Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Słowacy w cieniu odlatującego stadionu

Atmosfery nie da się kupić. Nawet, jeśli przedmiotem zakupu jest 16 tysięcy karnetów – wynik imponujący, w skali Polski absolutnie rekordowy i to pomimo czwartego poziomu rozgrywkowego. Te kilkanaście tysięcy osób mogłoby jednak po pierwsze nie przychodzić na każdy mecz w tak okazalej liczbie, a po drugie – zachowywać się… normalnie. Tak, jak kibice niemal wszystkich klubów na świecie. Przy Piłsudskiego 138 dzieje się jednak coś niezwykłego. Niespotykanego nigdzie indziej na świecie.

Umiejscowienie fanów na trybunach wszędzie jest mniej więcej taki sam. W lożach VIP i skyboxach – wiadomo: sponsorzy, działacze, zaproszeni goście, ludzie najzamożniejsi, którzy wykupili karnety bądź bilety odbiegające ceną od standardowych. Za jedną z bramek znajduje się zwykle młyn, czyli miejsce, w którym zbierają się najzagorzalsi kibice, dopingujący swoją drużynę przez cały mecz, prezentując niekiedy efektowne oprawy. W zamian za głośne i nieustające wsparcie oraz nienajlepsze warunki do oglądania meczu (perspektywa zza bramki nie jest idealna do oceny boiskowych zmagań ulubieńców) – bilety na te trybuny zazwyczaj można kupić w najniższej cenie.

Wzdłuż boiska, zwykle po drugiej stronie trybuny VIP, znajdują się kibice „zwykli”, którzy czasem coś zaśpiewają, czasem krzykną coś na sędziego, piłkarza rywali bądź… tego swojej drużyny, jeśli wyjątkowo zasłuży. Ceny biletów nie tak drogie, jak na sektor najdroższy, ale i trzeba wydać na nie więcej niż na „młyn”. Doping też da się usystematyzować – za bramką śpiewają zawsze, wszędzie i głośno. Na VIP-ach nigdy, zaś zwykli kibice sporadycznie włączają się do śpiewania.

Na Widzewie taki układ nie istnieje.

Widać to już po pierwszym gwizdku sędziego, kiedy trzy/czwarte nowoczesnego przecież stadionu nie korzysta z wygodnych siedzisk, tylko ogląda mecz na stojąco. Dodajmy, że to mecz trzeciej ligi. Gdyby przy Piłsudskiego 138 o piłkę bark w bark walczyli Cristiano Ronaldo z Leo Messim, pewnie nawet osoby z kontuzjowanymi nogami podnosiliby się z wrażenia. Tu pojedynkuje się Kacper Falon z Krzysztofem Możdżonkiem, a kibice i tak obserwują to na stojąco.

Wraz z upływem minut możemy przekonać się, że nie stoją jak słupy soli. Znają słowa każdej piosenki, a gdy takowa prowadzona jest „na dwie strony” – są, z uwagi na większą liczebność – głośniejsi od tych, którzy doping prowadzą. Nie ma przestojów, nie ma przerw. To nie przypadek, że piętnasta czy dwudziesta przyśpiewka mobilizująca podopiecznych Franciszka Smudy jest odśpiewywana tak głośno, jak oklaskiwany jest „Taniec Eleny”, będący swego rodzaju hymnem klubu.

Co mogło zaimponować, a nie było związane z dopingiem? Przede wszystkim nie pozwolenie na skuteczną prowokację kibiców Victorii Sulejówek, którzy – zamiast dopingować swoją drużynę – prezentowali miłość do znienawidzonej w Łodzi Legii Warszawa. Przez chwilę wydawało się, że będzie gorąco, ale wściekłość będących najbliżej sektora gości nie trwała długo. Sprawa została zamknięta przez spikera klubu, Marcina Tarocińskiego: – Przybyszów z Sulejówka proszę o niepodbieganie do sektora kibiców Widzewa. Tam są dzieci, nie dotarło to do was? – skomentował zachowanie przyjezdnych „Tarot”, a fani z okolic Warszawy zostali przez kibiców gospodarzy… wyśmiani.

