Skoki narciarskie: „Luz w dupie” czyli powrót Jana Ziobro

Kiedy w grudniu 2013 roku wygrywał zawodu Pucharu Świata w Engelbergu, to wydawało się, że na dłużej zagości w światowej czołówce. Niestety okazało się, że był to tylko jednorazowy wyskok. Cały sezon zakończył wówczas na 25. miejscu w klasyfikacji generalnej i uzbierał 312 punktów. Potem udało mu się jeszcze zdobyć brązowy medal w konkursie drużynowym w Falun w 2015 roku. Poza tym sukcesów brak. Teraz wraca do wysokiej formy. O kim mowa? O Janie Ziobro.

Ten skoczek słynie z wybuchowego charakteru i swojej porywczości. Już kilka razy w przeciągu niewielkiego okresu czasu chciał kończyć karierę. Teraz zdecydował się dać sobie jeszcze trochę czasu za sprawą namowy Roberta Matei i Marcina Bachledy. Sam zawodnik potwierdza, że tak było:

W momencie, kiedy nie dostałem powołania na pierwsze zawody w sezonie, powiedziałem, że kończę ze skakaniem. Mam czym się zajmować i w tamtym momencie kontynuowanie kariery nie miało dla mnie sensu. Tym bardziej, że zasługiwałem na szansę, ale ciągnie się za mną zła opinia. Mam niewyparzony język, kilka razy powiedziałem o parę słów za dużo. I płaciłem za to słoną cenę. Najpierw wpadłem w wielki kryzys, ale z niego wyszedłem, by zaraz… znowu gdzieś przepaść. Dobre chwile szybko się skończyły, nie było światła w tunelu. Na szczęście to wszystko już za mną.”

jan-ziobro-sylwetka-laczy-nas-pasja

Jak wspomina sam skoczek zdarza mu się wyartykułować czasami coś czego nie powinien. Ma mocny „góralski” charakter. Znany jest też z tego, że lubi podobnie jak Piotr Żyła powiedzieć coś niekonwencjonalnego. Jak wygrał zawody Pucharu Świata w Engelbergu, to powiedział, że sukces zawdzięcza temu, że miał „luz w dupie”. Taki napis zresztą widniał na jego nartach.

Skoczek jest zadowolony ze współpracy ze Stefanem Horngacherem: „Przyszedł do mnie trener kadry A Stefan Horngacher i poinformował, że jadę do Niemiec i Austrii. Czysta sytuacja, z nim nie ma niedomówień i działania na pół gwizdka. Jest rygor, potrafi trzymać grupę w ryzach. Tego potrzebowaliśmy. Nie zastanawiam się, że wracam i od razu jadę na prestiżowy TCS. Jeśli zawodnik skacze dobrze i powtarzalnie, to ranga zawodów nie ma znaczenia.”

Już jutro kwalifikacje do pierwszego konkursu w Oberstdorfie. Życzymy Jankowi udanego powrotu na narciarskie salony i zdecydowanie więcej cierpliwości.

Komentarze