Słyszycie to? Wrócił Janowicz!

Udanie zmagania w Wimbledonie rozpoczął Jerzy Janowicz. W pierwszej rundzie Polak pokonał w czterech setach Denisa Shapovalova i pewnie zameldował się w drugiej fazie turnieju. Więcej niż o samym triumfie na kortach w Londynie mówi się jednak po raz kolejny o zachowaniu Janowicza tuż po meczu. Dziennikarze tłumnie stawili się w sali konferencyjnej, by posłuchać, co ma do powiedzenia najlepszy polski tenisista. Problem w tym, że “Jerzyk” nawet nie rozpoczął swojej przemowy, gdyż nie pasowała mu obecność jednego z dziennikarzy.

Janowicza można albo kochać, albo nienawidzić. Jednego, czego na pewno nie można mu odmówić, to charyzmy. Podczas gdy wielu sportowców jest bezpłciowych, pozbawionych własnego “ja”, “Jerzyk” już od kilku lat demonstruje światu swoje oblicze i nie gryzie się w język, gdy tylko coś nie idzie po jego myśli. Generalnie lubię charakternych sportowców, którzy nie boją się powiedzieć czegoś więcej, niż tylko oklepane i znane wszystkim słowa, nie mające żadnego sensu. Wolę tych, których zdania są analizowane, a cytaty budzą refleksję i zachęcają do dyskusji.

Gdy w internecie pojawiła się informacja o tym, że Janowicz wyszedł z konferencji prasowej, od razu pojawiły się dwie teorie. Pierwsza, w której tenisista był krytykowany i po raz kolejny zarzucano mu niewłaściwe zachowanie, a druga, która faktycznie zakładała, że Polak w przeszłości został skrzywdzony przez dziennikarza i – tu zlepek wpisów z Twittera – ” który zachował się jak świnia, nie po ludzku”, a Janowicz zareagował w sposób właściwy nie chcąc rozmawiać w jego towarzystwie.

Z własnymi osądami musiałem się wstrzymać, bo nie znam tego środowiska. Nie mam zzakulisowych informacji, nie potrafię ocenić, czy faktycznie to Janowicz wyolbrzymia, czy może dziennikarz zachował się niewłaściwie i – przykładowo – nazwał kiedyś naszego tenisistę “patałachem”, obraził jego rodzinę, zrobił mu świństwo i o co faktycznie “Jerzyk” mógłby się gniewać.

Sytuacja wyjaśniła się wieczorem, gdy Janowicz wrzucił na swoim profilu na Facebook’u link do wywiadu, którego po całym zajściu udzielił portalowi www.interia.pl. Spodziewałem się, że będzie tam dużo wypowiedzi, które w bardzo (bardzo, bardzo) złym świetle przedstawią tego słynnego od jakiegoś czasu dziennikarza i zostanie postawiony mu zarzut, wobec którego nie można przejść obojętnie. Oto fragment:

“Po dwóch ciężkich meczach na Torwarze, gdzie przegraliśmy całe spotkanie z Chorwacją 1-3 po tym, jak przegrałem w pięciu setach mecz z Marinem Ciliciem, choć wcześniej prowadziłem w setach 2-0. To był bardzo zacięty mecz i mógł się skończyć równie dobrze w drugą stronę, bo to nie było tak, że dostaliśmy łomot, tylko to był mecz bardzo bliski. I nagle na konferencji pada pytanie ze strony człowieka, którego dobrze znam: czy nie jesteście za słabi na Grupę Światową? To było pytanie niezwykle krzywdzące, tym bardziej po takim zaciętym meczu. I to w sytuacji, kiedy występ w Pucharze Davisa jest dla każdego z nas bardzo wyczerpujący, jest wtedy większa presja na zawodnikach, oczekiwania i każdy z nas na korcie daje z siebie absolutnie wszystko. Naprawdę czasami trzeba zrozumieć drugiego człowieka, a nie kogoś mieszać z błotem tylko po to, żeby napisać artykuł, który będzie bardzo klikany.”

Czytamy dalej: – Jeśli wiem, że od 2013 roku, do dzisiaj, ta osoba cały czas mnie krytykuje i wypisuje na prywatnych profilach facebookowych o mnie jakieś dziwne, niesympatyczne rzeczy, to ja takiej osoby po prostu nie akceptuję i nie mam ochoty z taką osobą rozmawiać. Myślę, że podobnie postąpiłby każdy rozsądny człowiek, jeśli by ktoś go ciągle prowokował, źle mu życzył, pisał dziwne rzeczy, to nie prowadziłby z osobą jakiejkolwiek rozmowy, czy to prywatnej, czy biznesowej. Takich ludzi chce się unikać, dlatego moja dzisiejsza prośba od samego początku była dość jasna. Była zwykłą prośbą ludzką, czy mógłby po prostu opuścić press room.

I dalej: – Dlatego to była zwyczajna prywatna prośba. Jeśli dwóch facetów ma jakiś problem, to ja jeśli bym kogoś nie tolerował – a on nie toleruje mnie jako dziennikarz – to na pewno bym się na siłę nie wpychał do press roomu. Jeśli ktoś by skierował taką prośbę do mnie, to bym po prostu wyszedł i sprawa by była zamknięta. Ale on z uśmiechem powiedział mi, że nie ma zamiaru wyjść. Może jestem specyficzną osobą, bo nie interesuje mnie krytyka ze strony osób, których nie znam, nigdy na oczy nie widziałem i pewnie nie zobaczę. Ale jeśli w taki sposób – moim zdaniem nieuzasadniony – krytykuje mnie ktoś, kogo znam, kto obracał się w moim towarzystwie, siedział z nami przy obiedzie czy kolacji. Jeżeli taka osoba nagle zaczyna mnie mieszać z błotem, no to jest to bardzo bolesne. Nie wiem z czego to wynika i nie potrafię tego zdefiniować, ale pomiędzy sportowcami a dziennikarzami, ale też chyba zwykłymi ludźmi, wytwarza się jakaś taka wrogość. Jak dla mnie jest zdecydowanie za dużo zawiści, zdecydowanie za dużo zazdrości, a żyłoby się nam wszystkim Polakom lepiej, gdybyśmy się wzajemnie tolerowali i nie podkładali kłód pod nogi. To na pewno nikomu nie pomaga w sympatycznym życiu sobie.

– Czy nie jesteście za słabi na Grupę Światową?  O takie pytanie pogniewał się Janowicz na dziennikarza i to był moment, który popsuł relacje obu panów. Potem redaktor mieszał naszego tenisistę z błotem przy każdej nadarzającej się okazji, a “Jerzyk” raz za razem nie mógł odgonić się od natrętnego ratlerka, który podgryza go za nogawkę od spodni i nie dawał spokoju.

I teraz należy zadać sobie jedno pytanie: Czy Janowicz trochę nie przesadza? Czy nie powinien olać dziennikarza, po prostu nie przejmować się nim lub podać go do sądu za zniesławienie i wypisywanie głupot? Czy obrażanie się i manifestowanie przy wszystkich swojego braku sympatii względem kogoś jest w tej sytuacji na miejscu?

Od razu w tej sytuacji przypomina mi się śp. Paweł Zarzeczny, który sam wielokrotnie krytykował sportowców i mówił im prawdę prosto w oczy. Młodych dziennikarzy uczulał, że nia mają przejmować się tym, że “jeden z drugim mają muchę w nosie.” Tu jego cytat:

“Wy się nie macie podobać piłkarzom, czy trenerom. Wy się macie podobać czytelnikom, bo to oni składają się na wasze pensje. A jak się jakiś piłkarz jeden obrazi, to licząc, że w Polsce jest trzysta tysięcy piłkarzy, to jeszcze wam zostaje 299 999 nieobrażonych.”

I teraz pytanie: Czy nie lepiej by było, gdyby Janowicz porozmawiał po prostu z całą resztą dziennikarzy, którzy przyszli na konferencję prasową? Tak przynajmniej powinno to wyglądać zdaniem Zarzecznego.

 

Alves nie gadał z dziennikarzem, ale zostawał na konferencji

W podobnej do Janowicza sytuacji znalazł się jakiś czas temu Dani Alves. Brazylijczyk nie chciał rozmawiać z dziennikarzami z Madrytu, gdyż ci w przeszłości wyrządzili mu sporo krzywdy pisząc nieprawdziwe artykuły na jego temat. Co zrobił obrońca Barcelony w tej sytuacji? Z uśmiechem na ustach zapowiedział, że na pytania tych żurnalistów nie odpowie. Przekaz ten sam, ale zachowanie, mam wrażenie, dużo bardziej na miejscu.

 

Szczęsny potrafił poradzić sobie z natrętem

Bramkarz reprezentacji Polski również nie z każdym dziennikarzem żyje w dobrych relacjach. Z tym że akurat goalkeeper Romy wie, co mówić, by redaktor więcej do niego nie dzwonił i dał mu święty spokój. Poniższe wideo pokazuje, jak inteligentny gość potrafi w mig załatwić dziennikarza.

 

Ferguson nie gadał, ale płacił

O konflikcie Alexa Fergusona z dziennikarzami BBC głośno było swego czasu na Wyspach Brytyjskich. Wszystko za sprawą materiału, który telewizja wyemitowała w 2004 roku. Tematyka obejmowała syna trenera Manchesteru United i po tym właśnie zdarzeniu Ferguson zadeklarował, że z dziennikarzami tej stacji rozmawiał nie będzie.

Tu sytuacja jest nieco inna – Ferguson poczuł się urażony tym, gdy telewizja źle potraktowała jego syna. Tematyka objęła “prywatę”, a w takiej sytuacji nawet największy twardziel reaguje bardzo emocjonalnie.

Angielska federacja karała Fergusona za każdą odmowę wywiadu mediom, które nadają sygnał z Premier League grzywną w wysokości… 20 tysięcy funtów. “Alex” miał tego świadomość i łącznie odmówił rozmowy z żurnalistami aż 13-krotnie. Konto federacji w ciągu jednego sezonu zasiliło zatem 260 tysięcy funtów.

Warto dodać, że po 7 latach Ferguson ponownie rozmawiał z dziennikarzami BBC.

 

Brodnicka się nie obraża

Portal bokserski www.ringpolska.pl nie pisze zbyt wiele na temat Ewy Brodnickiej, czyli jednej z dwóch najlepszych pięściarek zawodowych w naszym kraju. Inwestorem portalu jest Andrzej Wasilewski, czyli promotor Ewy Piątkowskiej, która jest bezpośrednią rywalką Brodnickiej między linami. “Kleo” ma świadomość tego, że jest traktowana po macoszemu, ale się nie obraża z tego tytułu. Po Bolsat Boxing Night 7 portal nie przeprowadził wywiadu z Polką po jej zwycięstwie. Dziennikarze tam pracujący skupili się na rozmowie z Viviane Obenauf, czyli jej rywalką…

 

Małachowski krytykę bierze na klatę

Na naszym portalu pojawił się jakiś czas temu wywiad mojego autorstwa z Piotrem Małachowskim. Sporo było o współczesnych dziennikarzach oraz o tym, w jaki sposób nasz dyskobol reaguje na krytykę. Małachowski powiedział jasno: – Konstruktywną krytykę przyjmę zawsze, biorę ją na klatę. Nie pozwolę jednak, by ktoś mnie obrażał i mówił o moich błędach technicznych, o których sam nie ma zielonego pojęcia. Oto fragment wypowiedzi:

“Ja nie mam problemu, żeby odpowiedzieć na każde pytanie. Mogę porozmawiać o swoim życiu prywatnym czy problemach, które mam jak każdy człowiek. Gdy przychodzi jednak pan z Radia, nie powiem jakiego, który usuwa moje posty na Facebooku, gdy napisałem mu, że jego komentarz podczas zawodów był nieobiektywny i mi się nie podobał, to jak ja mam z nim normalnie rozmawiać? Gość mówi, że Małachowski już się skończył, bo nie wyszły mu jedne zawody, podczas których startowałem z kontuzją. On oczywiście o tym nie wie, a mówi, że mój medal zdobyty w Pekinie był dziełem przypadku. Nie mam pytań.”

 

Każdy z wymienionych przeze mnie przykładów pokazuje, że nie zawsze relacje sportowca z dziennikarzem są dobre. Niektórzy potrafią sobie jednak poradzić z przedstawicielami mediów, a co lepszym udaje się nawet publicznie skompromitować pana z mikrofonem, który uwiera od dłuższego czasu jak kamień w bucie. Odnoszę wrażenie, że każdy z przykładów jest lepszy, niż zachowanie Janowicza. Wychodzenie z sali konferencyjnej to lekceważenie pracy kilkunastu/kilkudziesięciu dziennikarzy, którzy przylecieli z Polski, by posłuchać, co ma do powiedzenia najlepszy polski tenisista.

 

Teraz kilka publikacji z Twittera. To tylko pokazuje, że nie wszystkim zaimponowało zachowanie Janowicza.

Czy Jerzy Janowicz awansuje do kolejnej rundy Wimbledonu? Bukmacherzy są zgodni  – Polak nie jest faworytem w tej konfrontacji. Za 1 zł postawiony na Polaka można wygrać aż 2,95. Pełna oferta z kursami na Wimbledon TUTAJ. 

 

Jakub Borowicz

Komentarze