Strachu zaczyna przygodę z MMA. Jak radzili sobie debiutanci?

Dokładnie 8 lat temu, 11 grudnia 2009 roku swój debiut w federacji KSW, czym - zdaniem wielu - rozpoczęła się nowa era w historii polskiego MMA. Pudzian zdecydowanie wygrał z Marcinem Najmanem, a tamto wydarzenia odbiło się w naszym kraju ogromnym echem. Strongman zmienił dyscyplinę sportu i pokazał, że mieszane sztuki walki nie są tylko dla zawodników, którzy wywodzą się z judo lub zapasów.

Dokładnie 8 lat temu, 11 grudnia 2009 roku, swój debiut w federacji KSW zaliczył Mariusz Pudzianowski, czym – zdaniem wielu – rozpoczęła się nowa era w historii polskiego MMA. Pudzian zdecydowanie wygrał z Marcinem Najmanem, a tamto wydarzenia odbiło się w naszym kraju ogromnym echem. Strongman zmienił dyscyplinę sportu i pokazał, że mieszane sztuki walki nie są tylko dla zawodników, którzy wywodzą się z judo lub zapasów.

W rozmowie z Łukaszem Jurkowskim, naszym redakcyjnym kolegą, zapytałem właśnie o Pudziana i jego debiut w KSW. Wtedy Juras odpowiedział w ten sposób:

„Ja zawsze powtarzałem, że KSW należy podzielić na okres przed Pudzianem i po debiucie Pudziana. Do dyscypliny, które miała i tak bardzo dobre wyniki oglądalności dołączył człowiek, który był w Polsce uwielbiany. Pięciokrotny mistrz świata Strongman, wzór do naśladowania dla wielu młodych ludzi i bohater każdego niedzielnego popołudnia, kiedy to wielu Polaków gapiło się w telewizor i podziwiało jak Mariusz wygrywa kolejne zawody. Przed Pudzianem KSW oglądało 2 miliony kibiców, a podczas jego walki z Marcinem Najmanem tych fanów było ponad 6 milionów. Na starcie potroił oglądalność, co było ogromnym sukcesem. To otworzyło wiele furtek dla polskiego MMA i tak naprawdę poruszyło całą konkiunkturę, która sprawiła, że dziś KSW jest tu, gdzie jest. Strzał w dziesiątkę, znakomity ruch marketingowy, który spowodował, że kibice wszechstylowej walki wręcz nie tylko lubili oglądać jak dwóch wojowników walczy w klatce, ale i mieli swojego bohatera. Wielkiego bohatera.”

https://twitter.com/martinksw/status/940132568741052416

Potem coraz więcej zawodników decydowało się występować w MMA. Jak radzili sobie późniejsi debiutanci? Gdzie są dzisiaj i jak wyglądały ich kariery?

Zacznijmy od Popka, czyli Pawła Raka, choć w biorąc pod uwagę kolejność jest on jednym z zawodników w naszym zestawieniu, którzy późno debiutowali na polskich galach. Popek miał być dla KSW naturalnym zastępcą Pudziana lub osobą, która będzie pomagała federacji wypełniać hale. W pierwszym starciu skrzyżował pięści właśnie z Pudzianem i przegrał z kretesem. Podczas KSW 39 zmierzył się z Robertem Burneiką i zdecydowanie zwyciężył. Podczas 41. gali będzie rywalem bohatera tego tekstu, czyli Tomasza Oświęcimskiego. Jego obecny rekord w KSW: 1-1. Czy w Katowicach zanotuje drugie zwycięstwo pod szyldem federacji?

Popek jest koniem pociągowym KSW / FocusPress

Robert Burneika stoczył trzy pojedynki (dwa zwycięstwa, jedna porażka), choć – jak wielokrotnie przyznawał – nigdy nie trenował MMA. Praktykował siłownię, „pompował bicki”, był „hardkorowy”, ale nigdy nie chodził na matę i nie wylewał na niej hektolitrów potu. Jego treningi ograniczały się do kopania w kaktusy na Teksasie, co było sporą pożywką dla internautów. W debiucie pokonał Marcina Najmana, który miał o sobie wtedy ogromne mniemanie. Prawdopodobnie więcej nie zobaczymy go już w oktagonie.

Robert Burneika w MMA stoczył trzy pojedynki

Dawid Ozdoba w tym towarzystwie nie wygląda imponująco, ale to również gość, który potrzebował wrażeń i chciał je odnaleźć w klatce. Stoczył jeden pojedynek, który przegrał z Robertem Burneiką. Co ciekawe, został zdyskwalifikowny za… brak chęci do walki i uciekanie. Cały czas Ozdoba przebąkiwuje o powrocie do MMA, ale chyba – jak to mawia młodzież – #nikogo.

