Skoki narciarskie: Czy Lahti znowu będzie dla na szczęśliwe?

    24.02.2001 rok. Co to za data? Wczoraj minęło równie 16 lat od dnia, w którym Adam Małysz zdobył złoty medal mistrzostw świata na normalnej skoczni w Lahti. Kilka dni wcześniej stanął na drugim stopniu podium podczas konkursu rozgrywanego na obiekcie dużym i… od tego wszystko się zaczęło. Co było potem pamięta każdy. Kto wie, może gdyby nie tamte sukcesy, to dzisiaj nie czekalibyśmy z takim zainteresowaniem na kolejne mistrzowskie konkursy. Może sobotniego popołudnia nie spędzalibyśmy w towarzystwie skoków narciarskich.

    Kamil Stoch – to jego nazwisko wymieniane jest dziś najczęściej w polskich domach. Nie mamy nic przeciwko temu, aby na intensywność była jeszcze większa, a Kamil po raz kolejny w swojej karierze udowodnił swoją sportową klasę. Jeśli chce pójść śladami swojego wielkiego poprzednika, to musi dziś stanąć na podium. Będąc bardziej precyzyjnym – przynajmniej na drugim jego stopniu.

    Lahti to nie tylko sukcesy Adama Małysza. W 1938 na dużej skoczni w fińskim mieście tytuł wicemistrza świata w konkursie rozgrywanym na dużej skoczni zdobył legendarny Stanisław Marusarz. Popularny Dziadek po skokach na odległość 67 i 66 metrów zajął drugie miejsce, mimo że od pierwszego w konkursie Norwega Asbjorna Ruuda skoczył łącznie aż o 5,5 metra dalej.

    Dziś takich kontrowersji nie będzie i bardzo nas to cieszy. Polacy są obecnie w bardzo dobrej formie i uczciwe rozgrywanie konkursu jest jak najbardziej po ich myśli. Głównym faworytem do zdobycia medalu zarówno na skoczni normalnej jak i dużej jest Stoch, który po wygraniu Turnieju Czterech Skoczni dziś przewodzi również w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do grona faworytów “doskoczył” ostatnio Maciej Kot, który wygrał konkurs w Sapporo. Nie można również zapomnić o Piotrze Żyle, który podczas niemiecko-austrackiego konkursu na przełomie roku zajął drugie miejsce.

    Najwięksi rywale Polaków? Stefan Kraft, Daniel Andre Tande, Andreas Wellinger i Peter Prevc – tacy są najgroźniejsi na ten moment skoczkowie naszym zdaniem. Jeżeli chodzi o rywalizację drużynową, to mocni z pewnością będą Norwegowie, Austriacy i Niemcy. Naszym nieskromnym zdaniem – to Polacy jednak mają największe szanse na zgarnięcie złotych medali w drużynie.

    W 2013 roku Kamil Stoch zdobył złoty medal mistrzostw świata na skoczni we włoskim Val di Fiemme. Powtórzył tym samym osiągnięcie Adama Małysza sprzed 10 lat. Nie mamy nic przeciwko, by historia tym razem znowu zatoczyła koło i żebyśmy znowu musieli obu panów ze sobą porównywać.

    Powodzenia!

    Komentarze