Skoki narciarskie: Efekt „nowej miotły” widoczny od razu

W niektórych sportach, a zwłaszcza w piłce nożnej jest tak, że jak coś nie idzie po myśli właścicieli tudzież działaczy danego klubu, to najłatwiej zmienić szkoleniowca. Wiele osób powtarza, że aby oceniać pracę konkretnego trenera, to potrzeba czasu. Niestety, czasem jeden nieudany mecz powoduje, że cierpliwość włodarzy się kończy.

Na szczęście takie podejście nie jest dominujące we wszystkich dyscyplinach sportu. Nie oznacza to jednak zawsze tego, że w innych związkach sportowych pracują tylko rozsądni ludzie, którzy cenią pracę określonych szkoleniowców i wiedzą, że wymaga ona sporo czasu.

W dyscyplinach zimowych jest niestety bardzo ograniczony wybór. To widać doskonale, na przykładzie polskim. Bowiem zarówno obecnie czy w przeszłości pracowało z naszymi sportowcami wielu obcokrajowców. Raz ta współpraca dawała wymierne korzyści, innym razem osiągane rezultaty nie były na takim poziomie, jakiego można było oczekiwać.

Na szczęście, w jednej z naszych narodowych dyscyplin – skokach narciarskich, początek współpracy z nowym trenerem jest bardzo obiecujący. Ostatnio zapowiadaliśmy na łamach naszego portalu pierwszy konkurs letniego Grand Prix w Courchevel. Zakończył się on wygraną Macieja Kota, a drugi był Kamil Stoch.

Jakby tego było mało, to wszystkim naszym kadrowiczom udało się dostać do drugiej punktowanej serii, co w ostatnich latach nie działo się zbyt często.

piotr-zyla-laczy-nas-pasja

Jak mówi sam Adam Małysz: „Na oceny za wcześnie, ale widać, że zmieniło się zaangażowanie chłopaków, atmosfera w grupie, podejście do treningów. Z tego co wiem, Stefan położył główny nacisk na odbicie. Piotrkowi Żyle wręcz kazał zmienić pozycję dojazdową. Koniec z opuszczonym tyłkiem i „fajeczką”. Horngacher postawił sprawę jasno: „Zmieniasz albo do widzenia z kadry”. Piotrek jest w niego zapatrzony, wiąże duże nadzieje i oczywiście chciałby zobaczyć natychmiastowe efekty” – powiedział nasz słynny przed laty skoczek narciarski.

Już w najbliższy piątek i sobotę odbędą się kolejne zawody z cyklu Letniego Grand Prix. Tym razem najlepsi skoczkowie świata zaprezentują się w Wiśle. Pierwszego dnia zawodów odbędzie się rywalizacja drużynowa, a dzień później konkurs indywidualny.

Na starcie zobaczymy aż 12-stu naszych reprezentantów. Jak wiadomo, apetyty rosną w miarę jedzenia, więc polscy kibice liczą  i spodziewają się bardzo dobrej postawy Polaków.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że każde miejsca poza podium, czy to w konkursie drużynowym czy indywidualnym będzie odebrane teraz jako porażka. Nie pozostało nam nic innego jak trzymać kciuki i liczyć na świetną postawę naszych kadrowiczów.

 

Komentarze