Skoki narciarskie: Czy inauguracja sezonu w Polsce to dobry pomysł?

    Na początek kalendarza zimowego dojdzie w naszym kraju do wydarzenia bez precedensu. W Polsce nastąpi inauguracja sezonu w skokach narciarskich. Zawody Pucharu Świata w Wiśle zaplanowano na 17 – 19 listopada 2017 roku.

    Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, to będzie można mówić o wielkim sukcesie. Niestety, na chwilę obecną jest tyle samo powodów do zachwytu nad tym przedsięwzięciem, co do niepokoju. Ma je również najwybitniejszy polski skoczek narciarski – Adam Małysz.

    Nie jestem spokojny i pewnie nie będę do dnia zawodów. Albo nawet ich zakończenia. Od początku byłem ostrożny jeśli chodzi o prognozowanie możliwości otrzymanie zadania organizacji tych konkursów. Szczerze? Wątpiłem, że działacze FIS zgodzą się na przeniesienie inauguracji do Polski.

    Mając w pamięci ich wcześniejsze oceny i uwagi dotyczące organizacji Pucharów Świata w Wiśle nie do końca wierzyłem, że teraz potraktują nas na tyle łagodnie, by przyznać nam pierwszy weekend w kalendarzu” – powiedział w rozmowie opublikowanej na swoim oficjalnym portalu malysz.pl.

    Organizacja to jedna strona medalu, ale trzeba pamiętać, że ostatnio zimy w Polsce bywały bardzo różne. Termin listopadowy jest więc bardzo ryzykowany ze względu na to, czy w ogóle będzie wtedy śnieg. Jeśli go zabraknie, to zawody zostaną odwołane, a pieniądze włożone w promocje imprezy przepadną.

    Jeśli jednak warunki atmosferyczne będą odpowiednie, a organizatorzy dopną wszystko na ostatni guzik, to kolejną rzeczą budzącą spore kontrowersje są opublikowane ceny biletów na to wydarzenie. Są one bardzo wysokie. Kibice wyrażają z tego powodu swoje niezadowolenie, w licznych wpisach w specjalistycznych serwisach poświęconych skokom narciarskim.

    Szykujemy więcej atrakcji, ale pamiętajmy też, że inauguracja Pucharów Świata to też zawody wyższej rangi Nie zdradzę jeszcze jakie konkretnie niespodzianki szykujemy dla kibiców. Będzie nieco drożej, ale zapewniam, że będzie ciekawiej” –  tłumaczy szef komitetu organizacyjnego PŚ w Wiśle Andrzej Wąsowicz, w rozmowie z redakcją sportsinwinter.pl.

    Szczerze przyznamy, że Pan Wąsowicz nas nie przekonał, żeby wydać prawie dwukrotnie więcej za bilet, niż podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Najtańsza wejściówka na miejsce siedzące, to koszt aż 120 zł. Kibice pewnie tyle zapłacą, ponieważ skoki narciarskie to polski sport narodowy, ale naszym zdaniem takie ceny to przesada.

    Chciałoby się napisać: Skoki narciarskie dla kibiców! Jednak organizatorzy muszą ponieść z pewnością spore koszty związane z organizację tej imprezy. Niestety, odbijają się one na prawdziwych fanach tej dyscypliny. Mimo wszystko, mamy nadzieję, że wszystko się uda. Pytanie, jakim kosztem…

    Komentarze