Spóźnione Mikołajki – fatalna Legia dostała w prezencie 3 punkty zamiast rózgi

Jeśli mistrz kraju i wicelider tabeli przez blisko 90 minut meczu gra z przewagą jednego piłkarza, w tuż przed przerwą zdobywa bramkę z rzutu karnego, w drugiej połowie można, a nawet należy oczekiwać od niego pewnego, okazałego zwycięstwa. Nie tak jednak wyglądał scenariusz drugiej odsłony meczu Piasta z Legią. Piłkarze Romeo Jozaka sięgnęli ostatecznie po komplet punktów, ale w żenującym stylu.

Prezent po raz pierwszy

Piłkarze Piasta przed meczem zapowiadali, że zamierzają urwać punkty faworytowi i pierwsze fragmenty spotkania potwierdzały tylko intencje gospodarzy. Kilka przejętych w środkowej strefie boiska piłek oraz dośrodkowania na głowę dobrze dysponowanego w ostatnich tygodniach Michala Papadopulosa pokazały, że mistrza kraju czeka w Gliwicach niełatwa przeprawa. Większość planu taktycznego Waldemara Fornalika na ten mecz wzięła jednak w łeb już w 5 minucie gry, kiedy do prostopadle zagranej piłki ruszyli Jarosław Niezgoda oraz Jakub Szmatuła. Pierwszy przy futbolówce zameldował się napastnik Legii i został sfaulowany przez golkipera gliwiczan. Sędzia Szymon Marciniak nie miał wątpliwości, bo mieć ich po prostu nie mógł. Czerwona kartka. Na murawę w miejsce aktywnego na początku meczu Aleksandra Jagiełły, wychowanka…stołecznej drużyny, wszedł rezerwowy bramkarz gospodarzy, Dobrivoj Rusov.

Kluczowy koment spotkania – czerwona kartka dla bramkarza Piasta, Jakuba Szmatuły. To była dopiero 5 minuta gry…/ fot. PressFocus

Prezent po raz drugi

Jak wydarzenie to wpłynie na obraz gry łatwo można było się domyślić. Miejscowi cofnęli się na własną połowę boiska i skoncentrowali się na obronie, licząc na kontry i stałe fragmenty gry. Piłkarze Piasta co prawda zdołali kilkakrotnie wyjść spod pressingu rywala za pomocą kilku szybkich podań, ale atakowali zbyt małą liczbą zawodników, żeby sprawić problemy Legii. Ta z kolei spokojnie zbierała w środku boiska piłki wybijane z defensywy drużyny z Gliwic i powoli, wręcz flegmatycznie rozgrywała atak pozycyjny, czekając na błąd rywala. Kilka ciekawych podań zaprezentował Moulin, Rusova strzałami z dystansu próbował zaskoczyć Hamalainen, ale wymiernych skutków nie przynosiło to żadnych. I gdy wydawało się, że pierwsza połowa spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, w ostatniej minucie Patryk Dziczek „skrobnął” Michała Kopczyńskiego po ścięgnie Achillesa, ten przewrócił się w polu karnym, a Szymon Marciniak wskazał na „wapno”. Do Legii po raz drugi w tym meczu uśmiechnęło się szczęście, chociaż wcześniej nie zrobiła zbyt wiele, żeby mu dopomóc. Strzał Guilherme do szatni z jedenastu metrów ustalił wynik do przerwy na 0:1.

Guilherme zdobywa jedynego gola spotkania / fot. PressFocus

Niespodziewana zamiana miejsc

Po zmianie stron lepsi byli gospodarze. Tak, to Legia wciąż grała w przewadze i prowadziła jedną bramką, ale zamiast zabić mecz drugim trafieniem, pozwoliła Piastowi wrócić do gry. Po upływie godziny harującego i walczącego o górne piłki posyłane do przodu Papadopulosa zmienił Maciej Jankowski, który wprowadził wiele ożywienia w poczynania gospodarzy, a piłkarze Waldemara Fornalika, nie mając nic do stracenia, przeszli do ofensywy. Najpierw jakby z lekką dozą nieśmiałości, z minuty na minutę coraz odważniej zapędzali się pod pole karne Arkadiusza Malarza. Zaczęło się od kilku stałych fragmentów gry, ale gdy gliwiczanie zobaczyli jak pasywni są goście, zaatakowali większą liczbą zawodników. Końcowy kwadrans wyglądał tak, jakby to Piast prowadził 1:0 i miał przewagę jednego gracza w polu, a nie Legia. Podczas tych kilkunastu minut miejscowi wykreowali sobie więcej dogodnych sytuacji do strzelenia gola niż mistrz Polski w całym meczu. Niewiele brakowało, a Wojskowi zostaliby ukaraniu za swoją bierną postawę, ponieważ wyrównać mogli między innymi Mak, Vassiljev, Jankowski czy Gojko. Co prawda w 6 minucie doliczonego czasu gry sytuację sam na sam z Rusovem miał Michał Kucharczyk, ale w zasadzie była to jedyna klarowna okazja, jaką na przestrzeni całego meczu stworzyli sobie warszawianie. Komplet punktów jedzie do stolicy, chociaż moralnymi zwycięzcami tego meczu mogą czuć się gospodarze.

Komplet punktów to jedyny powód do zadowolenia dla trenera Legii, Romeo Jozaka… / fot. PressFocus

Jeszcze jeden…

…jedyny mecz w tym roku rozegrają piłkarze jednej i drugiej drużyny. Legia przed własną publicznością zmierzy się z Wisłą Płock i będzie musiała sobie poradzić bez zawieszonych za kartki Michała Pazdana i Macieja Dąbrowskiego. Na swoje szczęście, przed własną publicznością mistrz Polski gra dużo lepiej niż na wyjazdach, a drugi raz takiego szczęścia jak dziś podopieczni Romeo Jozaka mogą już po prostu nie mieć. Piast natomiast w Kielcach zagra z Koroną, która dziś została zdeklasowana przez Jagiellonię Białystok. Zobaczymy, w jaki sposób gliwiczanie odczują grę w osłabieniu przed blisko 90 minut dzisiejszego spotkania. Bo jeśli ich postawa będzie równie dobra, jak w końcówce meczu z Legią, to do stolicy województwa świętokrzyskiego na pewno wybiorą się po komplet punktów.

*

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem