W PlusLidze gra już tylko trzech graczy mających w kolekcji srebrny medal mistrzostw świata z 2006 roku. Najstarsi z tego tercetu – środkowi Wojciech Grzyb i Daniel Pliński – zmierzą się w środę w Gdańsku w meczu o niebagatelnym znaczeniu dla końcowej klasyfikacji PlusLigi.

Od wspaniałego dla Polski mundialu w 2006 roku, który prawdziwie rozpoczął w naszym kraju boom na siatkówkę, upłynęło już ponad 11 lat. Z roku na rok w grze pozostawało coraz mniej siatkarzy, którzy wtedy wzruszali całą Polskę. Po sezonie 2016/2017 kariery skończyło trzech kolejnych – Paweł Zagumny i Piotr Gacek objęli administracyjne stanowiska w Onico Warszawa, zaś Michał Winiarski został asystentem trenera Roberto Piazzy w PGE Skrze Bełchatów.

Na placu boju pozostała tylko czwórka dinozaurów.

Z radarów zniknął nieco Łukasz Żygadło. 38-letni rozgrywający od 2015 roku występuje w irańskim Sarmayeh Bank Teheran i polscy kibice mają okazję obserwować go tylko raz na jakiś czas. W PlusLidze zostało więc tylko trzech wspaniałych.

Najmłodszy z tego grona Mariusz Wlazły w tym roku skończy 35 lat. Wciąż jest ikoną Skry i nikt chyba nie wyobraża sobie tego zespołu bez niego.  Dwóm starszym – 37-letniemu Wojciechowi Grzybowi i prawie 40-letniemu Danielowi Plińskiemu – też nikt nie waży się zaglądać w metryki i namawiać do zakończenia kariery. Obaj z powodzeniem radzą sobie na środku, odpowiednio w Treflu Gdańsk i Indykpolu AZS Olsztyn. W środę weterani staną naprzeciw siebie i powalczą o bardzo istotne trzy punkty.

Trefl Gdansk – Asseco Resovia Rzeszow/ PressFocus

Grzyb w tym sezonie ma nie lada konkurencję do występów w wyjściowej szóstce trójmiejskiej ekipy. Pewniakiem na środku jest Piotr Nowakowski, dobre mecze rozgrywał Amerykanin Daniel McDonnell, a i młody Patryk Niemiec nie chce godzić się z rolą zagrywającego i naciska starszych kolegów. Weteran nie gra w każdym spotkaniu, ale kiedy już pojawia się na boisku, imponuje doświadczeniem, siłą i kondycją. W Gdańsku śmieją się, że spośród wszystkich graczy Trefla to właśnie on, mimo zaawansowanego jak na sportowca wieku, jest najzdrowszy. W tym sezonie wystąpił w 53 setach, średnio w każdym meczu zdobywając sześć punktów.

Już w środę może wskoczyć do najlepszej piątki w historii Polskiej Ligi Siatkówki pod względem posłanych asów serwisowych.

Do piątego w tej klasyfikacji Radosława Rybaka (nie gra w PlusLidze od 2011 roku, zdążył już być prezesem Espadonu Szczecin, a obecnie wznowił karierę… na Islandii) traci tylko jedno oczko. Brakuje mu też 104 punktów zdobytych blokiem, by wskoczyć na podium wszech czasów w tej klasyfikacji. Brzmi nierealnie? Grzyb twierdzi, że zamierza rozegrać 20 pełnych sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ten jest jego 18., więc nie można wykluczyć, że i ten cel uda mu się zrealizować.

Jastrzebski Wegiel – Indykpol AZS Olsztyn / PressFocus

Najwięcej bloków w historii Polskiej Ligi Siatkówki wykonał z kolei Daniel Pliński. Pochodzący z Pucka środkowy tym elementem zdobył już 1190 punktów i nie ma szans, by w najbliższej dekadzie ktoś strącił go z tronu. Tym bardziej, że „Plina” wciąż imponuje formą. Mimo że jego konkurentami do występów na środku w Indykpolu AZS Olsztyn są Jakub Kochanowski, nadzieja reprezentacji Polski, a także solidny ligowiec Miłosz Zniszczoł, weteran ani myśli oddawać im pola. W swoim 18. sezonie w PLS wystąpił już w 82 setach, w każdym meczu dając swojej drużynie średnio 5,26 punktu.

Który z nich wyjdzie zwycięsko ze środowego starcia?

Mecz Trefla z Indykpolem AZS może mieć ogromne znaczenie dla obu drużyn w kontekście awansu do fazy play-off. W lepszej sytuacji są gdańszczanie, których czwarta pozycja w tej chwili wydaje się niezagrożona. Mają cztery oczka przewagi nad piątą Asseco Resovią i siedem nad szóstym zespołem z Olsztyna. Akademicy balansują na granicy, bo o medale powalczy właśnie sześć ekip, a podopieczni Roberto Santillego mają tyle samo oczek od siódmego Jastrzębskiego Węgla i tylko o jedno więcej niż ósme Cuprum Lubin. Co więcej, trzy z pięciu ostatnich meczów drużyn z Gdańska i Olsztyna kończyły się tie-breakami.

Myślę, że gdybyśmy w środę grali z Olsztynem kolejny tie-break, to bym się cieszył, ponieważ ten ostatni mecz Indykpolu z Asseco Resovią był naprawdę bardzo dobry i pewnie wygrany przez olsztynian. Jeśli mógłbym w ciemno wziąć pięciosetową walkę rozstrzygniętą na naszą korzyść, to nie zastanawiałbym się długo – zapowiada Grzyb.

Czy zespoły ponownie podzielą się punktami? Początek meczu w Ergo Arenie o godz. 20.30. Transmisja w Polsacie Sport.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem