Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Świerczok w Bułgarii. „Na jego miejscu bym poczekał”

Sześć lat temu bez trzech dni, 21 stycznia 2012 roku. Jakub Świerczok niespodziewanie wychodzi w pierwszym składzie FC Kaiserslautern z Werderem Brema, gra pełne 90 minut. Chłopak znikąd sprawia mnóstwo kłopotów Sokratisowi, który później będzie przecież filarem defensywy Borussi Dortmund. Eksperci są zachwyceni, Polacy – zszokowani, a kibice skandują głośno jego imię. Wtedy nikt nie przypuszczał, że sześć lat później jego przenosiny do ligi bułgarskiej odbierane będą nie tyle w kategoriach hitu transferowego, ale i sporego ryzyka.

Na jego szczęście: niekoniecznie związanego z umiejętnościami piłkarskimi, a po prostu zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w 2018 roku w Rosji, na które – ze względu na swój dorobek strzelecki – ma szansę pojechać.

Progres

W ostatniej chwili wszedł na właściwą drogę. Jakby ten wczesny debiut w Bundeslidze, zupełnie niespodziewany, oślepił go na kilka lat do przodu. Jakby pomyślał: masz 19 lat i jesteś w takim miejscu? No to reszta sama przyjdzie. Nie przyszła. Klapki z oczu zdjął w ostatnim piłkarskim momencie – mówimy przecież o 26-letnim już piłkarzu. 2017 rok miał jednak znakomity, choć początek nie był łatwy.

Jesienią stworzył świetny duet z Bartłomiejem Pawłowskim.

Skończył jako reprezentant Polski, a zaczynał… jako zawodnik będącego na 16. miejscu w tabeli 1. Ligi GKS-u Tychu, po kiepskiej rundzie jesiennej. 15 meczów, trzy bramki – nikt, chyba nawet on sam, nie wierzył w taki come-back. Wiosną zapakował jednak 13-krotnie i wypracował sobie tym samym transfer do Ekstraklasy, gdzie jesienią dołożył 16 trafień w 21 meczach. Powołał go wreszcie Adam Nawałka, bo miał ku temu solidne podstawy.

– Ten chłopak ma wielki potencjał i zasłużył na szansę w kadrze. Skoro strzelasz tyle bramek w Ekstraklasie, to musisz się liczyć w walce o wyjazd. Na pewno nie można oceniać jego przydatności do zespołu Nawałki po jednym meczu, bo w sumie nazbierał na ostatnim zgrupowaniu coś koło 90 minut, a w dodatku grał jako jedyny napastnik i cała drużyna nie wyglądała najlepiej – mówi nam legendarny napastnik Zagłębia, Michał Chałbiński.

Napastnik faktycznie znalazł się w kręgu zainteresowań selekcjonera, jeśli chodzi o wybór 23-osobowej kadry najlepszych polskich zawodników na najważniejszy turniej na świecie. Wielka sprawa, choć konkurencję w ataku ma sporą: Robert Lewandowski to numer jeden na swojej pozycji nie tylko w Polsce, Dawid Kownacki podbija w roli jokera Serie A, a jest przecież powracający po kontuzji Milik, jest Teodorczyk czy Stępiński, a przecież selekcjoner może ograniczyć się tylko do trzech miejsc w ataku.

Ryzyko

Tak, jak niespodziewanie zadebiutował w Ekstraklasie, tak ni stąd, ni zowąd gruchnęła wiadomość o przenosinach do Bułgarii. Konkretnie: do Łudogorca Razgrad, którego barwy reprezentuje Jacek Góralski. Kwota odstępnego wpisana w kontrakcie snajpera nie pozostawiła wyboru Zagłębiu, które musiało zadowolić się kwotą niższą od rynkowej. Mówi się o 750 tysiącach euro, „Przegląd Sportowy” donosi o milionie.

Zmienił się poza boiskiem, co wpłynęło na jego postawę na zielonej murawie.

Wybór Świerczoka można uznać za zaskakujący, choć osoba Jacka Góralskiego – któremu Łudogorec w powołaniach do kadry nie przeszkodził, a wręcz odwrotnie – pomaga ten transfer zrozumieć. Choć wielu ma wątpliwości, w tym także Chałbiński:

– Jeżeli Świerczok ma szansę wyjazdu na Mistrzostwa Świata to moim zdaniem robi błąd. Poczekałbym na jego miejscu jeszcze pół roku. Nie wiadomo, jak się zaaklimatyzuje, jak wejdzie do drużyny. Pomoże mu pewnie Jacek Góralski, ale przyjazd do nowego klubu to też jest kwestia indywidualna dla każdego zawodnika. Na pewno to ryzyko, zwłaszcza na chwilę przed tak wielką imprezą jak mundial, ale to jego decyzja – dodaje były napastnik „Miedziowych”.

Na papierze wygląda to dobrze, bo w lutym – zamiast meczu z Bruk-Bet Niecieczą czy Sandecją Nowy Sącz – czeka go starcie z wielkim AC Milanem w 1/16 finału Ligi Europy. Pytanie: czy zagra tam od początku? Gwiazdą w ataku Łudogorca jest z pewnością 31-letni reprezentant Rumunii Claudiu Keseru – król strzelców ubiegłego sezonu, a jesienią w 16 meczach ligowych zdobył 10 bramek i dołożył do tego 5 asyst. Dwukrotnie znalazł też drogę do siatki w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Na szpicy może grać też skrzydłowy Vura (14 meczów, 7 goli i 3 asysty), a trener Dimitar Dimitrov preferuje ustawienie jednym napastnikiem. O miejsce w składzie nie będzie łatwo, choć wszystko w nogach Świerczoka.

Jak bez swojego superstrzelca poradzi sobie natomiast klub z Lubina? – Zagłębie dużo straci bez Świerczoka, ale nie miało nic do gadania przy jego transferze. Dla kibiców to na pewno spora strata i żałują, że odchodzi. Wrócić ma Martin Nespor, ale to zupełnie inny typ piłkarza. Kuba ma siłę przebicia, idzie na przebój. Martin jest innym piłkarzem. Widać to choćby po statystykach – mówi Michał Chałbiński, który w ekstraklasie strzelił 75 bramek, a z „Miedziowymi” zdobył mistrzostwo kraju.

Bartłomiej Stańdo