Skoki narciarskie: Po medal, po złoto!

    Wyobraźcie sobie sytuację, że ktoś miał wypadek w 2005 roku i przez 12 lat leżał w śpiączce. Stało się to 27 lutego, dzień po konkursie drużynowym podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie. Polacy w składzie: Adam Małysz, Kamil Stoch, Marcin Bachleda i Mateusz Rutkowski zajęli 9. miejsce i nie zakwalifikowali się do serii finałowej. Najlepsi byli Austriacy, a liderem ich drużyny był wtedy Martin Hollwarth.

    Minęło od temtego konkursu kilkanaście lat, Hollwarth za sześć tygodni po raz 43. zdmuchnie świeczki na świątecznym torcie, Małysz przejechał już kilka Dakarów, a Rok Benkovic, który kilka dni wcześniej sensacyjnie wygrał konkurs indywidualny na normalnej skoczni, utopił się w morzu wódki, gdyż po tamtym triumfie zamiłowanie do nart zastąpił wysokoprocentowymi trunkami. Gość sensacyjnie obudził się kilka dni temu i pierwszym pytaniem, które zadał lekarzom w szpitalu było: jak nasi skoczkowie?

    No właśnie. Minęło 12 lat i sytuacja wygląda dziś tak, że mało kto tak naprawdę dopuszcza do siebie myśl, że my możemy dzisiaj medalu nie zdobyć. Mało tego – znajdą sie i tacy, którzy będą kręcić nosem, gdy nie zdobędziemy złotego krążka. 12 lat temu nie było dla nas miejsca w najlepszej ósemce w konkursie. Dziś pragniemy tylko złotego medalu. Przypomnimy: Adam Małysz już od dawna trzyma narty na strychu i nie skacze.

    Aspiracje te oczywiście nie są bezzasadne, o czym najlepiej świadczy jedna rzecz. Poniższy screen pokazuje, jak drużynowo wypadlibyśmy, gdyby na podstawie czwartkowego konkursu indywidualnego rozdawano medale w drużynówce:

    Gdy dodamy do tego, że Kamil Stoch wypadł poniżej oczekiwań, a Macieja Kota również stać na dalsze loty, to dochodzimy do wniosku, że w czwartek nasi skoczkowie mogli wykręcić jeszcze lepszy wynik. Co to oznacza? Że ze spokojem możemy czekać na to, co przyniesie dzisiejszy konkurs. Biało-czerwoni nie tylko mają szansę, żeby wyrównać osiągnięcie sprzed dwóch lat, kiedy to zdobyli brązowe medale, ale i pójść krok dalej i pokusić się o złoto. Pierwsze podczas tych mistrzostw i pierwsze drużynowe w historii jeśli chodzi o konkurs drużynowy.

    A z racji tego, że 12 lat, to w sporcie tak naprawdę tylko moment, ciekawy jesteśmy, co będziemy wspominać za kolejne 12 wiosen. Miejmy nadzieję, że złoty medal polskich skoczków z Lahti. To fińskie miasto słyszało już kiedyś Mazurka Dąbrowskiego. Historia lubi się powtarzać.

     

    Komentarze