Surowa lekcja handballu – Polki wysoko uległy Norwegii

Tego się można było spodziewać, ale nikt nie powiedział, że dzięki temu będzie mniej bolało. Aktualne mistrzynie świata i Europy udzieliły naszej reprezentacji surowej lekcji piłki ręcznej i w trzecim meczu trwającego w Niemczech Mundialu zdeklasowały Polki aż 35 do 20. Środa to kolejny dzień przerwy w turnieju, w czwartek Biało-czerwone zagrają o życie z Węgrami.

 

Uniwersytet

Pierwsza akcja meczu i dogranie do koła, druga – bramka zdobyta ze skrzydła. Trzecia – rzut z biodra z drugiej linii, czarta – kontra. Do tego od pierwszych sekund szczelna, agresywna, świetnie ustawiona obrona. Od pierwszych sekund spotkania było widać, że nasza reprezentacja gra przeciwko drużynie z innej ligi. Norweżki pokazały na czym polega szybki, nowoczesny i przede wszystkim wszechstronny handball. Nie górowały co prawda nad Polkami pod względem warunków fizycznych, ale ich siła i szybkość sprawiały, że między przygotowaniem motorycznym obu zespołów widać było przepaść. Już po kilku minutach gry rywalki wypracowały sobie przewagę trzech bramek, którą wraz z upływem czasu systematycznie powiększały. Były lepsze w każdym elemencie wykonywanego rzemiosła i ani na chwilę nie straciły kontroli nad wynikiem. Tak grającej Norwegii nie jest w stanie pokonać chyba żadna ekipa startująca na tym turnieju. Skandynawki potwierdziły dlaczego są głównymi pretendentkami do bronionego przez nie same tytuły sprzed dwóch lat…

Jeśli się uczyć, to od najlepszych

Leszek Krowicki na początku rzucił na parkiet wszystkie siły, ale szybko zorientował się, że na punkty i sprawienie sensacji nie ma najmniejszych szans. Postanowił mecz przeciwko silnemu przeciwnikowi potraktować szkoleniowo.

 – Wynik nas w tej chwili nie interesuje, gramy swój handball, koncentrujemy się na obronie – powiedział do swoich podopiecznych opiekun naszej kadry podczas jednej z przerw na żądanie.

“Wynik nas w tej chwili nie interesuje, gramy swój handball, koncentrujemy się na obronie” mówił podczas jednego z time-outów Leszek Krowicki swoim podopiecznym / fot. PressFocus

Czy Polki broniły tak, jak wymagał tego od nich selekcjoner? Wątpliwe, bo nasza defensywa po raz kolejny była dziurawa jak szwajcarski ser. W trzech meczach Polki straciły już 94 bramki, co daje średnio 32 gole przepuszczone na spotkanie. Do bramkarek, Weroniki Gawlik i Adrianny Płaczek absolutnie nie możemy mieć pretensji, do ich koleżanek z pewnością większe. Chociaż trzeba przyznać, że dziś naprzeciwko nich stanęły wyjątkowo dobrze dysponowane rywalki. Być może to, co nie podziałało dziś, zafunkcjonuje lepiej za dwa dni?

Leszek Krowicki dał też szansę zmienniczkom, w większym wymiarze czasowym sprawdził kilka dziewczyn, a pierwszą szansę pokazania się kibicom na tej imprezie dostała Aleksandra Zych. I leworęczna rozgrywająca Vistalu Gdynia jest chyba największą wygraną i jednym z niewielu pozytywów tego wysoko przegranego meczu. Zmienniczka nienajlepiej radzącej sobie w tym turnieju Moniki Kobylińskiej wyróżniała się w szeregach polskiego zespołu, „siedział” jej rzut, co dało jej cztery trafienia, najwięcej wśród Biało-czerwonych. Czy dostanie więcej szans w czwartkowym meczu z Madziarkami? Zobaczymy.

Aleksandra Zych, jeden z niewielu jasnych punktów naszej reprezentacji Polski w meczu z Norwegią /fot. PressFocus

Wóz albo przewóz

Sytuacja w grupie jest dla Polek w tym momencie arcytrudna. Pozostałe wyniki naszej grupy też nie układają się po naszej myśli, ponieważ Szwedki wygrały czterema bramkami z Czeszkami, co oznacza, że gdyby te drużyny oraz nasza w końcowym rozrachunku zdobyły taką samą liczbę punktów, w małej tabelce bezpośrednich starć najniżej stoi w tej chwili reprezentacja Biało-czerwonych. Nasza drużyna spadła też na piątą pozycję w grupie, ale to akurat było do przewidzenia – nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekiwał dziś cudu w meczu z Norwegią.

Na szczęście wszystko wciąż w naszych rekach, nogach, głowach i sercach. „Wystarczy” wygrać z Węgrami… Wówczas jeszcze można zakończyć fazę grupową nawet na drugim miejscu, chociaż rozpisanie tak optymistycznego wariantu to wyższa matematyka. Istotny będzie też wynik konfrontacji Czeszek z Węgierkami w ostatniej serii gier. Na dzień dzisiejszy należy jednak powiedzieć wprost – ewentualna czwartkowa porażka praktycznie pozbawia nas szans na fazę pucharową. Natomiast zwycięstwo prawie na pewno oznacza grę dalej, przy założeniu, że w ostatnim meczu pokonamy outsidera z Argentyny. Tak więc czekamy na rozwój wydarzeń. I niezmiennie trzymamy kciuki.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

 

Komentarze