Sporty walki: Coraz więcej złej krwi. Popek następcą Pudziana?

Gdy podczas pierwszego spotkania obaj Panowie wyszli wspólnie na podest w warszawskich “Złotych Tarasach” kibice byli ciekawi, jak na siebie zareagują. Jakie będą pierwsze spojrzenia i czy emocje, które całemu zajściu towarzyszyły, nie przeniosą się na głównych bohaterów kolejnej edycji KSW. Złej krwi nie było, zawodnicy tonęli sobie w objęciach i z pełną kurtuazją wypowiadali się o zaletach rywala.

Popek, który dopiero raczkuje w nowym, hermetycznie zamkniętym gronie dobrze wkupił się w łaski kibiców wszechstylowej walki wręcz. Z czasem staje się jednak bardziej pewny siebie i coraz częściej w pojedynczych wypowiedziach zaczepia Pudziana, dla którego sam pojedynek będzie czymś, z czym spotyka się po raz pierwszy w dotychczasowej karierze.

Dlaczego? Bo od pamiętnej gali KSW XII, w której Pudzianowski zdemolował Najmana, były mistrz świata Strong Man był przez całe środowisko traktowany z przymrużeniem oka. Wszyscy wiedzieli, że Pudzian jest najzwyczajniej w świecie potrzebny organizacji, by ta stała się najpopularniejszą w Europie. Kolejni rywale byli dobierani dla Mariusza w ten sposób, by mógł on nie tylko się rozwijać sportowo, ale i marketingowo nie ucierpiało na tym dobre imię całej federacji.

Dziś optyka się zmienia, bo Pudzian z człowieka, który miał zapełniać hale, stał się zawodnikiem, który do oktagonu 3 grudnia wyjdzie jako faworyt. Jako pełnoprawny członek organizacji, wiodąca postać polskiego MMA. Jako osoba lubiana, ceniona, która od kilku ładnych lat jest stałym punktem polsatowskich gal. Zmierzy się z człowiekiem, który w swojej przeszłości sport traktował jako odskocznię od codziennych zajęć i któremu do poczucia pełnego spełnienia jest on potrzebny jak piasek na pustyni.

pudzian-vs-popek_piatka-laczy-nas-pasja

Obserwując rozwój mieszanych sztuk walki w naszym kraju i śledząc światowe trendy największych organizacji na świecie dochodzimy do wniosku, że ktoś taki jak Popek może być KSW potrzebny. O ile w przypadku Pudziana mieliśmy do czynienia z obustronną korzyścią, o tyle przy obecnym układzie może zyskać jedynie KSW. Sam pomysł zorganizowania walki z udziałem rapera to bardziej sposób na potrzymanie popularności federacji, niż zabieg mający na celu podwyższenie poziomu sportowego.

W jednym z wywiadów temat Popka poruszył nasz bloger, czyli Łukasz “Juras”  Jurkowski. Rozmowa miała miejsce w czerwcu tego roku. Oto fragment:

“Popek promocyjnie wciągnie w KSW wszystkich swoich wyznawców, tę całą gimbazę, która się jara nim jako człowiekiem. To są dziesiątki tysięcy ludzi. Fonomen.”

Pytanie, jak w nowej sytuacji odnajdzie się Pudzian? Jak odnajdzie się w oktagonie będąc na przeciw człowieka, który jest równie popularny jak on? Między zawodnikami coraz częściej dochodzi do potyczek słownych, a prowokującym zazwyczaj jest ten, który dopiero niedawno dołączył do swoich nowych kolegów. Jeśli Mariusz wygra, to na Raka może wylać się lawina hejtu. Jeśli raper zdoła jednak pokonać bardziej doświadczonego kolegę, to najprawdopodobniej zostanie nowym Pudzianem ciągnącym promocyjnie KSW za uszy.

 

 

Zdjęcia: sport.se.pl/ Sebastian Rudnicki

Komentarze