowy września. Jeszcze dłuższa niż poprzednio. O sensie tamtej reformy pisaliśmy już TUTAJ – chyba warto odświeżyć sobie nasze rozważania na ten temat, bo zasadniczo sytuacja nie uległa zmianie.

Faworytami rozgrywek wydają się finaliści poprzedniego sezonu: Budowlani Łódź SA i Ogniwo Sopot / fot. Cyfrasport

Dopiero gdy minie lato, czyli z perspektywy kibiców chyba najatrakcyjniejsza pora roku, żeby wybrać się na stadion, sześć najlepszych drużyn zagra o mistrzostwo, a pozostałe cztery o utrzymanie. Finał zaplanowano na 10 listopada, czyli dzień przed Narodowym Świętem Niepodległości.

Nowy układ sił

W medale Mistrzostw Polski niezmiennie celować będzie ta sama grupa pięciu klubów. Od kilku sezonów do tradycyjnej już walki na linii Trójmiasto-Łódź włączyły się Siedlce i wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie i w tym roku. Najmocniej na papierze wciąż prezentują się finaliści rozgrywek 2017 i oni są głównymi faworytami do złota.

Budowlani zagrają o trzeci tytuł z rzędu. Taki wyczyn nie udał się jeszcze nigdy w historii tego klubu, chociaż łodzianie podobną szansę mieli już dwukrotnie w XXI wieku. Aktualni mistrzowie kraju w zimowej przerwie wzmocnili się kosztem najgroźniejszego rywala, bo z sopockiego Ogniwa do Łodzi przeniósł się filar pierwszej linii młyna, Gruzin Shashiashvili, w drużynie doszło także do kilku innych zmian. Jeśli chodzi o siłę składu, Budowlani wydają się najmocniejszą ekipą w kraju.

W poprzednim sezonie bezpośrednie starcia dwukrotnie wygrywali Budowlani, raz górą było Ogniwo.

Szyki faworytowi będzie z pewnością próbowało pokrzyżować Ogniwo. Progres w wykonaniu sopocian jest wyraźny, dwa sezony temu sięgnęli po brąz, natomiast w listopadzie świętowali wicemistrzostwo kraju. Teraz zapowiadają kolejny krok do przodu. Sopot to (razem z Sochaczewem) najmniejsza miejscowość z klubem Ekstraligi rugby, ale siła Ogniwa płynie z szerokiej kadry zawodników, z których może korzystać trener Karol Czyż podczas meczów i treningów. Coraz większego doświadczenia nabierają też poszczególni gracze, wśród których coraz liczniejszą grupę stanowią reprezentanci Polski. Jeśli mielibyśmy typować, dojdzie do powtórki finału sprzed roku. A tam – kto wie?

W drużynach trzech pozostałych kandydatów do medali doszło do zmian szkoleniowców. Brązowa w poprzednim sezonie Pogoń Siedlce z jednej strony z pewnością ma ambicje na to, żeby tym razem zagrać w finale, z drugiej natomiast – musiała oddać do Lechii wypożyczonych w poprzednim sezonie Tomasza Rokickiego i Rafała Janeczko. Jak ważni to zawodnicy dla gry Pogoni przekonamy się w premierowych kolejkach, zarówno w wykonaniu siedlczan jak i biało-zielonych. Te dwie ekipy w poprzednim sezonie walczyły o najniższy stopień podium i niewykluczone, że podobnie będzie i w nadchodzących rozgrywkach. Nie można zapominać także o Arce Gdynia, która poprzedni sezon zakończyła na piątym miejscu. Przebudowy zespołu podjął się Dariusz Komisarczuk i będziemy się bacznie przyglądali grze Buldogów po zmianie szkoleniowca. W Gdyni konieczna jest zmiana pokoleniowa, ale to wciąż zespół z wieloma indywidualnościami i bogatymi tradycjami, którego absolutnie nie można skreślać.

O miejsce w grupie mistrzowskiej powinny powalczyć Juvenia Kraków i Budowlani Lublin. Znalazły się zresztą w tej samej grupie w pierwszej części sezonu / fot. PressFocus

Kto uzupełni stawkę zespołów w grupie mistrzowskiej? Logika podpowiada, że Budowlani Lublin, ale… nie przyznawajmy mistrzostw, medali i spadków, zanim nie zabrzmiał jeszcze nawet pierwszy gwizdek sędziego. A ten rozlegnie się już w Wielką Sobotę.

Duaine Lindsay patrzy

Rozgrywkom Ekstraligi bacznie przyglądał się będzie selekcjoner reprezentacji Polski, Duaine Lindsay. Irlandczyk w rozmowie z Łączy Nas Pasja zapowiedział, że będzie chciał na własne oczy zobaczyć w akcji jak największą liczbę zawodników i przed nikim nie zamyka drogi do kadry. Wiadomo, że na trzy rozegrane w tym roku spotkania Rugby Europe Trophy reprezentacja została zbudowana w pośpiechu, a trener nie miał okazji obejrzeć w warunkach meczowych wielu krajowych graczy. Zamierza jednak regularnie pojawiać się na meczach ligowych i na temat wszystkich występujących tam zawodników wyrobić sobie własne zdanie. Kolejna edycja europejskich rozgrywek reprezentacyjnych rozpocznie się dopiero jesienią, do tego czasu będzie wiele okazji, żeby zaprezentować swoje umiejętności irlandzkiemu szkoleniowcowi. Jeśli ktoś od dawna marzy o grze z orzełkiem na piersi, być może właśnie teraz nadchodzi jego czas…