Skoki narciarskie: Piotr Żyła – śmieszek czy sportowiec z najwyższej półki?

Miał potencjał, aby stać się kolejną mega gwiazdą w polskim sporcie. Jego popularność w mediach społecznościowych, to absolutna czołówka ze wszystkich polskich sportowców. Naprawdę mało kto może się pochwalić ponad jednym milionem fanów.

Do wykorzystania takich niesamowitych możliwości brakuje tylko spektakularnych wyników w rywalizacji sportowej. O kim mowa? Chodzi oczywiście o Piotra Żyłę.

Popularny skoczek narciarski o pseudonimie „Wiewiór” największe sukcesy odnosił w sezonie 2012/13, kiedy to wygrał zawody Pucharu Świata w Oslo, a cały sezon ukończył na 15. miejscu w klasyfikacji generalnej. Po tym sezonie, zawodnik z Wisły stał się ogólnopolską gwiazdą. Zawdzięczał to głównie swoim „wesołym” wywiadom.

Późniejsze lata, to ciągle spora popularność, ale wyniki sportowe z każdym kolejnym sezonem były coraz gorsze. Żyła nie chciał słyszeć o zmianie swojej pozycji dojazdowej, aż do momentu objęcia funkcji trenera reprezentacji przez Stefana Horngachera. Austriacki szkoleniowiec przekonał Piotra podczas jednej rozmowy.

piotr-zyla-laczy-nas-pasja

Teraz zawodnik jest pełen nadziei i pozytywnych emocji przed nowym sezonem: „Przez całe lato męczyłem się, było dużo zmian i skoków nie do końca udanych. W tym roku miałem inne założenia, inne elementy do pracy. Skupiałem się nad tym, by wszystko było zmienione. Ciężko zrobić „pstryk!” i po prostu zacząć dobrze skakać.

Trzeba było czasu, by to zaczęło funkcjonować. A teraz na torach lodowych zaczęło to już mieć ręce i nogi. Oczywiście teraz też nie mówię, że jest nie wiadomo jak super, bo zawody wszystko zweryfikują. Ale jest lepiej. Zaczyna mi to sprawiać przyjemność.

Zawodnik znalazł się również w grupie siedmiu reprezentantów, którzy wystartują w pierwszych zawodach zimowego Puchar Świata w Finlandii. Zwykle nominacje były ogłaszane na ostatnią chwilę, teraz jednak w sztabie kadry postanowili, że dadzą skoczkom czas na spokojniejsze przejście na lodowe tory bez konieczności wewnętrznej rywalizacji.

Tego samego zdania jest sam zawodnik: „Myślę, że gdy trener wybierał skład, to patrzył na całokształt, na trening motoryczny, dyspozycję na skoczni i na cotygodniowe testy, czy idą one w dobrą stronę. Na pewno dzięki temu, że skład został podany tak wcześnie, przygotowania do sezonu są spokojniejsze. Można się skupić na treningu, a nie na tym, by podczas tego treningu rywalizować i walczyć o miejsce na Puchar Świata. To duży plus, mentalny większy spokój”.

W przypadku Piotra Żyły można pokusić się o stwierdzenie, że albo „odpali” w tym sezonie i zacznie wreszcie skakać na miarę swoich możliwości albo pozostanie w pamięci kibiców, jako ten ”śmieszek” ze skoczni.

Komentarze