Fenomen kibiców Widzewa został wyjaśniony przez nich samych w drugiej połowie.

Wtedy „młyn” okrzykiem dał znać, że śpiewać będą cztery trybuny. Jak się chwilę później okazało – po kolei. Machali szalikami ci za bramką, za chwilę ci wzdłuż bramki, później trzecia trybuna, a na koniec – również kibice z Sektora VIP. Wszyscy w szalikach opadających na garnitury i płaszcze, wszyscy wyczekując kolejnych poleceń od „gniazdowego”. To był dopiero początek. Pamiętacie „zróbmy Poznań” przez kibiców Manchesteru City, który – podpatrując takie zachowanie w „młynie” kibiców Lecha – łapali się za barki, odwracali tyłem do boiska i rytmicznie podskakiwali?

W Widzewie robią to nawet ci, którzy prawdopodobnie na każdym innym stadionie świata uznaliby, że to nieodpowiednie dla ludzi z takim statusem. Że oni są zbyt dojrzali, bogaci i poważni na to, by się wygłupiać ze wszystkimi. Serce Łodzi czerwono-biało-czerwoną krwią pompują jednak wszyscy: od biznesmenów, prezesów dużych i małych firm, przez lekarzy, prawników, policjantów, strażaków do handlarzy, bankowców, budowlańców. Przypuszczamy, że tak jest, bo odczuć się tego nie da. Na stadionie wszyscy są równi. I wszyscy, jak jeden mąż, uczestniczą w pomaganiu klubowi w odbudowie na szczyt. Robiąc takie rzeczy, jak te powyżej.

Gol w debiucie – Robert Demjan może być zadowolony z inauguracji wiosny.

Robert Demjan zadedykował pierwszą ligową bramkę kibicom Widzewa i trudno się mu dziwić. Widok zapełnionego do ostatniego miejsca stadionu łódzkiego klubu musiał robić wrażenie nawet na niedawnym królu strzelców Ekstraklasy, choć jego dobry występ – podobnie jak rodaka Demjana, Marka Zuziaka, który został polecony właśnie przez byłego snajpera Podbeskidzia Bielsko-Biała – został przez kibiców nieco przyćmiony.

Trzeba jednak przyznać, że piłkarze Franciszka Smudy zrobili to, co do nich należało, czyli fanatykom Widzewa święta nie popsuli. Byli zdecydowanie lepsi od drużyny gości, stwarzali więcej sytuacji, wygrali 2:0 i awansowali na pierwszą pozycję w tabeli. Poprawnie zagrał każdy w obronie, bezbłędny był w bramce Patryk Wolański, szarpali młodzi – w pierwszej połowie Pieńkowski, a w drugiej Falon. Miller i Mąka wchodząc z ławki też wnieśli sporo jakości.

Wszystko wskazuje na to, że zajęty przez Widzew fotel lidera nie zmieni właściciela już do końca sezonu. Drużyny Smudy w historii zawsze po zimie miały gorszy początek, a później mocno się rozkręcały – jeśli nie piłkarsko, to na pewno fizycznie. Jeśli więc Widzew zaczyna od dwubramkowego i pewnego zwycięstwa, to jak ma skończyć, jeśli nie w drugiej lidze?

Widzew Łódź – Victoria Sulejówek 2:0 (1:0)
1:0 – Robert Demjan
2:0 – Marek Zuziak

Oceny piłkarzy Widzewa wg ŁączyNasPasja (w skali 1-10): Wolański 7 – Kozłowski 7, Zieleniecki 7, Kostkowski 6, Pigiel 5 – Michalski 5 (Miller 6), Kazimierowicz 6, Kristo 6, Zuziak 6 (Mąka 6) – Demjan 7 (Stanek -), Pieńkowski 4 (Falon 6).