Szymon Kołecki, to freak, który wywodzi się stricte ze sportu i w podnoszeniu ciężarów osiągał możliwie najwyższe laury, gdyż w Pekinie zdobył złoty medal. Teraz występuje na galach PLMMA oraz organizowanych przez Tomasza Babilońskiego i jest koniem pociągowym całej federacji. Waga ciężka rządzi się swoimi prawami, ale Kołecki wygląda naprawdę solidnie. Do tego dużo pokory, ambicji, ciężkiej pracy – to może się udać. Były sztangista może namieszać na krajowym podwórku.

Czy Szymon Kołecki zrobi w MMA spektakularną karierę? / PressFocus

Paweł Trybała szerszej publiczności dał się poznać jako uczestnik popularnego reality show „Warsaw Shore” i dzięki swoim umiejętnościom, z których w programie zasłynął zainteresowały się nim różne polskie federacje MMA. Do tej pory występował na PLMMA, od przyszłego roku będzie już występował w Fight Exclusive Night. Jego obecny rekord to trzy zwycięstwa i trzy porażki. Ma dopiero 26 lat i spore szanse na dalszy rozwój.

Gabriel Al-Sulwi, czyli „Arab” ma na razie jeden zawodowy pojedynek, który w połowie października stoczył w federacji FEN. Arab pewnie wygrał i pokazał się z bardzo dobrej strony, więc pewnie zobaczymy go jeszcze w klatce. Z FEN podpisał kontrakt na trzy walki, więc jeżeli nie będzie to kolidowało z jego karierę muzyczną, to całkiem niedługo możemy spodziewać się kolejnych startów.

Arab we Wrocławiu pokonał Bartłomieja Brzezińskiego, czyli „Rubiego”. Brzeziński odgrażał się, że pierwszy w historii FEN freak-fight na pewno wygra, ale ostatecznie zbyt wiele na macie nie pokazał. Pewnie go jeszcze zobaczymy, ale czego się po nim spodziewać?

Adama Niedźwiedzia nie można rozpatrywać w kategorii freak’u, ale swoją popularność na pewno zawdzięcza programowi „Top Model”. Jego profil na Instagramie śledzi ponad 130 tysięcy followersów, co zawdzięcza właśnie dzięki temu – w klatce pięć razy wygrał i trzy razy przegrał. Czy zrobi karierę w MMA? Ma na to papiery, gdyż jest posiadaczem brązowego pasa w brazylijskim jiu-jitsu. Póki co mimo wszystko bardziej celebryta, ale damy mu czas – za kilka dni zdmuchnie urodzinowe świeczki dopiero po raz 24.

Akop Szostak, czyli trener personalny i znany kulturysta, swego czasu również próbował sił w klatce. Stoczył jak do tej pory cztery pojedynki – dwa wygrał i dwa przegrał. Prawdopodobnie do oktagonu więcej nie wyjdzie, gdyż na FEN 14 uległ Martinowi Chudejowi. Problemem w jego przypadku były warunki fizyczne. W wadze ciężkiej nie mierzył nawet 180 cm – to mało. Do tego przez porażki mógł stracić wiele na swoim nieskazitelnym wizerunku w branży fitness.

„Jestem wielkim fanem MMA, uwielbiam to trenować, lubię się bić. Jednak chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy. Nie każdy wielbiciel MMA musi bić się zawodowo. Trenuje naprawdę ciężko, dawałem z siebie tak dużo, że każdy trener z którym miałem styczność, zawsze mocno mnie szanował, bo widział ile serca wkładałem w to wszystko. Jednak niestety jestem kurduplem, mającym 172 cm wzrostu z kawałem mięsa. Nie oszukujmy się. Z moim wzrostem musiałbym walczyć w 66kg, a moja obecna waga wynosi 100 kg.”

Tyberiusz Kowalczyk początkowo walczył w FEN, teraz ma kontrakt z KSW. Po trzech zwycięstwach z rzędu zmierzył się z Mariuszem Pudzianowskim, ale przegrał. Jaka teraz czeka go przyszłość? Na pewno nie powrót do rywalizacji w Strong Man. Czy KSW? Pewnie tak, ale na ten moment nie jest wiadomo, kiedy zobaczymy go ponownie w klatce.

Jak potoczą się losy Tomasza Oświęcimskiego? Czy popularny aktor wygra? Czy pokona Popka? Czy w jego wykonaniu będzie to tylko epizod, czy może jednak coś więcej? Czy zrobi karierę? KSW 41 w Katowicach już 23 grudnia.

 

Jakub Borowicz

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem