Sport, czyli porozumienie ponad podziałami

Często wiele osób z pogardą mówi o sportowcach. Czy to piłkarz, pięściarz czy skoczek narciarski, to dla niektórych tylko jakiś tam zawodnik. Jakoś się tak przyjęło, że bardziej szanujemy uczonych, lekarzy czy artystów. Zastanówmy się jednak, czy w obecnych czasach, to właśnie sportowcy nie są najlepszymi ambasadorami kraju na międzynarodowej arenie?

Polityków nikt nie szanuje. No przynajmniej niewiele osób. I słusznie. Trudno podziwiać przecież osoby, dla których najważniejszym dobrem jest tylko własny portfel. Nasz kraj jest politycznie podzielony. Chociaż wielu myli się, jeśli rozgranicza taki podział tylko między zwolenników dwóch partii. Jest też spora grupa, która ma ich wszystkich w dupie.

My jesteśmy dumni z Lewandowskiego, Żyły, Bukowieckiego czy Fonfary. To oni są dla nas dobrem narodowym, a nie ta banda politycznych złamasów. Obojętnie do jakiej partii należą. To właśnie sportowcy, jako jedyni potrafią łączyć, a nie dzielić. Dzięki nim Polacy potrafią się solidaryzować.

Żaden działacz partyjny nie wpłynąłby na to, że tyle osób podczas ostatniego Euro 2016 we Francji miało wywieszone polskie flagi. Gdy Polacy wybiegali na murawę podczas tego turnieju, to na ulicach miast było pusto. Wszyscy trzymali kciuki, bez względu na płeć, wiek, orientację seksualną czy upodobania polityczne.

To był główny temat rozmów ludzi na ulicach, w sklepach czy miejscach pracy. Podobnie jak ostatnie sukcesy polskich skoczków, czy może w trochę mniejszym stopniu lekkoatletów. A pamiętacie co się działo, jak odbywały się mistrzostwa świata w siatkówce w naszym kraju? Wszyscy wspierali siatkarzy i ponieśli ich do zdobycia złotego medalu.

Sport jest piękny. Oczywiście zdarzają się „czarne owce” – jak wszędzie. Jednak w porównaniu do polityki, to jest najczystsza dziedzina życia. Nie dajmy się zwariować, że jak jesteśmy kibicami, to jesteśmy ludźmi „gorszego sortu”.

Nie pozwólmy, żeby wmawiano nam, że kibicowanie jest dla ludzi mało inteligentnych. To właśnie kibice potrafią wykazać się niesamowitą solidarnością. Tyle mówi się niedobrego o „kibolach”, a te zwalczające się grupy, jeśli jest wyższa konieczność, to potrafią się wspierać.

To wszystko dlatego, że to jest tylko lub AŻ sport. Jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaka nam pozostała w tym brudnym świecie.

Komentarze